dialekt smorfia

Tak, tak, zdecydowanie film Benvenuti al Sud polecam.  Również dlatego, żeby zobaczyć jak się czuje osoba, która myśli, że znając włoski bez problemu porozumie się z lokalnymi. Lub podsłuchać i ZROZUMIEĆ rozmowę telefoniczną, ot, powiedzmy w Casercie, typu: „Ciao vuagliun’ ! Aro stajje mó?

No tak, już po takim wstępie czujesz się niepewny czy aby na pewno słyszysz język włoski. Ten boski język, melodyjny, piękny i czysty w swej formie? Ten, który towarzyszył przebudzeniu sztuk pięknych, rozkwitowi kultury, w którym powstawały pomnikowe dzieła i śpiewano najpiękniejsze pieśni miłosne? Język Dantego, Petrarki i Boccaccia (Pewnie panowie dostaliby epilepsji, gdyby zobaczyli jak się przekręca i deklinuje ich nazwiska).

Bardzo często ci coś brzęczy w uszach, że ten wyraz coś ci przypomina, ale trzeba się nagłówkować. No jak wymyśleć, że:
„Ciao vuagliun’ ! Aro stajje mó? To po prostu: ? Ciao, ragazzo! Dove sei adesso? czyli „Cześć, chłopie! Gdzie teraz jesteś”? :)
albo
„Vien, iammuscenn a cas” = vieni, andiamo a casa!? A po naszemu „chodź, idziemy do domu!”
czy
pizza co ‚a pummarola ‚n goppa.

A skoro już o pizzy… ‚A Pizza w dialekcie neapolitańskim

Jakby ktoś chciał sobie podśpiewać z sig. Aurelio:

Ma tu vulive ‚a pizza,
‚a pizza, ‚a pizza
cu ‚a pummarola ‚ncoppa,
cu ‚a pummarola ‚ncoppa.
Ma tu vulive ?a pizza,
‚a pizza, ‚a pizza,
cu ‚a pummarola ‚ncoppa,
‚a pizza e niente cchi?.
Ma tu volevi la pizza,
la pizza, la pizza,
con il pomodoro sopra,
con il pomodoro sopra.
Ma tu volevi la pizza,
la pizza, la pizza,
con il pomodoro sopra,
la pizza e niente pi?.
  • http://www.napoligrafia.it/musica/testi/aPizza.htm

No, zmieniam zdanie,  w takim wydaniu neapolitański brzmi dobrze :)

I tak, z pieśnią o pizzy na ustach, dodam, że ostatecznie warto zdecydować się na gimnastykę umysłową a dodatkowym pocieszeniem niech będzie fakt, że wiele słów jest po porostu specyficznie zaciąganych:

Aspetta! = aszpe’ !
Mezzo = miezz!
Che bellu tip! = che bello tipo! (koniecznie z typowym „L”)

Albo zjada się końcówki, a ty „tylko” musisz je sobie dokombinować :)

I szybki test na błyskotliwość: t’ vojl ben! Che fridd!, Teng na fam!

Ciao, raga!
Jago

HOTEL W NEAPOLU

  • Ciao vuagliun’ ! Aro stajje mó? :) :)

  • kotkowa

    Bardzo Cię lubię, Jak zimno!, Jestem głodna☺

  • Dialekty mnie prześladują, zwłaszcza sardo. Gdy jestem na Sardynii, to starsze pokolenia z rodziny męża absolutnie nie rozumieją tego, jak ja mogę ich nie rozumieć i nadają mi sardo, a ja…non capisco niente!

    • Dokładnie tak jest. Zwłaszcza starsi ludzie – poprostu nie potrafią mówić po włosku. Prosisz ich o powtórkę po włosku a oni powtarzają i tak po swojemu. Zastanawiałam się nawet jak oni oglądają TV – przecież i tak nic nie rozumieją 😉

      • Otóż to :). Mój teść ma jeszcze inną przypadłość- ogląda tg od rana do wieczora. Skończy się na jednym kanale, włącza drugi i tak w koło Macieju :).

        • Dobrze, znaczy włoskiego się uczy 😉

        • Ale coś mi się wydaje, że i teściową i teścia ostatecznie lubisz… Choćby za Sardynię. :)

          • Pewnie, że ich lubię, bo takich teściów ze świecą w ręku szukać. A że mają swoje małe obsesje, no cóż, kto ich nie ma :). Rzadko jesteśmy na Sardynii, ale gdy już tam przyjedziemy, to teściowie są najmniejszym kłopotem :). Mąż ma tak liczną rodzinę, że prze dwa tygodnie pobytu nie wszyscy zdążyli nas odwiedzić (ku mojej uldze) ;).