mandala dom

Projekt „Alfabet Emigracji” trwa.  Idea? Pierwszy pomysł, hasło, skojarzenie tworzy wpis. Wydawać by się mogło proste. Ale tak nie jest.


 

Bardzo mało czasu mamy na swobodne myślenie. Otaczają nas pośpiech, wypełniacze wolnego czasu, praca, obowiązki. Coraz mniej znajdujemy czasu na bycie po prostu ze sobą i uwolnienie się od rozproszenia. Głowa pracuje na pełnych obrotach co często kończy się tym, że otoczenie zaczyna się wydawać czymś za szybą. Przydymioną. Reakcja obronna organizmu. Dopiero po chwili zaczyna docierać, że ktoś z tobą rozmawia. To prowadzona za rękę siostrzenica, szef przekazujący ważne sprawy, kasjerka oczekująca zapłaty.

Piękne w blogowaniu jest to, że zmusza on do odłożenia wszystkiego na bok, ustawieniu sobie chwili dla siebie i… (prze)myślenia. Świat niech się dzieje, a ja jestem dla siebie i Alfabetu Emigracji, który zmusza do myślenia. O adaptacji, domu, stereotypach i „gębach”, obyczajowości, nauce i zmianach.


 

Dziś zaplanowałam sobie pisanie o „Lekcji charakteru” czyli o tym jak emigracja kształtuje, rozwija i każe dojrzewać. Ale w międzyczasie dostałam zaproszenie do wzięcia udziału w Liebster Blog Award – nominacji, zabawy, wskazania dobrych blogów. Zaproszenie dostałam nie od jednej ale aż od trzech osób! I nie mogło skończyć się to inaczej jak przeredagowaniem „Lekcji charakteru” na „Ludzie”.

A teraz sama się sobie dziwię, że mogłam mieć jakieś inne pierwsze skojarzenie z moim emigracyjnym „L”!

Przecież emigracja to całkowita wymiana twarzy, energii, emocji, interakcji. Codziennie pojawiają się nowe relacje, a środowisko, w którym się przebywa kształtuje nową rzeczywistość i „nastraja”. A poza codziennymi relacjami z najbliższymi, sąsiadami, klientami firmy i baristą pod domem, nawiązuje się kontakt z osobami, których nigdy wcześniej by się nie spotkało!

Bardzo sobie cenię kontakt z dziewczynami z Klubu Polek. Z kilkoma z nich tworzymy właśnie „Alfabet Emigracji”. Świetne są dziewczyny mieszkające we Włoszech i piszące – to wulkany energii i wiedzy o Italii. Prowadząc projekt „Polscy blogerzy we Włoszech” czuję się tak zainspirowana opowieściami, że bez zastanowienia wskoczyłabym do pociągu jadącego w opisywane regiony!


 

A zanim wyruszę w podróż siadam i odpowiadam. Jako, że ze wszystkich odpowiedzi mogłaby powstać  niekrótka książka pozwoliłam sobie na wybranie po kilka Waszych pytań dostrojonych do mojego dzisiaj. :)

Pierwsza nominacja przyszła od Doroty, pomysłodawczyni Alfabetu Emigracji. Dee na co dzień mieszka w Wielkiej Brytanii choć myślami jest we francuskiej Langwedocji. Najważniejsze jest marzenie, które określa  cel. Potem już z górki!

Jaki jest twój ulubiony sposób spędzania czasu?

Uwielbiam to co będę robiła w przyszłym tygodniu. Wskoczę w samochód i pojadę przed siebie. Po drodze pomacham Sabinie, bo będę niedaleko Genui przejeżdżać.

A odpowiadając na Twoje drugie pytanie „góry czy morze” szybko odpowiadam. Góry i morze czyli okolice gdzie się wybieram. Liguria i Cinque Terre to jedno z moich ulubionych miejsc na mapie Włoch. Wracam tu z przyjemnością i za każdym razem nie mogę się nadziwić, że może być tam aż tak pięknie!

Pytasz mnie, Dorota, „czy jest coś, co należałoby zmienić na świecie, tak, od zaraz?”

Bardzo bym chciała, żeby choć na chwilę świat zrobił nam psikusa. Biali stają się czarnymi i na odwrót. Biedni bogatymi a bogaci biednymi. Sprawni niepełnosprawnymi, ci trzymający władzę pionkami w grze, a ostrzeliwujący zamieszkali na terytorium walki. Nic nie trzeba by już zmieniać, bo doświadczenie uczy. Nie lubię szufladek, stereotypów, gęb i poziomowania ludzi.

 

Aniu, dziękuję i Tobie, że zaprosiłaś mnie do LBA!

Chcecie poznać Anię? Chyba najlepiej siebie i swoje miejsce w sieci opisuje sama Ania:

„blog w znacznej mierze będzie opowiadał o holenderskiej codzienności rodziców i dzieci. Nie bardzo typowej, bo naznaczonej diagnozą spektrum autystycznego, nadwrażliwością na bodźce zewnętrzne i wybujałą emocjonalnością. Codzienności wypełnionej miłością i nieustanną troską”.

A oto pytania:

Czy robisz coś na zasadzie wolontariatu? Działasz społecznie? Jeśli tak, co? Jeśli nie, dlaczego?

Przez kilkanaście lat działałam w WiŚ. Pisałam o tym kilka słów we wpisie o podróżach z Włochami w tle.  We Włoszech, można powiedzieć, współtworzyłam La Voce della Vita czyli stowarzyszenie skupiające się na prawach dzieci. Zwłaszcza tych, którym odebrano albo ograniczono możliwość kontaktu z jednym z rodziców.

Poleć mi proszę dobry film, który powinnam koniecznie obejrzeć.

Po latach delektowania się ciężkim kinem przerzuciłam się na lekkość i humor. I dobrze mi z tym. Lubię filmy z dowcipem podchodzące do różnic kulturowych i obyczajowych. Dlatego z przyjemnością oglądam po raz n-ty Benvenuti al Sud (czyli wierną włoską kopię francuskiego filmu „Jeszcze dalej niż Północ”) i Benvenuti al Nord. A z ostatnich produkcji polecam „Za jakie grzechy, dobry Boże”. Czasami, pomimo różnic, można się jednak dogadać!

 

Na deser zostawiłam sobie Agnieszkę. Nie dlatego, że mieszka najwyżej ze wszystkich (region Aosty spod samiuśkich Alp) a dlatego, że zadała mi TO pytanie.

Ale po kolei…

Skąd pomysł na nazwę bloga?

Wiem, kojarzy się z katolicką gazetą. Już wiem. Ale kiedy padł pomysł na bloga szłam tropem uważnego obserwatora nowej, zastanej rzeczywistości włoskiej. I tak pozostało. Obserwuję, smakuję, słucham i harmonijnie z koegzystuję z „L’osservatore Romano”.

Marzenie, które na pewno się spełni.

Dwa domy. Jeden w Polsce na lato i drugi we Włoszech – na zimę i gorsze dni. Kasiu, macham do Ciebie. Ty już spełniłaś moje marzenie. Może kiedyś będziemy sąsiadkami? :)

Ostatnio dostałam mandalę. W momencie kiedy ją otrzymywałam dowiedziałam się o istnieniu mandali. A jest na niej…


 

Moje pytania kieruję do Anetki – coacha wypływającego na szerokie wody błękitnych oceanów, motywującej do świadomego i fascynującego życia na swoim blogu Rejs dookoła życia.

  • Rejs kojarzy się z precyzyjnym obieraniem kierunku i płynięciem do wyznaczonych portów. Jak ustawić stery w rejsie dookoła życia?
  • 3 najważniejsze cechy osoby umiejącej realizować swoje marzenia.
  • Czy Ty również masz „Marzenie, które na pewno się spełni”?

Z zaciekawieniem czekam na opowieści o spełnianiu marzeń. :)


Wpis powstał w ramach projektu Alfabet Emigracji współorganizowanego z blogerkami z całego świata. Polecam Wam inne teksty projektu:

Dorota – L jak Los

Gabi – L for a List

Ola z Texasu – L for Longhorn

Karolina – Laboratoire

Justa – Jak Londyn i Leyland

 

Zdjęcie w nagłówku – mandala autorstwa Eleny Tronina.