Neapol pod Wezuwiuszem

Neapol jest trzecim co do wielkości miastem we Włoszech – po Rzymie i Mediolanie. Jego włoska nazwa Napoli wywodzi się od łacińskiego Neapolis, czyli „Nowe Miasto”. Rzeczywiście miasto jest świeżynką w porównaniu do choćby Pompejów i Herkulanum uśpionych przez Wezuwiusza niewiele później od „założenia się” miasta.

Sercem Neapolu jest jego historyczne centrum wpisane przez UNESCO na Światową Listę Dziedzictwa Narodowego. Jest znany ze swojego czaru, który przez wieki wabił poetów i artystów z całego świat przybywających tu w poszukiwaniu inspiracji.

My również zaglądaliśmy już do Neapolu czy to przechadzając się mieście  (kochasz czy nienawidzisz?) czy oglądając panoramę miasta i okolic z jego najwpspanialszych punktów widokowych. Zaglądnęliśmy również w podziemną historię miasta  i  kosztowaliśmy niepowtarzalnej neapolitańskiej pizzy, z której przecież słynie miasto.

panorama Neapolu
Panorama Neapolu z Capri w tle

Jako, że krąży opinia, że Neapol się przeżywa i odkrywa a nie zwiedza, zdecydowaliśmy się non fare il turista frenetico (gorączkowy turystyczny pędziwiatr) i na spokojnie, przy filiżance  dobrej włoskiej kawy, próbowaliśmy zrozumieć co nieco z dialektu neapolitańskiego, ćwiczyliśmy włoską mowę ciała i spacerowaliśmy wraz z nadzwyczajnymi gośćmi z Polski.

Ja również zgadzam się z tą krążącą opinią o odkrywaniu miasta bo każda wizyta w Neapolu to nie lada przeżycie. 😉

Przyjeżdżając do Neapolu, po pierwszym oszołomieniu, warto jednak zebrać myśli i jednak zdecydować się na odwiedzenie miejsc, które przecież tworzą historię miasta i przypominają o jego świetności.

Panorama Neapolu z Półwyspem Sorrentyńskim
Panorama Neapolu z Półwyspem Sorrentyńskim w tle

Neapol bardzo często pojawia się na obserwatore nie tylko dlatego, że moja Caserta leży w jego okolicy. Już od pierwszej wizyty miasto było dla mnie mocnym zaskoczeniem i zagadką. Jak to się stało, że taki niewiarygodny „twór” uchował się tak konserwatywnej i sztywnej Europie!? Nie znajdziesz na naszym kontynencie miasta, które swoją energią choć przypominałoby neapolitański kalejdoskop.

Neapol to kolorowy ptak. Szokuje, czasem przeraża ale wciąga. Poza jedzeniem i niewiarygodnymi widokami to właśnie energia neapolitańczyków jest największą „atrakcją” miasta. A tylko kto tutaj przyjedzie zrozumie o czym mówię.

„Żywiołowy spektakl gwaru,  krzyków, trąbiących samochodów (tym sposobem ustala się zasady ruchu drogowego: kto głośniej trąbi i idzie na żywioł ten przejedzie pierwszy) , przeciskających się motorynek, rozmawiających (czytaj drących się) sąsiadów (oczywiście każdy ze swojego okna) i gwaru handlarzy i sprzedających jedzenie z lad wystawionych na ulicę. Czasem przejedzie trzykołowe dziwo z wykrzykującym przez megafon sprzedawcą warzyw. Rozmawia się zawsze podniesionym głosem , w dialekcie neapolitańskim,  oczywiście żywo gestykulując oboma rękoma. Życie toczy się na ulicy: tu załatwia się wszystkie interesy i podtrzymuje relacje. Te na południu są bardzo cenne ponieważ większość spraw załatwia się przez znajomości, z polecenia.

Dopiero kiedy Neapol zaczyna znikać na horyzoncie nastaje cisza.  Spektakl się skończył. Wracasz na bis?”

(moje wrażenia po pierwszych wizytach w tym mieście)


Wpis powstał w ramach projektu Alfabet Emigracji współorganizowanego z blogerkami z całego świata. Jako, że każdy z nas ma swój rytm & styl wpisy pojawiają się w kreatywnym harmonogramie. Dziś podrzucam pierwsze z tekstów:

Ola z Teksasu – N for NTIF

Karolina – N jak Nourriture, czyli o tęsknocie do polskich smaków

Justa – N jak ‚nie samą pracą człowiek żyje’

Gabi – N jak nie

 

  • Karolina M

    Neapol jest niepowtarzalny rzeczywiscie. Kiedy bylam tam po raz pierwszy, prawie 10 lat temu, jego mieszkancy mnie po prostu oczarowali. Kilka miesiecy temu bylam tam ponownie, bogatsza w prawie dekade doswiadczen zycia we Wloszech i teraz juz moge smialo napisac, ze to moje ulubione miejsce w Italii!

  • Bardzo Ci dziękuję za tę wycieczkę. Jedno z miejsc na mojej liście, które chciałabym odhaczyć już niedługo

    • Oj, Neapolu nie da się po prostu „odhaczyć”. Być tutaj to zbyt wielkie przeżycie. 😉

  • Podróżniczka mama

    Neapol super!! Widoki pierwsza klasa – uwielbiam, uwielbiam. Szkoda, że się sypie i wszędzie jest brud i ogólny syf i niechlujstwo.

  • Dzięki za wirtualną wycieczkę do tego głośnego miasta. Pozdrawiam x

  • Pingback: N jak ‚nie samą pracą człowiek żyje’ – Alfabet mojej emigracji |()

  • Pingback: N jak ‚nie samą pracą człowiek żyje’ – Alfabet mojej emigracji | Justa poza granicami()

  • Pio tr

    Jak juz tak mnie nakreciliscie na ten Neapol,to powiedzcie jaka z doswiadczenia jest tam pogoda w listopadzie?