ja w Mesynie

Podróżowanie to mój sposób na życie. Najważniejszą kwestią przy podejmowaniu każdej pracy była możliwość podróżowania.

Przez kilka lat pracowałam jako przewodnik górski i pilot wycieczek po Polsce i Europie. Jest to czas tak odległy, że ja sama już dobrze nie pamiętam. Później moje podróże przekształciły się w wyjazdy na Daleki Wschód do naszych przyjaciół Chińczyków, z którymi współpracowałam jako kupiec. Fantastyczne choć ciężkie i wykończające wyjazdy – targi, fabryki, showroom’y, przeloty, 2-3 godzi snu i … nieocenione doświadczenie zdobywane każdego dnia. Jedno pozostało niezmienne – praca to podróże.

Do Włoch „regularnie” powróciłam kilka lat temu. Tym razem zaczęłam poznawać je od strony biznesowej. Byłam odpowiedzialna między innymi za współpracę z rynkiem włoskim więc spora część moich „viaggi d’affari” właśnie tu się koncentrowała.

W końcu moje zainteresowanie obcymi rynkami zawęziło się do pięknej Italii… Przyszedł taki czas, że podjęłam decyzję, że tutaj się „zadomowię”. Zawsze jedną nogą w Polce, jedną we Włoszech. I w ten sposób zaczęłam poznawać Włochy od trzeciej strony – po odsłonie turystycznej i biznesowej – codziennego życia we Włoszech.

Jednocześnie intensywnie zabrałam się za naukę języka włoskiego – do tej pory używałam tylko języka angielskiego. Po tych kilku latach mogę stwierdzić jedno: jesli człowiek ma cel i motywację, może naprawdę wiele osiągnąć! Po kilku miesiącach nauki byłam w stanie porozumieć się po włosku (!). Niespodzianka czekała na mnie dopiero po przyjeździe do Włoch – okazało się, że i tak nic nie rozumiem, bo na południu rozmawiają w totalnie odpalonych dialektach. Zaraz po wystartowaniu bloga, z pomocą miejscowego autorytetu, mój szok przelałam na „papier” pisząc o dialekcie z rejonu Neapolu – w niczym nie przypominającym języka włoskiego.  Zresztą sami zobaczcie. :)

Nie zdawałam sobie sprawy na ile zmienia się życie ludzi, którzy decydują się na zamieszkanie w innym kraju. Poza koniecznością mówienia, w końcu i myślenia w innym języku, na każdym kroku jest się bombardowanym kompletnie nowymi lokalnymi „oczywistościami”. Podziwiam ich ogromnie, chylę czoła zwłaszcza przed tymi, którzy decydują się przyjechać sami i bez wsparcia miejscowych.

Dla mnie było to na tyle mocne doświadczenie, tak wielkie zaciekawienie, tak duża odległość od osób, którym chciałam opowiedzieć o tylu nowych rzeczach, że zdecydowałam się o tym pisać.

W marcu 2014 roku powstał blog.

obserwatore

O czym piszę na blogu?

Włochy mieszczą się mniej więcej w naszym kręgu kulturowym jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że południowcy wiodą całkowicie odmienne życie, mają odmienną mentalność, kulturę, wychowanie, sposób myślenia i przyzwyczajenia.

Choć wcześniej sporo podróżowałam, zarówno służbowo jak i prywatnie, daleko i nieco bliżej, choć była dla mnie oczywista różnorodność społeczeństw, dopiero możliwość poznania z bliska odmiennej kultury otworzyło moje oczy na wiele kwestii, a jednocześnie przesterowało moje myślenie na bardziej obiektywny tor.

Zaszła jeszcze jedna zmiana. Jaka? Kilka la temu nie znaleźlibyście wszystkich kategorii wpisów, które Wam dzisiaj proponuję. Byłaby jedna wielka kategoria – „podróże – organizacja wyjazdu”. No, i może backgroud polityczno-gospodarczy czyli to co mnie najbardziej interesuje. Podróżnik-organizator, do tego z ADHD, czasami musi przejść długą drogę, żeby dać sobie czas na powolniejsze, głębsze i pełniejsze zwiedzanie.

 

Dlatego naprawdę z dużą satysfakcją na blogu podsuwam Wam wiele pomysłów na poznanie Włoch od ich spokojniejszej strony:

– widokowych miejsc pozwalających spojrzeć na miasta z góry, często z dala od całej reszty zwiedzających,

ogrodów gdzie spokoju szukają również np. rzymianie,

czy

– pieszych wędrówek po pustych szlakach w miejscach mocno turystycznych.

 

Wcześniej nie przepadałam za jedzeniem – gdyby wynaleziono pastylki zastępujące obiad chętny bym z nich skorzystała. Strata czasu i energi… Chyba w tym obszarze zaszła największa moja zmiana. Zaczęłam doceniać posiłki, smaki, zaczęłam być bardziej cierpliwa przy stole, pokochałam szybkie ale regularne wypady do baru, a w końcu zaczęłam… gotować (!).

Pokochałam pizzę,

Doceniłam caffè – ale tylko to na paluszek.

Mało tego – posmakowałam w takiej po prostu włoskiej słoninie (!).

Układy choreograficzne wiejskich potańcówek okazały się świetnymi imprezami w rytmie lokalnych przysmaków zakrapianym lokalnym winem, a w końcu okazało się, że stanęłam po stonie tych szaleńców, którzy przed wszystkimi trunkami wybierają wodę!

 

Bardzo entuzjastycznie zostały przyjęte moje wpisy trącące psychologią – o życiu i stylu Włochów, a zwłaszcza dwa z nich:

Być przebojową niczym Włoszka (tatusiowie, kochajcie swoje córki!) i

O wyższości pracy fizycznej nad umysłową. Ten post był przemyśleniem podczas skubania zieleniny na pizzę w pizzerii u naszych znajomych: Gigi i Lana. To u nich też podglądałam wiele razy jak się robi pizzę, zamykając wraz z nimi lokal – zawsze grubo po północy…

ja i lewcio

 

Odnalazłam również swoje miejsca we Włoszech – górzyste, przestrzenne i odludne. Tutaj z włoskim bonusem: bliskości morza echem odbijającego przestrzeń aż po horyzont.

Wybrzeże Amalfitańskie. Moja przestrzeń.  – to nie jest chwytliwy tytuł, tak czuję. Czy można się nie zakochać w Ravello albo Punta Campanella? Powiedzcie sami!

Kalabria – nauczyłam się ją odmieniać przez przypadki…

 

Włochy mają również swoją ciemniejszą stronę, swoje ciekawostki (dyplomatycznie powstrzymuję się od wtrącenia słowa absurdy), swoje „pod górkę”. O tym przeczytacie w zakładce Pod prąd. Rekordy popularności całościowych wejść na blogu biją właśnie dwa tutejsze wpisy:

Gomorra – serial, który mnie zmielił i

Mafia, Camorra, ‚Ndragheta – ciemna strona Włoch.

Wśród najbliższych znajomych, obok rodziny Gigi pizzaiolo, jest również Mimma z rodziną. Niesprawiedliwość świata jest taka, że jej ojciec osierocił dwie córki. Odmówił płacenia pizzo (czyli działki dla lokalnych camorristi) i zadenuncjował… Zdążył wychować córkę, która co roku aktywnie bierze udział w uroczystościach upamiętniających jego zabójstwo. Poruszające, przerażające, tak odległe a tak bliskie…

Pewnie kiedyś dojrzeję i o tym napiszę. Takim ludziom należy się pamięć.

 

………………..

Czuj się na moim blogu jak u siebie. Pisz, komentuj, dyskutuj. Będzie mi bardzo miło kiedy zobaczę, że to co piszę Ciebie również ciekawi, bawi, zauracza. Będzie mi bardzo miło kiedy i mnie czegoś nauczysz. A jeśli chcesz być w kontakcie ze mną zapisz się na newsletter, który wysyłam 3-4 razy w miesiącu. Nie znajdziesz w nim reklam, tylko sporą dawkę włoskich emocji.



Możesz również po prostu napisać do mnie: jagoda@obserwatore.eu.

Zapaszam! :)


 

PS. Nieważne gdzie akurat jestem:  jestem dumna z bycia Polką! :)  – tak mi przyszło do głowy na koniec;)

  • :) myśl na sam koniec przednia 😀

  • Fascynuje mnie Sicilia gdzie bylem razy kilka, zwlaszcza pociagiem przejazd z buta na Wyspe.
    Ciekawy blog, moze zna Pani kogos kto chcialby opisac swoja wloska emigracje ? Bo gromadze teksty do antologii : ebooka o polskiej unijnej emi : http://znadsrodziemnego.wordpress.com

    Maciek Bielawski

    • Polecam skontaktować się z Naszswiat.net – to miejsce Polonii we Włoszech :)

  • AH

    Gratuluję stworzenia ciekawej stronki :)

  • Jagoda, napisałaś cudownie!!!

  • Wspaniały blog, i od strony wizualnej i informacyjnej. Muszę dodać do mojej listy ulubionych blogów, z przyjemnością będę tu zaglądać.

  • Magdalena Bodnari

    Bardzo miło Ci w życiu! Po doświadczeniu mieszkania w Padwie i Trieście wiem, że mogłabym nawet do słoniny się przekonać. Lubię Twoje posty. Łapię się czytając na stwierdzeniu, że w sumie sama lepiej bym tych tematów nie ugryzła -)

    • Nawet słoniny? Przecież to takie pyszności 😉 Dziękuję za dobre słowo!

  • Świetna strona „o mnie”! Pilot wycieczek, kupiec…historia Twojego życia brzmi naprawdę ciekawie… :)
    Jak dotąd byłam we Włoszech tylko dwa razy, ale planuję wreszcie poznać ten kraj lepiej. Do tego czasu będę regularnie zaglądać na Twojego bloga i czytać, czytać, czytać! :)

  • sekulada.com

    Ciekawa strona dzięki której będę mógł ułożyć doskonały plan podróży 😉 Praktyczne informacje tu zawarte są na wagę złota!

  • fajnie napisane, arcyciekawe! a ostatnie zdanie najlepsze! 😀

  • Fajnie, że piszesz o pustych szlakach w mocno turystycznych miejscach i włoskich odludziach. Na to wcześniej nie trafiłam. Powodzenia!

  • Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia przez Ciebie tego bloga… sam do końca motam się z tym jak poprowadzić dalej swojego… skupić się tylko na turystyce czy wzbogacać go o praktyczne porady oraz informacje o kuchni, zwyczajach itp. Co prawda ja zajmuję się tylko konkretną częścią Niemiec ale wiedza ogólna na temat całego kraju powinna być mile widziana. Życzę sukcesów d rozwoju bloga i oczywiście od dzisiaj zaczynam Ciebie regularnie śledzić 😉

    • Dziekuję, zaglądaj. Mi się wydaje, że decyzje przychodzą z czasem – są wypadkową tego o czym lubisz pisać i co Cię fascynuje i tego co oczekują Twoi czytelnicy. Porozmawiajcie :)

  • Izabela

    super piszesz -tak ciekawie, z sercem,o wszystkim- wlasnie czegos takiego szukalam,brava ragazza:)))))