włoska muzyka

Nieśmiertelniki. One są, krążą wśród nas, przyjmują nowe formy ale ani im się śni przemijać. Najwłaściwszym dla nich środowiskiem jest to gdzie tradycyjnie pokolenia żyją ze sobą a nie obok siebie. Najlepszym hormonem wzrostu jest wspólne biesiadowanie. Nieśmiertelników pielęgnować nie trzeba – kiedy pojawi się iskra, wszyscy łapią wirusa i viralowe moce zbierają swoje żniwo.

Jak stworzyć nieśmiertelnika?

Trzeba po prostu połączyć wpadającą w ucho muzykę Paolo Conte, dodać do tego nie za ambitny i łatwy do zapamiętania tekst Vito Pallavicini. A potem postawić na scenie człowieka, którego mimika, ekspresja i całokształt każe podejrzewać, że artysta już odpalił w cielo troppo azzurro. Zresztą popatrzcie sami na ten surowy, romański entourage sceniczny i wyważony minimalizm środków wyrazu budowany na ogólnym zagubieniu.

Tylko po obejrzeniu występu (z końcówką) zrozumiecie moją miłość do mistrza.

Piosenka, choć ma już dwie brody, jest ciągle żywa na południu Włoch. Przyczyna jest prosta: tu wieczorami się wychodzi. A, że w życiu rozrywkowym uczestniczą całe rodziny, wychodzi się zwykle z rodzinami. Na sagrach , wieczornych potańcówkach i lokalnych odpustach bawią się całe rodziny począwszy od babć a skończywszy na malutkich. Najlepsze jest to, że się tańczy (Włosi są mistrzami grupowych układów tanecznych) i śpiewa (wiecznie żywe karaoke). Jaki jest wniosek? Muzyka musi nieść całe pokolenia!

Adriano Celentano ze swoim Azzurro jest również popularny na… salsotekach! Te we Włoszech biją rekordy popularności, a do rana tańczą nie tylko młodzi. Wystarczą drobne poprawki, mocniejszy bit i jedziemy na osiem! Uno, due, tre, quattro…

Azzurri idą po zwycięstwo

Nie mogło być inaczej – piosenka Azzurro porwała również azzurri czyli reprezentację włoską w piłce nożnej. Tak na marginesie: nie mam pojęcia dlaczego rośli piłkarze nazywają się azzurri. Pewnie dlatego, że principe azzurro to książę z bajki…

W każdym Squadra Azzurra  razie nie tylko wygląda jak z bajki ale również świetnie śpiewa. Oczywiście śpiewa Azzurro bo to sprawdzony sposób na złojenie Francuzów w finale Mistrzostw Świata ( pamiętny rok 2006…).

Nie macie banana na twarzy kiedy tego słuchacie?

Na filmiku widać, że chłopaków mocno wspiera Gianni Morandi – ten niewielki pan w szarej koszuli z uśmiechem od ucha do ucha – kolejna legenda włoskiej piosenki. Zresztą Morandi i Celentano wystąpili razem w Sanremo w 2012 roku. Wtedy to Celentano okazał się być nie tylko świetnym artystą ale i mówcą! W każdym razie rozpętał sporą burzę medialną bo pomiędzy piosenki wplótł niewygodne wypowiedzi m.in dotyczące Kościoła i jego mieszania się do polityki. Wszystko poleciało na żywo stawiając do pionu organizatorów imprezy. Ostatecznie ci uznali wypowiedzi za przekaz zbyt artystyczny i zdystansowali się od nich przepraszając biskupów i wszystkich świętych.

Pomimo kontrowersji artysta nieprzerwanie od lat jest królem włoskiej sceny muzycznej i filmowej a jego utwory ciągle mają niesłabnącą moc. Skoro utwór z lat 60-tych po prawie pół wieku staje się (nieoficjalnym) hymnem włoskiej reprezentacji w MŚ musi mieć w sobie to coś!

Na koniec kilka słów o włoskiej naturze

A skoro już jesteśmy przy nieśmiertelnikach i Adriano Celentano, nie mogę nie podrzucić jeszcze jednego utworu. Może nie króluje on na parkietach ale jego słowa bardzo często pojawiają we wszelakich rozmowach – zwłaszcza tych pełnych pustych słów. :)

Zwykle Mina Mazzini stoi po drugiej stronie rozmowy z Albero Lupo (pojawiającym się na końcu piosenki) i to ona słyszy, że jest miłosną wypowiedzią rozpoczętą i nigdy nie skończoną, wiatrem, który porywa skrzypce i róże, dniem wczorajszym, dzisiejszym i nieustającą przyszłością… To ona odsyła kochasia do innej złaknionej śpiewu komplementów. Ale i Celentano sprawdza się świetnie w roli zawiedzionej kochanki odtrącającej cukierki i kwiaty. 😉

Ach, ci Włosi… Parole, parole, parole…


 

Wpis powstał w ramach projektu W 80 blogów dookoła świata”. Projekt ten tworzony jest przez polskich blogerów językowo-kulturowych rozsianych po całym świecie, którzy każdego miesiąca podjemują jeden wspólny temat i przedstawiają go z perspektywy różnych krajów.

80 blogow dookoła świata

Jeśli ciekawi Cię jakie piosenki słuchają koneserzy muzyki w innych krajach zaglądnij na inne blogi biorące udział w projekcie:

Austria

Viennese breakfast – Austriacka melodia do klaskania

Chiny

Biały Mały Tajfun – Ulubiona chińska piosenka

Francja

Français-mon-amour – Moja ulubiona francuska piosenka

Między Francją a Szwajcarią – Nieco o francuskiej muzyce

Francuskie i inne notatki Niki –  France – wielki powrót już wkrótce!

Madou en France – La playlist 100% française

Love For France – Dobra francuska muzyka, przegląd osobisty

Gruzja

Gruzja okiem nieobiektywnym – Misza jest super, czyli historia jednej piosenki

Irlandia

W Krainie Deszczowców – Moja ulubiona irlandzka piosenka

Kirgistan

O języku kirgiskim po polsku – Moja ulubiona kirgiska piosenka

Niemcy

Językowy Precel – Moja ulubiona niemiecka piosenka

Niemiecki po ludzku – Moja ulubiona piosenka po niemiecku

Rosja

Rosyjskie Śniadanie – Najsmutniejsza piosenka świata

Dagatlumaczy.pl – „Raj utracony” czyli moja ulubiona rosyjska piosenka 

Stany Zjednoczone

Specyfika języka – Lekcja idiomów z ulubioną piosenką

Angielski dla każdego – Moja ulubiona piosenka

Head Full of Ideas – W 80 blogów dookoła świata #16

Papuga z Ameryki – Ulubiona amerykańska piosenka – znowu trochę o Papudze

Szwecja

Szwecjoblog – TOP 3: Moja ulubiona muzyka a język szwedzki

Tanzania/Kenia

Suahili online – Moja ulubiona piosenka w suahili 

Turcja

Turcja okiem nieobiektywnym – Wszystko skończone, czyli taka sobie turecka piosenka

Wielka Brytania 

English at Tea – Top 3 wakacyjnych hitów z Wielkiej Brytanii

Włochy

Studia,parla,ama – Moja ulubiona włoska piosenka

 

Prowadzicie bloga językowo-kulturowego? Przyłączcie się do nas !:) Ślijcie maila na blogi.jezykowe1@gmail.com.

 

  • Pingback: Moja ulubiona irlandzka piosenka | W krainie deszczowców..()

  • Pingback: Austriacka melodia do klaskania - Viennese breakfast()

  • http://loveforfrance.com/ Iza z Love For France

    Muzycznie wychowałam się na nagraniach festiwalu San Remo (ciotka, która mieszkała we Włoszech nagrywała mi kasety) i jako kilkulatka przesiąknięta byłam tym klimatem 😉 Jednym słowem, dzieciństwo mi się przypomniało 😉 ps. Byłam przekonana, że „paroles, paroles” to francuski utwór, ale przyznaję, nigdy nie szukałam u źródła.

    • http://obserwatore.eu obserwatore

      Francuzi i Włosi od lat prowadzą handel wymienny na różnych polach. Francja świewa parole, parole, a Włosi kopiują 1:1 „Jeszcze dalej niż północ” w „Benvenuti al Sud”. W obu przypadkach wersja wtórna odnosi większy sukes 😉

  • aleksandrasowinska

    Azzurro to piosenka legendarna, jedna z pierwszych włoskich piosenek, które poznałam 😀

  • http://szwecjoblog.pl Szwecjoblog

    Super wpis! Piosenki-nieśmiertelniki same w sobie to byłby niezły temat na „W 80 blogów dookoła świata” :)

  • Magda B.

    Najbardziej zaskoczyło mnie, że to znam. Nie mam pojęcia, kto i kiedy wpisał mi tę piosenkę do głowy.

    • http://obserwatore.eu obserwatore

      Może „Lato z radiem” 30 lat temu 😉

      • Viennese breakfast

        Prawdopodobnie to ono jest winne ale że „paroles” są włoskie?! Na lekcji francuskiego tłumaczyliśmy ją jako „francuską” 😀

        • http://obserwatore.eu obserwatore

          Życie lubi zaskakiwać;)

    • http://www.wietnam.info/ Emilia Krywko

      mam tak samo! :-) Nagranie reprezentacji jest słodkie, „przeciachowane” rzekłabym.

      • http://obserwatore.eu obserwatore

        cha, cha! przeciachowane! :) no, w końcu są z bajki! 😉

      • Natalia B

        Wiwat nagranie reprezentacji! 😀

  • Pingback: Ulubiona amerykańska piosenka – znowu trochę o Papudze | Papuga z Ameryki()

  • Pingback: Moja ulubiona kirgiska piosenka | O języku kirgiskim()

  • http://obserwatore.eu obserwatore

    siur! :)

  • http://zapistnik.blogspot.fr/ Madou

    genialne! to wykonanie po prostu nie ma sobie równych 😀

  • Magdalena Surowiec

    Tę pierwszą piosenkę słyszałam kiedyś na kursie włoskiego

  • Ewiczka

    Bardzo fajny i zgrabny wpis…pamiętam ile łez wylałam ze śmiechu słuchając/ogladajc ”Azzurro” w wersji drużyny narodowej…niektóre chłopaki jak Gattuso czy Oddo bardzo się wczuli w rolę.

    • http://obserwatore.eu obserwatore

      Rozkręcili się chłopaki :)

  • http://www.dagatlumaczy.pl/ Stiepanowna

    Pierwsze takty śpiewane przez piłkarzy lekko przypominają… rosyjską „Katiuszę” 😀

    • http://obserwatore.eu obserwatore

      Może nawet celowo :)

  • Aleksandra z urlopnaetacie.pl

    Dobra mam jeszcze jeden włoski klasyk, ready? Mina – fumo blu! Znasz może? Kiedyś usłyszałam w jakimś filmie i tak mi wpadł w ucho, że słuchałam w kółko :) A ile sie naszukałam najpierw! Bez zbnajomości języka szło mi jak po gigantycznej grudzie 😉

    • http://obserwatore.eu obserwatore

      Cosi romantico… :)

  • Pingback: Ulubiona amerykańska piosenka - znowu trochę o Papudze()