premier renzi

Nie tylko w Polsce – też we Włoszech jest boom na anglicyzmy. Również poza IT czy branżą handlową gdzie ciężko jest jest NIE używać angielskich słów.

Bo przecież każdy wystawi się na śmieszność mówiąc, że pracuje się na otwartej przestrzeni  (open space) rozwiązując problemy z laptopem przy pomocnym stoliku (helpdesk). Już nie wspominając, że na niektóre słowa zamienniki po prostu nie istnieją – jak np. powiedzieć zalogować się NIE po angielsku?

Tak jak my sobie radzimy dopasowując „login” do naszej gramatyki nie dość, że dodając końcówkę (logować) to dodatkowo manewrując z formą dokonaną i niedokonaną (zalogować) tak i Włosi dają sobie radę całkiem dobrze.

No exit

Włosi do czasownika angielskiego dokładają najczęściej suffiks -are. Nierzadko spotkać więc można radę, że trzeba formattare PC” a mamusie pędzą dzieci od komputera „non fai altro che chattare!” No, może z mamusią się zagalopowałam – jest jeszcze z pokolenia, które jeśli chciało porozmawiać umawiało się na normalne quattro „chiacchiere” czyli cztery plotki.

Ja osobiście lubię bloggare cliccare ‚mi piace’ interesującym mnie artykułom. Oczywiście przedtem muszę się loggare do PC. Należy mieć hasło i to dobrze przemyślane tak, żeby nikt nie był w stanie go hackerare!

Z rzeczownikami Włosi też sobie nieźle radzą. Po prostu dodają rodzajniki do rzeczowników – przecież trzeba im określić rodzaj. Takim sposobem mamy rzeczowniki  l’hacker i l’hardware. Niby proste ale, jeśli o tym nie wiesz a przy okazji nie znasz dobrze gramatyki włoskiej, ciężko będzie ci zrozumieć.

LONDA – co to jest? Ja musiałam się grubo zastanowić, żeby wymyślić, że to po prostu Honda. Zakładając, że „h” na początku wyrazu jest nieme dokładamy „l” (nie la bo rodzajniki dopasujemy do wyrazu słyszanego a nie pisanego) i wychodzi nam nasza londa. Proste!

Nieme „h” generalnie wprowadza pewną konsternację. Choć pisane wyrazy rozumiemy, ich wymowa może nas całkowicie zaskoczyć. „Otel” albo „lotel” (hotel), „epi auar (happy hour), „arduer albo „larduer” (hardware). Pewnie dlatego Włosi odrzucili powszechnie używane „halo” zastępując je swoim „pronto”.

Z tego co się zorientowałam sami Włosi są też słabo zorientowani i nie zawsze potrafią się zrozumieć:). Ostatnio byłam świadkiem długiej dyskusji między panami, z których jeden próbował wytłumaczyć, że nie mógł słuchać na żywo audycji radiowej w internecie bo cały czas wyskakiwała informacja o „biferare”. Po dłuższej dyskusji panowie zrozumieli (przy mojej skromnej pomocy), że mu się po prostu powoli buforowało. Tyle odmian anglicyzmów ile Włochów – coś tam słyszeli, coś tam wiedzą ale, że język angielski raczej mniej niż bardziej kojarzą, powstają przedziwne twory.

szaleństwo WhatsApp we Włoszech // źródło  tech.fanpage.it
szaleństwo WhatsApp we Włoszech // źródło tech.fanpage.it
 We Włoszech popularna jest aplikacja na telefon WhatsApp. Populara to mało powiedziane, jest szał! Również wśród roczników 30+. Zrobiłam szybki test z czym im się kojarzy nazwa aplikacji. Nikt nie wpadł, że WhatsApp to gra słów z What’s up czyli co słychać – taki jest cel komunikatora. Ale nazwę słyszą tak często, że przynajmniej wspólnie ustalili jak się ją powinno ostatecznie wymawiać w sposób zrozumiały dla wszystkich:).

Włosi nie byliby Włochami jeśliby nie dorzucili swojego ulubionego –issimo. Dzięki temu możemy napotkać się na taki oto tytuł: „Pacciani cliccatissimo su Youtube”. Należy przez to rozumieć, że Włosi lubą śledzić spawy kryminalne. Pacciani, czyli Potwór z Florencji, był ponoć inspiracją do powstania powieści a później ekranizacji filmu „Hannibal” – kontynuacji „Milczenia owiec”.

Moim ulubionym słówkiem (oczywiście oprócz najpiękniejszego eccolo qua!) stało się LOKEJ! czyli l’ok. Zastanawiam się tylko czy takie na przykład ok może być nieokreślone? Bo jeszcze nigdy nie słyszałam „un ok”…


zdjęcie w nagłówku ze strony www.repubblica.it

  • Traveling Rockhopper

    Fajny post!
    To chyba problem we wszystkich językach…

    http://travelingrockhopper.com

  • Wakacje we Włoszech

    Rzeczywiście we Włoszech cieżko jest porozumieć się z lokalnymi kiedy nie zna się włoskiego. Angielski znają ale tylko w postaci pojedynczych słów, które dodatkowo zmieniają dodając tą swoją samogłoskę na końcu każdego wyrazu 😉
    http://wakacje-we-wloszech.pl

    • A tak, Włocha mówiącego po angielsku łatwo ropoznać – śpiewność, ekspresja i końcówki samogłoskowe pozostają! 😉

  • inspirujsie.blogspot.com

    cóż za wspaniały artykuł:) uwielbiam takie smaczki, a przy Neapolu to pewnie jeszcze odmiana z dialektem, too hard:)

    • Dziękuję:) O tak, dialekty koło Neapolu to jeden wielki smaczek! 😉

  • Ale za to jakże są kreatywni! 😉

  • unica

    dopiero uczę się języka włoskiego, słysząc w radio ogłoszenie „radioitaliawiterits” myślałam, że chodzi o adres strony internetowej związanej z Radio Italia, którego słucham (jakaś zimowa wersja czy co). Końcowe „s” było mało słyszalne, a charakterystyczne „punto it” już znałam. Okazało się, że reklamują składankę muzyczną na zimę. Radio Italia Winter HITS. No dla początkującego it(s) a Hits to jednak różnica :)

    • Dobre, ciężko się domyślić niektórych słów choć teoretycznie się je zna… Otel, alo, epi, ardwer i cała masa innych, których trzeba się domyślać, zwłaszcza kiedy z przodu pojawia się „L” :)

      Powodzenia w nauce! :)

  • Polanka

    Każdy naród ma swoje smaczki angielskie. Przeciez Polaka też się rozpozna, ie mówiąc jużo śpiewnym angielskim Ukraińców i Rosjan. A jak Chińczycy, albo Hindusi mówią po angielsku… OMG!!! Włoski – angielski jest uroczy <3

    • Zgadza się. :) A włoski angielski też lubię – też ma ten sój zaśpiew:)