Domowa Kuchnia Włoska

Pierwsze skojarzenia z tą osobą to inspiracja, pozytywna energia, zieleń Toskanii, zapach dobrej kuchni, uśmiech  i radość z życia.

Dziś goszczę u siebie osobę mieszkającą w Toskanii już od 17 lat, autorkę książek o Włoszech i o gotowaniu we włoskim stylu, organizatorkę kursów gotowania, propagatorkę zdrowego odżywiania, autorkę Mojej Toskanii i współredaktorkę portalu informacyjnego Polacy we Włoszech.

Poznajcie Aleksandrę Seghi.Aleksandra Seghi

 

Współpracujesz z włoskimi  i polskimi gazetami i portalami kulinarnymi  gdzie piszesz o toskańskiej i włoskiej kuchni. Czy jesteś w stanie w kilku zdaniach opowiedzieć jaka jest kuchnia Toskanii?

Korzeni toskańskich potraw możemy szukać w chłopskiej, biednej kuchni. Dania składają się z niewielu składników, za to o wysokiej jakości. W zależności od pory roku w kuchni zmieniają się zapachy. Na wiosnę pojawiają się karczochy, zielony groszek czy bób. W lato stragany czerwienią się pomidorami, które oczywiście występują w wielu tradycyjnych potrawach. W październiku przychodzi pora na kasztany i grzyby. Wszędzie odbywają się święta: naleśników kasztanowych, pieczonych kasztanów, placków kasztanowych itd. Mimo tego, że w zimie jest mało warzyw sezonowych, naszą kuchnię wypełnia zapach gęstych zup fasolowych, kapuścianych z dodatkiem uprzednio przygotowanych przecierów pomidorowych. Pojawia się cavolo nero, czarna kapusta podobna do polskiego jarmużu.

W toskańskiej  kuchni nie zabraknie ziół: bazylii, szałwii czy rozmarynu. Obowiązkowo używa się czosnku  i oliwy z oliwek extra vergine.  Toskania słynie z wyrobu serów, szczególnie kozich oraz owczych. Ze względu na bliskość morza występują tu dania rybne oraz frutti di mare. Z kolei bliskość lasów powoduje, że w kuchni przyrządzana jest dziczyzna (i wspomniane grzyby oraz trufle). Na całym świecie znane jest prosciutto toscano, surowa szynka toskańska czy crostini z masą wątróbkową. To tylko tak w skrócie o kuchni toskańskiej :) Zapraszam do Smaków Toskanii, wydanej w 2011 roku.

gotowanie z Seghi
Gotowanie z Olą. Siedlce. Zdj. Aleksandra Seghi

A jakie są Twoje ulubione przepisy, dania, które lubisz gotować na co dzień?

Ze względu na to, że mój blog jest bardzo kulinarny, to w mojej kuchni nie ma monotonii. Dodatkowo pracując w restauracji w domu wiele eksperymentuję. Bardzo lubię kuchnie wegetariańską i wegańską. Uwielbiam przerabiać: gotować dżemiki czy szykować warzywa w słoikach zalewać je oliwą z oliwek. Ze znajomą z Warszawy prowadzimy serię postów pt. Viva la pasta i w związku z tym zagniatam również dużo makaronu. :) W domu gotuję również na „zamówienia” rodziny. Moja Julcia lubi naleśniczki z  ricottą (mogą być z mąki kasztanowej, po toskańsku necci), ciasto Królewny Śnieżki, frittaty czyli omlety z warzywami (np. omlet z ziemniakami i miętą). Moja kuchnia to taka mini-restauracja ;), w której non stop coś się dzieje. :)

Jakich składników czy regionalnych produktów nie może zabraknąć na Twoim stole?

Oczywiście nie może zabraknąć oliwy z oliwek extra vergine. Najcenniejsza jest ta  od znajomych, którzy posiadają gaje oliwne. Uwielbiam wszelkiego rodzaju zioła. Nigdy nie może zabraknąć rozmarynu, szałwii czy bazylii. Natkę pietruszki mam na tarasie, ale biedaczka nie nadąża wyrastać… Tak więc na targu kupuję ją niemalże w hurtowych ilościach lub po prostu dostaję w zestawie do warzyw (u zaprzyjaźnionych sprzedawców).

Na kuchennym stole mamy kilka opakowań  peperoncino. Lubimy dosypywać je do wielu potraw. Znajoma podarowała mi też świeże, pikantne papryczki, dopiero co zerwane z krzaczka i teraz suszę je na tarasie. Potem je zmiksuje i będę miała na całą zimę. 😉 W kuchni używam dużo czosnku i cebuli. W Toskanii wszystko zaczyna się od soffritto (podsmażenia tych dwóch składników na oliwie z oliwek i dodania marchwi oraz selera naciowego).

W związku z tym, że jesteśmy wegetarianami na naszym stole królują warzywa i owoce.

kurs gotowania
Lepienie orecchiette na kursie gotowania. Zdj. Aleksandra Seghi

Twoje książki  „Smaki Toskanii”, „Zielona Toskania”,” Domowa kuchnia włoska”, „Toskańskie opowieści ze smakiem”, „Toskania – Pascal 360 stopni” znane są miłośnikom Włoch i tym, którzy lubią kuchnię włoską. „Słodkie pieczone kasztany” ze swoją kontynuacją  „Fanklub bułeczek z rozmarynem” to książki bardziej osobiste opisujące życie we Włoszech ale również z wycieczkami do włoskiej kuchni, na targi i wydarzenia regionalne. Gdzie można znaleźć Twoje książki?

Można je nabyć we wszystkich dużych księgarniach sieciowych oraz większych księgarniach we wszystkich miastach w Polsce. Małe księgarnie sprowadzają książki na zamówienie (bo mogą nie mieć wszystkich siedmiu publikacji). Można je łatwo kupić w internecie, w księgarniach on line oraz na Allegro. Widziałam, że książki dostępne są również na zagranicznych portalach. „Miasta widma w Toskanii” można kupić bezpośrednio w wydawnictwie: wydawca.barwa@gmail.com.

Zbliżają się Święta. Może nam podpowiesz, którą pozycję wybrać na prezent dla osoby kochającej gotowanie i poszukującej przepisów rodem z Włoch?

Jeśli chodzi o przepisy z Włoch to proponuję „Domową kuchnię włoską”, w której mamy przegląd prawie wszystkich regionów i najbardziej znanych potraw. Każdy rozdział rozpoczyna się opisem danego regionu, dzięki czemu czytelnik zostaje wprowadzony w odpowiednią atmosferę kulinarną. :)

Dla osób kochających podróże po Toskanii proponuję „dwójpak”: „Słodkie pieczone kasztany” czyli toskańskie opowieści ze smakiem, które w tym roku doczekały się dodruku i zmieniły nieco szatę graficzną. Proponuję też kontynuację książki, a mianowicie „Fanklub bułeczek z rozmarynem” czyli ciąg dalszy toskańskich opowieści ze smakiem. Po lekturze zapraszam do zapisania się do Fanklubu bułeczek z rozmarynem.

W tym roku zaproponowałaś nam podróż po „Miastach widma w Toskanii” wydając swoją najświeższą książkę. Opowiesz o niej kilka słów? Skąd przyszła inspiracja?

Opuszczone miasta kryją w sobie niesamowite historie, czasem z dreszczykiem. Zdarza się też jakaś legenda o stworze czy o duchu krążącym po okolicach. Takie  historie zawsze mnie bardzo fascynowały. Praca nad książką przerodziła się nie tylko w poszukiwania informacji, dokumentacji, ale niemalże pracę detektywistyczną. Dotarłam do ostatnich mieszkańców i przeprowadziłam z nimi niezapomniane wywiady. Dzięki nim  zachowają się wspomnienia, które będzie można pozostawić dla  naszych pokoleń.

Wraz z całą rodziną staracie się żyć eko, postawiliście na produkty organiczne. Współpracujesz z zaprzyjaźnionymi eko-agroturystykami, organizujesz eko-wakacje.

Na mojej stronie stworzyłam zakładkę pt. Zaprzyjaźnione eko-agroturystyki. To moi przyjaciele, u których wiem, że wspaniale spędzi się czas. Osoby zainteresowane mogą więc odbyć wirtualny tour na moim blogu, wybrać dogodną lokalizację, a następnie skontaktować się ze mną. Pobyt w eko agroturystyce u Gabrielli można połączyć z kursem kulinarnym przeze mnie prowadzonym. Prawdopodobnie od przyszłego roku będę gotować w jednej wakacyjnej rezydencji dla osób, które zarezerwowały wcześniej grupową kolację.

maszynka_do_robienia_makaronu_moja_toskania
Maszynka do robienia makaronu. Zdj. Aleksandra Seghi

Czy osoba spędzająca urlop w Toskanii może na miejscu kupić lokalne produkty prosto od producentów?

Oczywiście, to bardzo popularna metoda kupna tradycyjnych smakołyków regionalnych. Przemieszczając się drogami pomiędzy jednym a drugim miastem, co krok spotykamy agroturystyki, które praktykują bezpośrednią sprzedaż swoich produktów, często połączoną z degustacją. :)

Powiesz nam kilka słów o grupach G.A.S.? Sama z zaciekawieniem dowiem się coś więcej na ich temat – dopiero od Ciebie dowiedziałam się, że takie grupy istnieją. Znakomita inicjatywa!

G.A.S. to po włosku Gruppo di Aquisto Soldale,  Grupa Zakupu Solidarnego. Składa się z osób, które postanowiły robić wspólnie zakupy. Należy dodać, że działają one na zasadzie wolontariatu. Zamiast wybierać się do supermarketu sami szukają dostawców i wybierają, które produkty będą kupować. Wiele takich grup stawia na ekologiczną żywność i inne eko-prdukty, najlepiej km 0 (czyli wyprodukowane jak najbliżej miejsca naszego zamieszkania). Grupę G.A.S. nie interesuje żywność modyfikowana. Wspierając miejscowych rolników wpływamy na lokalną gospodarkę. Można powiedzieć, że dajemy zatrudnienie. Omijamy sieć dystrybucji, rozmawiamy bezpośrednio z producentem, możemy więc zadać nurtujące pytania, odwiedzić jego firmę i zapoznać się z procesem wytwarzania/uprawy/hodowli.

Grupy GAS mają w sercu ochronę środowiska. Starają się, by nie produkować śmieci. Używa się  więc papierowych toreb, szklanych butelek, kupuje proszek do prania w płynie lub płyn do mycia naczyń z dystrybutorów (w sklepach można przyjść ze swoim opakowaniem i poprosić o dany produkt w płynie). Jeśli na eko targu chcemy kupić jajka to przynosimy opakowania z domu.

Grupy GAS kupują całymi rodzinami tj. hurtowo. Rolnicy są z tego bardzo zadowoleni i dlatego proponują grupom dobrą cenę i często udzielają rabatów. W tym przypadku żywność ekologiczna nie jest więc droga i jest łatwo dostępna dla wszystkich.

Członkowie grup GAS mogą być inicjatorami eko-targów, na których oprócz kupna eko-produktów można uczestniczyć w ciekawych konferencjach czy inicjatywach.

Serdecznie zapraszam do lektury Zielonej Toskanii, w której wyjaśniam szczegółowo działanie w/w grup.

 

włoski targ
Bakłażany na targu. Zdj. Aleksandra Seghi

Mówi się, że Włosi kiedy nie jedzą o jedzeniu rozmawiają. Wspólnie się gotuje i spędza czas przy stole. Dla wszystkich tych, którzy o gotowaniu chcą porozmawiać , wspólnie pogotować i poznać nowe smaki organizujesz kursy kulinarne.

Bardzo lubię prowadzić kursy kulinarne. Oprócz nauki jest przy tym dużo zabawy i oczywiście uśmiechu oraz pozytywnej energii. Relaksujemy się, a zarazem odkrywamy tajniki obcej nam kuchni. Kursy prowadzę z dorosłymi lub dziećmi. W grupach do 30 osób czy kameralne spotkania z 2-3 zainteresowanymi. Bardzo lubię przyglądać się maluchom, które uwielbiają takie prace jak zagniatanie ciasta, wałkowanie, wykrawanie i dekorowanie ciastek. Z reguły w domu rodzice nie pozwalają pociechom robić zbytniego zamieszania w kuchni. Na moim kursie mogą rozsypywać mąkę czy poplamić obrus. Ze względu na ciągły brak czasu nie prowadzę regularnie kursów kulinarnych. Z grupami czy prywatnymi osobami umawiam się z dużym wyprzedzeniem. Kursy mogę prowadzić zarówno w Polsce jak i we Włoszech. Serdecznie zapraszam do kontaktu: aleksandra.seghi@email.it

Krojenie cantuccini. Zdj. Aleksandra Seghi
Krojenie cantuccini. Zdj. Aleksandra Seghi

Bardzo nas cieszy, że lubisz pisać po polsku i tak wiele piszesz dzieląc się swoją wiedzą, pomysłami i inspiracjami. Gdzie w sieci możemy Cię znaleźć?

Codziennie piszę na blogu Moja Toskania. Dzielę się wrażeniami z niemal każdego toskańskiego dnia. Blog traktuję też jako bazę osobistych danych. Kiedy nie mogę przypomnieć sobie jakiegoś wydarzenia czy przepisu, to szukam go właśnie na Mojej Toskanii ;).

Oprócz w/w bloga prowadzę również Turystę w Toskanii. Mogą tutaj pisać wszyscy miłośnicy tego regionu, opowiadać o swoich podróżach, przeżyciach zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Ze względu na brak czasu blog nie rozwija się tak jak powinien.

Kolejnym blogiem w sieci jest GAS a Modo Bio, w języku włoskim. Opowiadam o różnych wydarzeniach, eko targach oraz podaję przepisy (moi włoscy znajomi  prosili mnie, bym gotowała również dla nich i informacje przekazywała w języku włoskim). Niestety również ze względu na prawie całkowity brak czasu nie daję rady często pisać na tym blogu.

Od kilku lat, wraz z Agnieszką z Como, prowadzę portal informacyjny Polacy we Włoszech. Pracy jest bardzo, bardzo dużo, można powiedzieć, że siedzimy na zmianę przez okrągłą dobę. Cieszymy się, że stworzyłyśmy ważną stronę dla naszych rodaków. Mamy czytelników nie tylko we Włoszech czy w Polsce, ale na całym świecie. Ostatnio dostałam informację, że niektórzy zaczynają dzień właśnie od lektury naszej strony. Dla nas to wielka radość i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy.

kuchnia Toskanii
Sernik. Zdj. Aleksandra Seghi

Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

Za chwile wyjeżdżam do Polski. Będę prowadzić spotkanie na Festiwalu Włoskim w Polkowicach. W sobotę 21 listopada wystąpię w kawiarni Antich Caffè, znanej w Warszawie z włoskich klimatów. W grudniu powrócę do Polski i będę miała kilka spotkań autorskich. Zatrzymam się chwilkę na Święta Bożego Narodzenia, choć już jestem umówiona na dokończenie sesji kulinarnej z fotografem (do jednej książki). Jestem w trakcie podejmowania decyzji, które włoskie wydawnictwo ma wydać „Miasta widma po włosku”. A w tak zwanym międzyczasie pracuję nad trzema nowymi książkami.

Czekamy zatem na dalsze publikacje. Dziękuję Ci za poświęcony czas i ciekawe opowieści.

Serdecznie dziękuję za wywiad.


 

Wpis powstał w ramach projektu Polscy Blogerzy we Włoszech czyli informacje z pierwszej ręki. W ramach tego cyklu prezentuję Wam najciekawsze blogi o Włoszech pisane z Włoch. A przy okazji wypytuję o najlepsze, najciekawsze, najsmaczniejsze i najpiękniejsze NAJ w regionie.

Jeśli chcesz poznać świetne, aktywne Polki piszące z Włoch zaglądnij do pozostałych wpisów:

Agnieszka przenosi nas pod najwyższe szczyty alpejskie Aosty

Kasia przenosi nas w świat Domu z Kamienia w Toskanii

Karolina opowiada o roztańczonej Wenecji i Bolonii

a Blanka zabiera nas do Piemontu.

 

  • Emilka

    Super pomysł z grupami eko! W Polsce czasami odbywają się targi żywności ale o inicjatywach polegających na „oddolnym” promowaniu eko-żywności i grupowym kupowaniu hurtowych ilości produktów prosto od rolników, ekologicznych to nie słyszałam. Brawa! :) Życzyłabym sobie żeby takie inicjatywy przenieść również do Polski!!

  • Ala G.

    A ja w ogóle nie słyszałam o tych książkach choc interesuję sie kuchnią włoską. Aż muszę poszperać, chyba w księgarniach książki te nie były dostępne. Uwielbiam kuchnię włoską – nie ma lepszej!