odbicie

Przyjeżdżasz na Święta do rodziny ale znajdujesz czas również na spotkanie z przyjaciółmi. Idziecie do waszej ulubionej kafejki z widokiem na świąteczny Rynek. Gawędzisz z panią przy barze, żartujesz ze znajomymi – czujesz, że nadajecie na tej samej fali.

Czas do domu – na barszcz, kapustę z grochem i kolędowanie. Wracasz zaglądając do ulubionego sklepu i w dobrym humorze wskakujesz do samochodu słuchając radia – ono też odbiera na twojej pozytywnej fali.

Czujesz się znakomicie. Dlaczego?

Bo diabeł tkwi w szczegółach!

Kostka ptasiego mleczka, ulubiona audycja radiowa, przypadkowe spotkanie ze starym znajomym… Małe rzeczy, drobne kawałki, które tworzą nastrój i dobre samopoczucie. Wszystko to co masz na co dzień, a co nagle znika kiedy przerzucasz się ze swoim życiem 2 tysiące kilometrów stąd.

Ptasiego mleczka nie wsuniesz, raczej cornetto, przypadkowego starego znajomego nie spotkasz na ulicy – to zakrawałoby na jakiś cud, a  ulubioną audycję w radiu możesz puścić sobie jedynie w necie.

Z panią z baru nie zawsze pożartujesz – zanim zaczniesz ją rozumieć minie sporo czasu (ach, te dialekty!), a w Wigilię nie masz co marzyć o dobrym barszczu z buraków, które tu kupuje się już ugotowane i zafoliowane.

Szczegóły, rzeczy często całkowicie nieważne, małostki, które wywracają dni do góry nogami.

Co pozostaje?

Przestać skupiać się na tym czego nie ma, co nie wychodzi, co nie jest ważne. Nie jest to łatwe (Święta bez barszczu, kolęd i opłatka?? Ale jak to??) ale procentuje. W końcu spotkasz na ulicy dawnego znajomego, dogadasz się z baristą a w miejsce ptasiego mleczka odkryjesz sfogliatellę, która równie skutecznie poprawia nastrój.

Nie dajmy zniszczyć sobie Świąt faktem, że nie udało się znaleźć buraków na barszcz! A najnowsza dostawa ptasiego mleczka i dobrej sypanej herbaty do zaparzenia w czajniczku i tak przyjedzie z najbliższą wizytą bliskich.

I tego sobie i Wam na Nowy Rok życzę –  dostrzegania tych szczegółów, które poprawiają nastrój i wciągają w spiralę pozytywnych wibracji. Podobno siły przyciągania działają i pozytywne nastawienie przyciąga dobre rzeczy do naszego życia.

A swoją drogą – czemu nie wykorzystać siły przyciągania? Tak więc teraz wszyscy Polacy we Włoszech połączmy siły i całą swoją moc przyciągania i sugestii skierujmy ku myśli – Włosi, pokochajcie ptasie mleczka i buraki!


 

Wpis powstał w ramach projektu Alfabet Emigracji współorganizowanego z blogerkami z całego świata.. Dziś przyszedł czas na literkę S. :)

Jako, że każdy z nas ma swój rytm & styl wpisy pojawiają się w kreatywnym harmonogramie. Podrzucam Wam pierwsze z tekstów:

Ola z Texasu – S for Southern Cuisine

Karolina z Francji – S… Smutek i Plotkara

Gabi ze Szwecji – S jak szwedzki

Justyna z UK – S jak slapped cheek