mity o włoszech

Wiele osób na hasło „zamieszkałam we Włoszech” reaguje okrzykami zachwytu. Sprostowanie. Wszystkie osoby. A ja powtarzam sobie w duchu „Włosi są mistrzami PR-u!”

Jeśli właśnie czytacie ten wpis (i w ogóle blog o południu Włoch) prawdopodobnie oglądaliście „Benvenuti al Sud”. Możliwe, że tak jak ja – kilkanaście razy. Jest w nim scena, która najlepiej oddaje to co się czuje po zamieszkaniu na południu a potem po wyjeździe. „Quando un forestiero viene al Sud piange due volte: quando arriva e quando parte” – mówi Mattia dyrektorowi poczty przybyłemu z północy. I, jak się okazuje, to prawda – forestiero zapłakał dwa razy: po przyjeździe i wyjeżdżając.

Okrzyki zachwytu osób dowiadujących się, że zamieszkałam we Włoszech (południowych) przewidują jedynie żal wyjeżdżającego. 😉

Na deser po wpisie zachęcam Was do obejrzenia filmu – pogromcy mitów z Południa.  Przy okazji się pośmiejecie. A deser dlatego, że dziś na danie główne wjeżdżają mity o Włoszech. W roli pogromców mitów, oprócz mnie, występują również inni blogerzy piszący z/o różnych krajach – linki znajdziecie pod wpisem. W 80 mitów dookoła świata. Ruszamy!80 blogow dookoła świata

 

Jak dolce vita to tylko we Włoszech!

Dla wielu spokojne i proste życie na Południu wydaje się być sielanką. Rodzinne biesiadowanie, rozleniwienie, zdystansowane podejście do obowiązków – to wszystko daje poczucie, że życie płynie wolno, radośnie i bezstresowo.

Quando si arriva (piange la prima volta) zmienia się perspektywa. Nagle okazuje się, że w Polsce wszystko działa jak w zegarku, nawet zaczyna się tęsknić za polskimi urzędami (ostatecznie można COŚ TAM załatwić) i kolejki na polskiej poczcie (20-minutowy czas oczekiwania to czas potrzebny na wzięcie bloczka do kolejki na południu…). Jeśli czekasz na specjalistę to i tak się nie doczekasz, a coś takiego jak „załatwić od ręki” nie istnieje. Po każdym spotkaniu biznesowym wychodzisz z przeświadczeniem, że znowu nic ono nie wniosło a twoja determinacja „domykania tematów” może cię wpędzić tylko w samonakręcającą się spiralę frustracji.

Kiedy kolejna osoba zaczyna mówić do ciebie „che tedesca!” (Niemka = ordnung muss sein!) to znak, że musisz powiedzieć pas. Jedynym wyjściem jest zrobienie kroku do tyłu, wzięcie głębokiego oddechu i… po prostu wyluzowanie czyli dopasowanie się do reguł południa. Jeśli cenisz sobie swoje zdrowie i spokój ducha, nie ma innego sposobu. Więcej luzu: http://obserwatore.eu/emigracja/wiecej-luzu/

 

Włochy to pasta i pizza!

Wiele razy spotkałam się z takim stwierdzeniem. To ciekawe, bo właśnie we Włoszech pokochałam jedzenie – przez jego różnorodność!

To prawda, że jako primo do obiadu Włosi jedzą makaron. Ale, jeśli ktoś makaronu nie lubi, może poprzestać na przystawce i secondo. Makronu zero. To prawda, że jada się pizzę. Ale po pierwsze nie codziennie, a po drugie pizza nie jest zapychającą bułką, tylko cieniutkim spodem z dodatkami! Podejrzewam, że my jadamy więcej mąki od Włochów sięgając po kanapki na pierwsze i drugie śniadanie, a potem na kolację. We Włoszech chleb jest obecny ale jako dodatek a nie podstawa posiłku.

A wiecie jak się mówi o mieszkańcach z okolic Neapolu? Mangiafoglie – zjadacze liści. Stałymi gośćmi na talerzach są cavoli, lattuga, scarola, bietolaspinaci… Bardzo dobrze znana jest również minestra di verdure czyli po prostu zupa jarzynowa. Jada się wiele odmian grochu, podstawowymi warzywami są pomidory, bakłażany, cukinie. Warzywa pojawiają się i w przystawkach i w daniu głównym.

Wybór wędlin, surowych salsicia i mięs (z kością, nawet na talerzu) jest naprawdę spory. Często na talerzach lądują świeże ryby i frutti di mare.

Nie, zdecydowanie Włochy to nie tylko pasta i pizza!

 

Język włoski jest prosty, na pewno się dogadasz!

Quando un forestiero viene al Sud e piange la prima volta quando arriva, płacze właśnie dlatego, że ni hu hu, nie łapie o co południowcom chodzi. Język jest tak odmienny, że dopóki nie pomieszkasz z lokalnymi przez kilka miesięcy nie zrozumiesz nic. Nie radzą sobie forestieri, tym bardziej nie poradzisz sobie ty choć mniej więcej język włoski masz opanowany.

W szkołach językowych uczą języka włoskiego, nie znajdziesz nauki neapolitańskiego albo kalabryjskiego. To język mówiony, więc tylko w kontaktach międzyludzkich jesteś w stanie się go nauczyć. Będziesz mówił, ale nie pisał – sami południowcy nie wiedzą jak się ich wyrazy pisze. Zapytasz a każdy powie ci coś innego. Taka różnorodność! 😉  (A swoją drogą uwielbiam neapolitański).

hotele we Włoszech

 

Na południu zawsze świeci słońce i jest ciepło

I dlatego nigdy tak nie marzłam jak mieszkając w Casercie! Jak to możliwe? Na północy (nie tylko Europy, mówię też o Włoszech północnych) bywa zimno więc budując domy, instalując systemy grzewcze bierze się to pod uwagę.

W okolicach Caserty temperatura w zimie nie spada poniżej 8,9 stopni, czasami nad ranem w zimie bywa 2, 3 stopnie. Kiedy spadnie milimetr śniegu następuje katastrofa porównywalna z tą na wyspach Brytyjskich: zamykamy lotnisko i co mi pan zrobi.

Kiedy popatrzysz na elewacje większości budynków w okresie zimowym zobaczysz  ich  szkielet. Jaśniejsze elementy konstrukcyjne i pomiędzy ciemniejsze, namoknięte byle-jakie-wypełnienia czyli ściany. Skutki są dwa. Pierwszy to szybkie wyrównanie temperatury wnętrza z warunkami panującymi na zewnątrz – wyłącz kaloryfery na noc (oczywiście jeśli w domu są kaloryfery) a rano ciężko będzie wyjść spod kołdry. Drugi skutek to wilgoć ciągnąca po ścianach, ściekająca po wewnętrznej stronie szyb i rozpływająca się po parapetach.

Generalnie na południu wszyscy siedzą w domach i biurach w kurtkach i butach. Czasami podgrzewa się klimatyzacją, żeby nie zamarznąć. A potrafi być zimno! Położenie pomiędzy morzem i górami powoduje, że tworzy się zastoisko wilgotnego, ciężkiego powietrza. Jest zimniej niż przy minusowej temperaturze!

 

Włoszki są samodzielne i wyemancypowane!

Swojego czasu,  w ramach projektu „Alfabet Emigracji” tworzonego wraz z Polkami rozrzuconymi po całym świecie, wrzuciłam wpis o funkcjach społecznych na południu. Pierwsze słowa brzmiały tak:

— „Krótka historia emancypacji kobiet w południowych Włoszech”

Koniec. (Mówiłam, że krótka) —

No i co tu dalej pisać? Chyba tylko to, że moja łagodność baranka stojącego kilka godzin na poczcie niknie kiedy… A zresztą sami poczytajcie:

http://obserwatore.eu/emigracja/funkcje-spoleczne-w-szanujacym-sie-wloskim-domu/

 

Włosi z południa są leniwi!

Bardzo łatwo skrzywdzić wrzucając wszystkich do jednego worka. To prawda, że zdobyć lojalnego pracownika jest ciężko. A takiego, który przy okazji by coś popracował, jeszcze ciężej. Jeden w połowie dnia się zmywa bo go w krzyżu strzyka, drugi bez zapowiedzi nie przychodzi do pracy bo nie miał kto mamusi na zakupy odwieźć (z życia wzięte). Kolejny za plecami dogaduje się ze stałym klientem, że mu zrobi taniej i szybciej.

Ale nie wolno zapominać o tym, że południe małym biznesem stoi. Tu nie ma wielu korporacji. Jest za to cała masa małych familijnych biznesów. A to oznacza, że życie całej rodziny, czasem od świtu do nocy, koncentruje się wokół interesu. Kręcąc się od kuchni wśród restauracji, pizzerii, barów i hurtowni spożywczych, z podziwem przyglądałam się jak zsynchronizowanie działa cała rodzina – dziadek na kasie, babcia w kuchni, żona podaje do stołu, mąż kupuje, zatrudnia i zajmuje się logistyką. A druga babcia prasuje obrusy na stoły zajmując się wnukami. W różnych konfiguracjach, zawsze rodzinnie.

W takich biznesach nie ma pracy od – do. Nie ma wakacji rodzinnych, a jeśli tak pizzeria jest zamykana. Zwykle jeśli już rodzina decyduje się na zamknięcie biznesu to jest to w okolicach Ferragosto – wtedy większość biznesów się zamyka bo i tak każdy wyleguje się nad morzem.

Kiedy klientów jest mniej, kuchnię zaczyna się zamykać około północy. Przed pierwszą  rzadko jest się w domu. A kolejnego dnia wstaje się rano bo dostawy produktów są w godzinach przedpołudniowych, trzeba otworzyć kuchnię, zająć sprawami administracyjnymi.


A na zakończenie jedna uwaga, od której nie mogę się powstrzymać. Chyba najczęściej powtarzającym mitem jest stwierdzenie „Włochy są…”, „włoska kuchnia jest…”, „Włosi są…” Włochy mają liczbę mnogą nie tylko na papierze – przede wszystkim w swojej naturze. Bardzo mnogą!


 

W 80 mitów dookoła świata – udział biorą:

Austria:

Viennese breakfast5 faktów i mitów o Austrii

 

Chiny:

Biały Mały Tajfun5 mitów o Chinach

 

Finlandia

Finolubna – 5 stereotypów o Finach

Suomika – 5 mitów i faktów o języku fińskim  ‎

 

Francja:

Madou en France – 5 stereotypów o Francuzach, czyli co zaskoczyło mnie we Francji cz.2

Między Francją a Szwajcarią – (Nie)stereotypowo o podejściu Francuzów do języka angielskiego

Zabierz swego lwa – Ci tchórzliwi Francuzi, którzy podbili Anglię

 

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym –  Najbardziej mylące stereotypy o Gruzji

 

Japonia:

japonia-info.pl – Mity na temat języka japońskiego

 

Kirgistan:

O języku kirgiskim po polsku – Językowe stereotypy o Kirgizach

Enesaj.pl – Pięć stereotypów o Kirgistanie i Kirgizach

 

Norwegia:

Pat i Norway5 obiegowych stereotypów o Norwegii i Norwegach.

 

Tanzania/Kenia:

Suahili online – 5 mitów o Kenii i Tanzanii (i o Afryce w ogóle)

 

 

Wielka Brytania:

Angielska Herbata – Fakty i mity o Brytyjczykach i Wielkiej Brytanii

Angielski c2Język prawdę Ci powie

English tea time – Angielski oczami ucznia

Język angielski dla każdego – 5 stereotypów o Anglikach

 

Włochy:

Wloskielove – Obalam 5 stereotypow o Wlochach

  • Pingback: 5 faktów i mitów o Austrii - Viennese breakfast()

  • Pingback: Fakty i mity o Brytyjczykach i Wielkiej Brytanii | Angielska Herbata()

  • Pingback: Mity na temat języka japońskiego - japonia-info.pl()

  • Pingback: Ci tchórzliwi Francuzi, którzy podbili Anglię – Ostez vostre lion, beau sire!()

  • Pierwszy raz na pomysł, że na Południu da się zmarznąć wpadlam podczas pobytu w Alberobello, te trulli tylko z zewnątrz wyglądają cudnie, nie zazdroszczę nikomu, kto musiał w nich mieszkać na stałe: latem duchota, zimą wilgoć i zimno, jak z Twojego opisu 😉

  • z dogadaniem się po chińsku jest podobnie, ale przynajmniej nikt nie twierdzi, że będzie łatwo 😉

  • Przykro mi ale nie zniechęciłaś mnie i dalej jestem zachwycona, że mieszkasz na południu Włoch ( no może oprócz tego zimna w domach) :)

    • Ależ to wcale nie było moją intencją! Południe jest pełne wyzwań językowych, ma wspaniałą różnorodną kuchnię i obrotnych mieszkańców! :) A jak ktoś lubi zwolnić tempo to i poczta go nie dobije! 😉

  • Ja spotkałam się wielokrotnie: niezależne, przebojowe i osiągające to co chcą – jak nie czarem i osobistym urokiem to krzykiem. To fakt, harpagany są ale – przynajmniej na południu – mocno zależne od facetów.

  • Nawet Caserta na zdjęciach się pokazała! :) Cudowne jest to, że przez pół roku budzisz się rano i na 99% możesz się spodziewać, że za okiennicami świeci słońce. Wystarczy wstać i okiennice otworzyć. :)

  • Uśmiałam się na punkcie o Włoszkach… To już nawet nie chodzi o jakieś społeczne schematy tylko o to, że bardzo dużo z nich jest po prostu svogliate.
    Co do dialetto calabrese to myślę, że nigdy ale to nigdy nie zapomnę szoku jakiego doznałam po pierwszym dniu pracy w barze w małej mieścinie prawie na końcu buta gdzie 80% mieszkańców mówiło tylko calabrese. Zapłakałam, oj zapłakałam 😉

    Pozdrawiam!

    • W pełni rozumiem co oznacza znać język a nic nie rozumieć! 😉

  • Pingback: Angielski oczami ucznia – www.english-tea-time.com()