stereotypy Włochy

W gabinecie luster każdy jest inny od siebie samego. Nie ważne jakim jest człowiek – lustro sobie poradzi. Kształt rzeczywistości jest tylko sugestią – lustro prawdę ci powie.


 

Targi w Mediolanie. Wystawia się polska firma ze świetną kolekcją. Zainteresowanie spore bo produkt reklamuje się sam swoim wyglądem i jakością. Na hasło firma polska zainteresowanie spada. „Jedna Niemka zdecydowała się na tak gwałtowny odwrót, że prawie się wywróciła. Zdecydowaliśmy się przesunąć budżet, nie wystawiamy się już, może kiedyś”.

Odpowiedź na pytanie „skąd jesteś” otwiera w każdym mózgu mapę skojarzeń. Po sekundzie skrojony na miarę zestaw luster jest gotowy. W ich odbiciu każdy elegancki but ma szansę przemienić się w chodaka a jedwabna bluzka w brezentową derkę.

W gabinecie luster w uśmiechu Rosjanina błyska złoty ząb a Chińczyk strzepujące z krawata resztki ryżu po obiedzie.  W zaklętym kręgu luster Polka na południu Włoch to badante a Polak to pracownik budowy, tu odnaleźli swój raj. Przebijać się przez strefę krzywizn oznacza syzyfową pracą. Co można?

Można i trzeba nabrać dystansu do swojej nowej „gęby”  (jak to klasyk zwany Gombrowiczem zwykł mówić). Przed gębą nie ma ucieczki bo to wypadkowa czynników niezależnych  od nas. Jesteśmy takimi jakimi widzą nas inni.

A jaka jest gęba Polaka? Dużo pracy przed nami. O tym, że słowo polacca niesie za sobą pejoratywny ładunek dowiedziałam się po wielu miesiącach mieszkania na południu.


 

Są przykłady bardzo pozytywne – długich rozmów i fajnych znajomości. Często gdzieś w tle krąży komunikat: lubię Polki bo są inteligentne, ciekawe świata i można z nimi porozmawiać na każdy temat. Gęba jest ale tym razem się uśmiecha.

Jak się zachować natomiast kiedy managerka jednej z zaprzyjaźnionych restauracji przedstawia mnie jej pracownikom: „brava ragazza,  pomimo, że za wschodu”? Wkurzyć się na gębę wschodu czy ucieszyć z przebłysku pozytywnej emocji?

Żeby wyszedł człowiek spod gęby potrzebny jest czas i bliższe relacje. Dlatego w większości przypadków nie ma szans na wydostanie się z kręgu opinii, które tak naprawdę nie dotyczą ciebie a odnoszą się do wyobrażeń o narodzie, kolorze skóry, religii…


 

Cytując za innym klasykiem (o ile ks. Tischnera można tak nazwać, chyba tak):  są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.

W gabinecie luster wszystko jest prawdziwe.  Żyje w swoim ustalonym rytmie prawdy trzeciej.


 

A nam pozostaje z uśmiechem ambasadorować Polsce.

:)

 

Jeśli wpis Cię zaciekawił sięgnij do wcześniejszych liter alfabetu o:

* adaptacji, blogowaniu i ciekawości świata

* domu we Włoszech

* etapach życia na emigracji

* południowo – włoskim społeczeństwie


 

Oto co piszą osoby biorące udział w projekcie Alfabet Emigracji:

Ola z Texasu – G dor Guacamole

Ania z Miami – G jak Góry

Gabi – G jak goście

Dorota z UK – G jak gorzki posmak pracy z rodakami 

Justyna – G jak Gustaw

Anna Maria – G jak gazety

Viola – G jak gotowanie

 

  • Pingback: G jak Gorzki posmak pracy z rodakami | Nie zawsze poprawne zapiski Dee()

  • Karina Kos

    Niestety jest tak, że myśli się stereotypami. Polaków, tak jak piszesz, na południu już prawie nie uświadczysz. Są Marokańczycy, Albańczycy, Ukraincy, Bułgarzy i Rumuni. Dla Polakow już od ładnych kilku lat po prostu nie opłaca się tu pracować bo więcej się zarobi w Polsce. Ale w głowie południowców pozostało, że pani do sprzątania w domu albo pani do towarzystwa to Polka. A, że południowcy nie podróżują, prawie nikt z nich nigdy nie był w Polsce – mają obraz Polski komunistycznej, myśląc, że tu nie ma nic, sklepy sa puste a na południu czeka ich raj i kraj miodem i winem płynący.
    Prawda jest taka, że południe jest bardzo zapóźnione, a region przypomina bardziej kraje północnej Afryki niż Europę. I mentalnie (kobiety do garów i dzieci) i organizacyjnie (załatwić coś w urzędzie albo na poczcie to lepiej od razu popełnić sepuku) i biznesowo (stawki, które ustalili ciemnoskórzy i imigranci z naprawdę biedych krajów są głodowe). Bardzo Ci dziękuję, że nie boisz się pisać tak jak po prostu jest. Bo wielu zakochanych we Włoszech nie spodziewa się po pierwsze co ich zastanie na południu a po drugie jaka jest „gęba” Polaka w oczach południowców.

  • Najbardziej mi się podoba Twoje ostatnie zdanie. Tak trzymać!

  • Nie wiem czemu ale nie lubię pytania „Skąd jesteś?”. Jeśli z kimś mi się dobrze rozmawia to samoistnie wychodzi pytanie i to jest OK, ale jeśli ktoś zaczyna rozmowę ze mną od tego pytania mam wrażenie, że już mnie zaszufladkował. Dlatego też pochwalam ambasadorowanie Polski z uprzejmym uśmiechem :) Pozdrawiam x

  • Pingback: G jak gotowanie ( Alfabet Emigranta, #7) | Storyland()

  • Pingback: G jak Gustaw – Alfabet mojej emigracji |()

  • Pingback: G jak Gustaw – Alfabet mojej emigracji | Justa poza granicami()