Fiumefreddo

Jadę samochodem. Za oknem piękna Kalabria, jest ciepło i słonecznie, w brzuchu czuję jeszcze specjalności włoskiej kuchni, a w tle lecą włoskie przeboje. Jest wakacyjny relaks, cisza, luz…

A jednak coś nie jest tak.

Przede mną jedzie drugi samochód, z którego nawet przez rurę wydechową wylatuje dobra energia i humor. Siedzą w nim Dominika, Aneta, Renata i Agnieszka – zadomowione we Włoszech Polki. Jedziemy na lotnisko odwieźć Agnieszkę, za chwilę ma samolot, wraca do Doliny Aosty.

W moim samochodzie robi się za cicho, za pusto, za-klimatyzowanie, za-!

Dojeżdżamy na lotnisko. Plan jest taki, że po odstawieniu Agnieszki razem jedziemy do Pizzo a stamtąd i ja opuszczam towarzystwo. Dlatego jadę już moim samochodem, z walizkami w środku. Jeszcze tylko czekamy na dowóz pamiątkowej sopressaty dla Agnieszki. Jest! Choć Agnieszka już przebiegła bramki bo późno, udaje się! Sopressata – przedstawiona jako sprawa życia i śmierci – przejeżdża przez taśmę.

A ja nie wytrzymuję. Dziewczyny, olewam Apulię, zostaję z Wami!

 Kalabria
gwiazdy na kalabryjskiej ziemi

Skład samochodu przede mną to oczywiście:

Dominika – gospodyni wydarzenia, na co dzień pisząca o Kalabrii i Sycylii – Kalabria bocznym drogami i Sycylia bocznymi drogami,

Aneta – współorganizatorka spotkania i autorka Hello Calabria,

Renata – zakręcona na podróżowaniu i gotowaniu po włosku – Kalejdoskop Renaty,

Agnieszka – górołaz i organizatorka transgranicznych projektów pisząca spod samiuśkich Alp – CiekawAOSTA

Gościły nas mieszkające w Kalabrii już od wielu lat Dominika i Aneta, które profesjonalnie zorganizowały cały pobyt.

Przygarnęła nas Dominika, która na czas spotkania udostępniła swój nadmorski apartament. Jeśli szukacie miejsca na odpoczynek nad morzem – polecam Wam to miejsce, mieszkanie jest wynajmowane w okresie letnim.

Fiumefreddo
Dominika łapiąca szczęście

A karmiły nas Dominika i Renata, które serwują Włochy na talerzu „zawodowo”, pisząc o kuchni włoskiej i włoskim gotowaniu na swoich blogach! O polski akcent – szarlotkę do śniadań – dbała Aneta.

Planowałam dojechać w piątek na obiad. Jako, że pora południowego karmienia we Włoszech jest sztywna, a dziewczyny mieszkają we Włoszech po kilkanaście, nawet dwadzieścia kilka lat, starałam się dotrzeć najpóźniej na 14-tą. Ale w Materze, skąd jechałam, trochę zeszło – miła pani gospodarz, zakupy burraty w caseificio… A po drodze nie mogłam nie zatrzymać się w opuszczonym, górskim miasteczku – Craco, które było „prawie” po drodze. Południowy luz i wakacyjny tryb spotkania opóźnił jednak obiad i zjeżdżając w gości z kilkugodzinnym opóźnieniem zostałam od razu posadzona do obiadowego stołu.

włoskie spaghetti
Spaghetti z tuńczykiem i pomidorami
Kalabryska kuchnia
żabnica z pomidorami

W planie na popołudnie było niewielkie miasteczko zawieszone wysoko nad morzem Fiumefreddo Bruzio. Jako, że pogoda nie przeszła wraz z nami na południowo-wakacyjny tryb, niespodziewanie zaskoczył nas zmrok. A to ci niespodzianka! Nie pozostało nam nic innego jak obiecać sobie, że tu jeszcze wrócimy.

Fiumefreddo
Fiumefreddo nocą

Po późnym obiedzie nie spodziewałam się, że tego dnia jeszcze będziemy jeść. Oczywiście i na szczęście pomyliłam się. Dominika przygotowała pesce na surowo, pierwszy raz odważyłam się jeść surowe owoce morza i tylko dlatego, że Dominice w kuchni można 100%-owo zaufać.

Na danie główne zajadałam się natomiast paprykami faszerowanymi tuńczykiem i rodzynkami, których zjadłam zdecydowanie za dużo. I choć nie lubię mięs i ryb ze słodkimi dodatkami owoców, też rodzynków, aż sama siebie zaskoczyłam. Renata, to danie na pewno wejdzie do mojej kuchni! Nadszedł czas i na wypróbowanie przywiezionej przeze mnie burraty z Bazylikaty. Mmmmm…

włoska kolacja
Frutti di mare i burrata z Matery

Wieczór zaczynał przechodzić w poranek więc po mobilizacji do kilkugodzinnego snu zerwałyśmy się z Anetą wraz ze śpiewem „pierwszego skowronka”, żeby odebrać Agnieszkę z lotniska w Lamezia Terme. Od razu widać, że Agnieszka jest zawodową blogerką, bo o jej przylocie dowiedziałyśmy się najpierw z facebooka. Nie pisz, chodź, bo czekamy z kawą!

Na ten dzień zaplanowany był piknik w Arcomagno. O tym miejscu pisała u siebie Aneta zachwycając Dominikę – to miejsce ich połączyło. I nas też połączyło w okrzykach zachwytu. Ponieważ Dominika przygotowała na piknik prowiant all’issimo-inclusive, a bagażnik aż tak szczelny nie był, musiałyśmy się jednak zatrzymać po drodze żeby powstrzymać ślinotok.

morze w Kalabrii
W drodze na piknik

Na pierwszy ogień poszła frittata. W Kampanii frittata jest również popularna, choć zwykle przygotowywaliśmy pojedyncze placki dla każdego. Tu była krojona i niemniej dobra.

Frittata
Frittata

A miejsce, które było celem naszej wędrówki wygląda tak.

 Arcomagno
czarodziejskie miejsce – Arcomagno

I tak:

Arcomagno
Arcomagno

Żeby tu dotrzeć wspinałyśmy się dzielnie winno-bakłażanowym szlakiem wąską ścieżką po skałach wzdłuż linii morza.

Kalabryjskie plaże
Skalista ścieżka na piknik. Zapiekane bakłażany jeszcze ciepłe!

Kalabryjki spokojnie rozłożyły się na plaży wystawiając się do słońca patrząc na owładnięte szaleństwem „przyjezdne”. Szał jest bo miejsce nie pozwala pozostać obojętnym. I tak to foto-kozice ostatecznie zanurkowały w morzu zdecydowanie za zimnym jak na południowy gust.

Arcomagno
Arcomagno – idealne miejsce na ożywczą kąpiel

Ostatecznie połączyły nas zapiekane bakłażany, przekąski i wino z kranika.

czas kończyć plażing
czas kończyć plażing

Dziś również słońce zdecydowanie za szybko zaczęło zachodzić…

Arcomagno
I kolejna odsłona Arcomagno

O kolacji w Belmonte Calabro słyszałam już od momentu przyjazdu. Jedna z tamtejszych restauracji to ulubione miejsce Dominiki, a samo miasteczko to zawieszony wysoko w górach żywy skansen na świeżym powietrzu. Kiedy przejeżdżałyśmy wcześniej w okolicy dziewczyny pokazywały gdzieś tam w niebo „a tam jest Belmonte”. Potrafiły zachęcić i osłodzić chwilę powrotu z Arcomagno. A dlaczego miejsce nas zauroczyło zobaczcie sami” „O miasteczku i smakowitej TAVERNA INTRU U VICU„.

Belmonte
Belmonte

Belmonte – przywrócone do życia po gruntownej rewaloryzacji – zaskoczyło. Nie tylko dobrą kuchnią ale i klimatem i tym jak pieczołowicie odnowiono miasteczko, przykładając wagę nawet do najmniejszych szczegółów wystroju.

Pięknie odnowione Belmonte
Pięknie odnowione Belmonte

Poranek zaskoczył nas późno.

Z porannego joggingu po plaży z Agnieszką nici ale za to pognałyśmy do Fiumefreddo Bruzio. Tu nie można było NIE wrócić! Fiumefreddo za dnia wygląda tak.

Fiumefreddo zawieszone wysoko nad morzem
Fiumefreddo zawieszone wysoko nad morzem
Fiumefreddo
Fiumefreddo za dnia

Jak słusznie zauważyła Aneta: „Turystyka. To zawsze działa w dwie strony!” No tak, i dzięki temu siedząc na ławeczce pod domem można mieć atrakcje turystyczne – do tego same przyjeżdżają!

Prosecco i Crispelle - znakomity aperitif
Prosecco i Crispelle – znakomity aperitif
Fiumefreddo - tak powstają zdjęcia takie jak TO
Fiumefreddo – tak powstają zdjęcia takie jak TO
17. Fiumefreddo
Agnieszka powalona pięknem Fiumefreddo

Po szybkim obiedzie spakowałyśmy się z Agnieszką i zapakowałyśmy bagaże do samochodów bo nasz pobyt dobiegał końca. Agnieszka odleciała.

A mój samochód znowu odżył. Dominika, Aneta i Renata zapakowały się do mnie i pognałyśmy na Pizzo. Autostradą nad Pizzo przejeżdżałam dziesiątki razy, ale tylko kilka razy zjechałam na dół na plażę. Do samego miasteczka nie dotarłam – zawsze brakowało czasu. Jakież było moje zdziwienie kiedy dziewczyny zaprowadziły nas do kościółka wykutego w skale nad plażą.

Pizzo - zejście na plaży
Pizzo – zejście na plaży
Chiesetta di Piedigrotta
Chiesetta di Piedigrotta
Chiesa di Piedigrotta
Chiesetta di Piedigrotta

Kolejne zaskoczenie to piękne położenie Pizzo – zawieszone wysoko nad morzem, szczyci się swoim specjałem czyli tartufo.

lody w Pizzo
lody w Pizzo
Zachód słońca w Pizzo
Zachód słońca w Pizzo

Kolejnego dnia pognałam w stronę Apulii. Tym razem nie wyruszyłyśmy na dwa samochody, nie było jak zmienić zdania!

Weekend w Kalabrii dobiegł końca…

blogerki w Kalabrii
blogerki w Kalabrii

Pierwsze spotkanie, w Rzymie, nauczyło mnie, że nie przyjeżdża się na TAKIE spotkania na jeden dzień. To – że i trzy dni to za mało! Czekam na Sycylię i już rezerwuję tydzień!

  • Świetnie to wszystko opisałaś. To było naprawdę super spotkanie i teraz już wiem, że weekend to zdecydowanie za mało. Jak fajnie przywołać tak miłe i pozytywne wspomnienia ☺. Dziękuję, że uopublikowałaś to chwilę po spotkaniu. Pozdrawiam z Alp i widzimy się na Sycylii!

  • Arcomagno nabrało dla mnie nowego znaczenia

  • Zawsze miałam to wrażenie, że Kalabria jest strasznie mało docenianym i rozpromowanym regionem. Obok Campanii czy Sycylii zawsze pozostaje gdzieś w tyle, a przecież jest tam tyle pięknych miejsc. Zawsze jak mam tylko okazję, to wracam do Scilli, Pizzo też uwielbiam :)

    Pozdrawiam!

  • ale pozytywny i smaczny wpis. Rozmarzyłam się na całego :-)

  • Kalabria jest cudowna! Niedawno wróciłam z wakacji w tym regionie i jestem zakochana, zresztą jak w całej Italii! :)