spaghetti alla carbonara

Pewnego dnia zjechali do nas goście. Przybyli z dalekiej północy czyli Belluno. Trzeba ich było ciepło przyjąć bo, jak tu się mówi, tam zawsze pada deszcz a kiedy się wywiesza pranie to prędzej skorupa się z niego zrobi niż wyschnie.

Ciepłe południowe przyjęcie rodziny z północy oznacza miedzy innymi wspólne najedzenie się do syta. Byle nie polenty.

Pierwszy i drugi dzień upłynął na konsumowaniu przysmaków południa, w tym oczywiście wariacji na bazie mozzarelli (wiadomo, na północy nie mają) i napychania się pizzą (poza Kampanią dobrej pizzy nie zjesz) oraz innymi lokalnymi przysmakami. Niech podjedzą co dobre.

Na trzeci dzień zagadałam, żeby coś wspólnie ugotować. Chętnie poasystuję i popodglądam jak się gotuje po „północno-włosku”. Wszak jeden z gości ukończył szanowane Istituto Professionale Alberghiero* ze specjalizacją gastronomiczną praktykując w kuchniach lokalnych restauracji w samych Dolomitach. Zna kuchnię „od kuchni!”

Propozycja została przyjęta z entuzjazmem zatem wybraliśmy się na wielkie zakupy. Wiadomo, gotowanie nie jest czymś co się robi przy okazji, z przypadkiem znalezionych w szafce składników. To przemyślana decyzja i proces gotowania.

Na moje pytanie „co gotujemy” dostałam odpowiedź „Zobaczysz, coś wspaniałego, pewnie nie znasz, a na pewno nie takie wspaniałe jak zaserwuję ja!” Oj, znam, znam. I na etapie zakupów już się domyśliłam po ilości kupowanych jajek, bo bystrzak ze mnie. Gotowałam sama wiele razy (choć zwykle jako drugi kuchcik męskiego gotowania).

 

Co gotujemy jako PRIMO?

Oczywiście Spaghetti alla carbonara! Proste, szybkie a jak smakowite!

 

Co potrzebujemy ?

400 gr. spaghetti

4 jajka (uova) 

200 gr. boczku (guanciale di maiale, pancetta)

oliwa z oliwek extra-vergine (olio extravergine di oliva)

1 ząbek czosnku (spicchio d’aglio)

4 łyżki śmietany (4 cucchiai di panna) – OPCJONALNIE, ja nie dodaję i większość Włochów się krzywi na taką „ekstrawagancję”

4 łyżki parmezanu  (4 cucchiai di Parmigiano grattugiato)

sól (sale) 

pieprz  (pepe)

 

***Składniki dla 4 osób***

 

 

Jak przygotujemy?


Na patelni rozgrzewamy  trochę oliwy i podsmażamy na niej czosnek i boczek. Jeśli lubi się boczek bardziej wysmażony czosnek dodajemy nieco później. W tym czasie w oddzielnej misce bełtamy jajeczka i dorzucamy do nich starty parmezan z solą, pieprzem. Nasza wersja była na bogato więc dodaliśmy również śmietanę.

Kiedy makaron jest już ugotowany, oczywiście al dente, wrzucamy go na patelnię mieszając z boczkiem i dodajemy naszą miksturę jajeczną. Wszystko to robimy krótko i na małym ogniu bo nie chcemy ani smażonek ani jajecznicy a jedynie spójne danie z nie-surowym jajkiem.

Spaghetti alla carbonara serwuje się w głębokim talerzu. Na stole nie może zabraknąć Parmigiano grattugiato albo innego twardego, drobniutko startego sera.

 

Jaki wniosek?

Warto mieć gości z północy. Zabiorą na zakupy, wytłumaczą, nakarmią…

 

Smacznego! :)

 

*Pamiętam, że u mnie po podstawówce do gastronomika szły najsłabsze osoby. Szkoda. We Włoszech ceni się kucharzów i ci, którzy kończą szkoły kucharskie są cenionymi specjalistami. Tam nie idą tylko ci, którzy nie dostali się do lepszych liceów. Możliwe, że teraz i u nas się to zmienia (podstawówkę kończyłam już czas temu). Nie wiem ale byłby to dobry kierunek zmian.

  • Dasz radę jeść codziennie makaron? 😉 Brava! :):)

  • To śmieszne, bo słyszałam wielokrotnie, że w Wenecji pizza jest paskudna, a ja tam jadłam najpyszniejszą 😉 No dobra, zaraz obok, na Lido. Ja robię Carbonarę bez boczku, bardzo lubię to danie. Pamiętam, że kiedyś w Rzymie jak zamawialiśmy uprzedzano nas, że będzie z surowym jajkiem „a nie taka jak u nas”.

    • Carbonarę bez boczku? To wersja soft, bo generalnie carbonara to jajko, ser i boczek. :)

      • Wersja zdrowa – wege :) A jak ktoś ma ochotę może dodać jakiś bajer, który boczek będzie przypominał :) W dzisiejszych czasach można już zaszaleć będąc wege 😉

        • A, jeśli wege, to zrozumiałe, że bez. :) A pewnie smakowało i tak świetnie.

  • Pizza, jedna z najlepszych, jakie jadłam w życiu, czekała na mnie – o dziwo – w Asyżu 😉

  • Spaghetti zrobię! a w Polsce też podejście do gastronomii się zmienia. Zaczynają doceniać kucharzy, którzy stają się marką samą w sobie – bo nowo otwierane knajpy podają poprzednie miejsca pracy jako rekomendacje, czego można oczekiwać u nich. Więc myślę, że szkoły gastronomiczne też będą podnosić poziom :)

    • Miejmy nadzieję. Gotowanie to nie lada sztuka. :)