spotkanie w Rzymie

Gdzie najlepiej zorganizować spotkanie Polek mieszkających we Włoszech? Tam gdzie wszystkie mają najdalej! 😉 Takim to sposobem spotkałyśmy się w… Rzymie!

Najliczniej dopisała remota Kalabria, która stawiła się w reprezentacji dwóch dusz towarzystwa – Anety Ozonek i Dominiki Friedrich. Z równie odległej Wenecji Euganejskiej przyjechał wulkan niespożytej energii czyli Renata Pawłowska. Na koniec dołączyła do nas Ewa Ostrowska – przyjechała dosłownie na kilka chwil, żeby zjeść z nami obiad. I to się ceni! :)

Rzym2

Dotarłam również i ja z tradycyjnie wyładowanym telefonem. Chyba jedynie siła przyciągania sprawiła, że wypatrzyłam dziewczyny przy jednym ze stolików w kafejce przy Panteonie.

I właśnie taka siła pozytywnej energii, luzu i „dobrego czucia się” w swoim gronie towarzyszyła nam przez całe spotkanie.

Aneta naliczyła, że w ciągu jednego dnia odwiedziłyśmy pięć lokali. A ja naliczyłam, że trzy z nich dało nam do zrozumienia, że czas sobie iść. No tak, ileż można gadać? :) Tymczasem nam czas płynął zupełnie innym tempem.

Powiem Wam, że jestem pod wielkim wrażeniem dziewczyn. Mocne charaktery, pewność siebie, inteligencja, świadomość swojej wartości. Może te kilkanaście lat (25!) życia we Włoszech wyrabia charakter? W końcu staje się przebojową niczym Włoszka:)

rzym3

Zapatrzyłam się również w dania na talerzach. Entuzjastyczny stosunek do degustacji potraw udzielił się i mi tak bardzo, że zamiast zrobienia zdjęcia grupowego fotografowałam… jedzenie. Ale jak mogło być inaczej jeśli wśród na były dwie znawczynie kuchni włoskiej mieszkające we Włoszech taki szmat czasu! Renata i Dominika – północ i południe – to kopalnie wiedzy o włoskim jedzeniu i gotowaniu. Czuję się mocno zainspirowana i zachęcona do prób kulinarnych!

Rzym4

Po aperitivo, obiedzie i kawie pojechałyśmy do hotelów odstawić walizki i zmienić kreacje. 😉 Na wieczorną odsłonę wieczoru umówiłyśmy się na Trastevere a ja, żeby podtrzymać tradycję, biegłam żeby zdążyć przed wyładowaniem się telefonu. Dobiegłam mając 1% baterii. Tu bez telefonu byłoby już ciężko zlokalizować i siebie nawzajem i restaurację bo dzielnica wieczorami zamienia się w mocno zatłoczony deptak.

Rzym5

Spotkanie przeciągnęło się do późnych godzin wieczornych. A ja mogę dodać jedynie jedno: jak mogłam nie zostać na cały następny dzień żeby pojechać z dziewczynami do Ostii?! Czasami zbyt precyzyjna organizacja nie daje ponieść się chwili.

O naszym nadzwyczajnym spotkaniu w Rzymie przeczytajcie również u:

Renaty – Kalejdoskop Renaty

Anety – Hello Calabria

Dominiki – Kalabria bocznymi drogami

Ewy – Kartka z Kalendarza 

Do zobaczenia w Kalabrii! :)


 

Wpis powstał w ramach projektu Alfabet Emigracji współorganizowanego z blogerkami z całego świata.. Dziś P jak Polki – pełne energii i inspirujące! :)

Jako, że każdy z nas ma swój rytm & styl wpisy pojawiają się w kreatywnym harmonogramie. Podrzucam Wam pierwsze z tekstów:

Ola z Texasu – P for Pol-Tex

Karolina z Francji – P… Pologne