gazety

Lato powoli odchodzi, jesień coraz bardziej o sobie przypomina a to oznacza, że terapię słońcem i słonecznymi klimatami czas zacząć!

Nie bez kozery na początku miesiąca poleciłam Wam najbardziej słoneczne i pozytywne blogi o Włoszech, które ja sama chętnie i regularnie odwiedzam. Dla mnie są one znakomitą dawką terapeutyczną na jesień:)! Dziś pora na część drugą: papierową  odsłonę słonecznych Włoch.

włoska tarantella
włoska tarantella

Prawdopodobnie już wiecie co mam na myśli – oczywiście La Rivista. Dlaczego oczywiscie? Bo primo to jedyny drukowany magazyn o Wloszech w Polsce a secondo mówimy przecież o dawce pozytywnej energii.

La Rivista – dobry pomysł!

Jak pisze sama redaktor naczelna, Julia Wollner, pomysł na stworzenie magazynu o Włoszech przyszedł w jednej chwili – w chwili kiedy wiosna w Polsce dopiero przymierzała się do nadejścia. O tak, zwłaszcza w takich chwilach mamy wręcz organiczną potrzebę zaaplikowania sobie dawki słońca i optymizmu. W pełni więc rozumiem zarówno pierwszy impuls jak i rozwinięcie pomysłu, który ostatecznie zmaterializował się w dwumiesięczniku La Rivista.

Do projektu zaproszeni zostali dziennikarze, podróżnicy, lingwiści i wiele innych osób, których wspólnym mianownikiem jest fascynacja Włochami i chęć dzielenia się swoja wiedza, doświadczeniami i inspiracjami. I tą włoską pasję, optymizm i lekkość pióra wyczuwa się w tekstach.

La Rivista
Ostatni numer – szczęśliwa trzynastka

Rzecz, która najbardziej sobie cenie we wszelkiego rodzaju pismach i blogach to kreatywność doprawiona nutka humoru. Nie przełykam powielanych tekstów rodem z kiepskich przewodników gdzie kolejna osoba przepisuje historie przechodząc do opisania zabytków. Nie przełykam tez tekstów „skręciłem w prawo a potem w lewo i wsiadłem do metra nr 1”. To drażni, rozczarowuje. Za to lubię treści, które mnie zaskakują, inspirują, zaciekawiają. A takie potrafią pisać tylko osoby, które żyją w jakimś miejscu, przeżywają sytuacje, mają swoje przemyślenia a w konsekwencji swoje zdanie, prawdziwi fascynaci no i … oczywiście mające ten flow oratoryjny… można by rzec włoski flow – bo czyż znacie jakiegoś Włocha nie-gadule? :)

Tak wiec większości przewodnikom dziękuję i czekam na więcej, ciekawiej, kreatywniej!

Właśnie dlatego kto jeszcze nie sięgnął po La Rivista polecam – tu nie znajdę mdłych opisów ani powielanych prze-pisów (czyli tekstów przepisanych, bo do przepisów nic nie mam a wręcz odwrotnie: te smakowite sama przepisuje :) ).

la rivista
Wrześniowa impreza La Rivista

Za to znajdę tu zaciekawiające mnie działy: We Włoszech mówi się o/In Italia si parla di, Styl życia/Stile di vita, Pod prąd/Controcorrente, Warto, Język/Lingua i wszelkie wywiady. Dlaczego lubię te działy? Bo cenię sobie poznawanie krajów nie tylko od strony zabytków i historii. Kraj to przede wszystkim społeczność, obyczajowość, ezoteryka miejsc, język, kuchnia, mentalność mieszkańców. To właśnie spotkanie z ludźmi otwiera oczy, pozwala poznać innych a przez to czyni nas bardziej tolerancyjnymi i… hmmm… globalizuje nasze myślenie.

Głęboki ukłon składam tez autorom działu Podroze/Viaggi – czytam z równym zaciekawieniem choć zamiast czytania preferuje w opisywane miejsce pojechać :). Ale źródła pomysłów zawsze są mile widziane. I czytane!

La Rivista – a może rynek włoski?

Myślę, że magazyn powinien znaleźć się również we Włoszech. Może zaskakujące stwierdzenie (bo któż wozi drewno do lasu) ale już się tłumaczę. Artykuły są pisane przez ludzi elokwentnych posługujących się bardzo pięknym językiem polskim. Zatem rodziny polskie albo mieszane, które chcą utrzymywać kontakt z językiem miałyby inspirującą lekturę o kraju i sytuacjach, które ich bezpośrednio dotyczą. A może zaowocowałoby to ciekawą współpracą polsko-polską? :)

la rivista
Wrześniowa impreza La Rivista

Dawką pozytywnej energii są nie tylko strony magazynu. To również otwarte spotkania włoskie organizowane przez redakcję i przyjaciół gdzie wspólnie bawi się przy dźwiękach włoskiej muzyki, zajadając włoską pastą i dzieląc szerokim włoskim uśmiechem. Ostatnie spotkanie odbyło się w zeszłym tygodniu. Na kolejne czekamy! :)

oczywiście to nie jest wpis sponsorowany:) :)

  • Gosiam

    Czy znam jakiegoś Włocha nie-gadułę? No pewnie. Nie jednego.

    • A ja nie – może dlatego, że znam głównie tych z południa:)?

  • Od samego początku czyli od powstania bloga Via Giulia jestem stałą czytelniczką wpisów pani Julii. Teraz czytam wszystko co wrzuca w cyberprzestrzeń La Rivista i dzięki tym informacją tu trafiłam. Uważam pomysł pani Julii, wypuszczenia na polski rynek czytelniczy czasopisma o Włoszech, za strzał w dziesiątkę. Bardzo jej gratuluję! Mam nawet pierwszy numer tego dwumiesięcznika, bo wtedy akurat byłam w Polsce. Skomplikowało się dla mnie zamawianie La Rivista , kiedy wróciłam do Italii. Dlatego Twój pomysł na rozprzestrzenienia czasopisma na teren Italii popieram:-)
    Teraz odniosę się do Twoich uwag o innych blogach o Włoszech. Prowadzę blog „Moje włoskie impresje” od 2008r., nie jest to blog profesjonalny, ale bardzo subiektywny. Prowadzenie bloga pozwoliło mi przetrwać bardzo trudne momenty, kiedy to nieplanowanie rozpoczęłam życie na emigracji – w pięknej, ale kompletnie obcej mi Italii. Zdaję sobie sprawę, że to moje pisanie było bardzo nieudolne, ale w ten sposób poznawałam Włochy i oswajałam się z nową rzeczywistością. Teraz jest już lepiej piszę ciekawiej, rozwijam się i to jest dla mnie najważniejsze, od czegoś przecież trzeba zacząć, bo jak powiedział Jacek Podsiadło, ” kulawość nie do końca musi być wadą, wierzę, że niedoskonałość może się z czasem przekabacić w wyższą formę doskonałości” i tego się trzymam. Cenię sobie profesjonalizm u innych i dlatego lubię zaglądać do takich miejsc jak twój blog. Cenię sobie wysoko kreatywność u innych, która stwarza zawsze przestrzeń do dialogu z drugim człowiekiem. Pozdrawiam z Veneto. Bożena

    • Od 2008r.! Szmat czasu. Czyli prawdopodobnie znasz Włochy i Włochów już „od podszewki”.
      Pozdrawiam Veneto! Uwielbiam ten rejon bo po pierwsze jest tam Belluno z magicznymi widokami na Dolomity a po drugie – bo już tak blisko Polski! :)

      • Dolomity to jest ten krajobraz , który mnie urzekł, ale z perspektywy Belluno jeszcze ich nie oglądałam. Dziękuję za podpowiedź.
        Wydawałoby się oczywistym, że od 2008 roku powinnam znać Włochy bardzo dobrze. Jednak niezupełnie, bo w 2010r. zostałam babcią i na trzy lata wróciłam do Polski opiekować się wnukiem Przemkiem. Wydarzyły się też inne rzeczy w moim życiu, które oddaliły mnie na pewien czas od Italii. Na szczęście wróciłam do Italii i znowu mogę poznawać wszystko co z tym krajem związane. Przepraszam za tak długie komentarze, to już ostatni, nie wiem dlaczego akurat tak rozgadała( rozpisałam ) się u pani, chyba miałam potrzebę zwykłego, babskiego wygadania się. Serdeczności. Bożena

        • Belluno to świetny punkt wypadowy, zwłaszcza, że tam dochodzi autostrada (i się kończy). Spokojne, piękne miasteczko. Polecam tam się przejechać:).

    • Ogromnie dziękuję za wszystkie dobre słowa. Nawet Panie nie wiecie, jakiego to daje kopa, który pozwala – wbrew wszelkim przeciwnościom, a zapewniam, że takowych nie brakuje – kontynuować naszą redakcyjną przygodę. Dziękuję, że jesteście.
      Jeśli chodzi o obecność we Włoszech – rozmyślam sobie nad tym, czytając komentarze, i mam następującą refleksję: magazyn można zamawiać wysyłkowo, możemy go przekazać pocztą w dowolne miejsce na świecie. Jeśli chodzi o większą dystrybucję – myślę, że trzeba rozwijać się krok po kroku. Na razie uczymy się Empiku, uczymy przetrwania na polskim rynku. Jesteśmy maleńką firmą i ważne, aby nasza energia była skupiona. Mam jednak nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas na podbój świata! :)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie Jagodę, Panią Bożenę (ja zawsze jestem chętna do babskich rozmów, więc w razie potrzeby, proszę pisać!:)) i wszystkich czytelników stron o Włoszech!

      • Julia, my po prostu prowokujemy Cię do myślenia perspektywicznego:)

      • Pani Julio, bardzo dziękuję za pozdrowienia i zaproszenie do babskich rozmów, kibicuję pani poczynaniom związanym z rozwijanie i popularyzowanie kultury włoskiej i wszystkiego co włoskie. Podobają mi się blogi , których adresy znalazłam na marginesie pani strony. Dziękuję również Jagodzie za nowe adresy blogów o Italii, które dodałam do obserwowania. Pozdrawiam wszystkie blogerów i blogerki piszące i prowadzące strony o Italii. Bożena

  • Flow oratoryjny, czy tam flow po włosku, to jest ta chwila absolutnego spełnienia w pisaniu o Włoszech 😉 Świetnie ujęłaś zalety La Rivisty, brawo!