pociągi włoskie

Mówi się, że dobry plan to połowa sukcesu. Niekiedy jednak wszystko bierze w łeb kiedy stajemy przed bezsilnością rozłożonych rąk i murem gdzie na każdej cegiełce wypisano mi-dis-pia-ce. To właśnie ten moment kiedy możemy jedynie krzyknąć witaj przygodo i puścić wodze fantazji i kreatywności.

no-no-no mi-dis-pia-ce

Historia jednego przypadku

Godzina 8:25 człowiek kupuje bilet w automacie na pociąg relacji Caserta-Salerno. Ma plan na dziś: Ścieżka Bogów na Wybrzeżu Amalfitańskim. Od wschodu, czyli Salerno, przejechać skalistym Wybrzeżem do Amalfi, potem od miejscowości Agerola zejść Ścieżką Bogów do malowniczego Positano i powrócić przez Sorrento.

mapa Wybrzeże Amalfitańskie
Plan Podróży na Ścieżkę Bogów

Spokojnie: do pociągu jeszcze dziesięć minut. Jest! Wyświetla się peron, wszyscy zmierzają do pociągu spokojnie rozsiadając się po wagonach. Nagle przybiega mundurowy, który każe wysiadać z pociągu. Co robić? Wszyscy wybiegają – w końcu pociąg ma już odjeżdżać – i biegną do głównego wejścia. A tu pierwsza tego dnia niespodzianka: pociąg zniknął z rozkładu. Nie ma i nie będzie. Cancellato!  Ups, do 9:00 wszystkie pociągi nagle są cancellato. Głowa do góry, pociąg do Salerno o 9:15. Chwila na popatrzenie w słońce i relaks przed trasą.

HOTEL W NEAPOLU

Niebawem okazuje się, że relaks będzie dłuższy bo pojawia się opóźnienie 10 minut. Spokojnie, kilka minut planu nie zburzy. Oto i pociąg! I tu – deja vu. Znowu biedni ludzie pędzący na wskazany peron 2, znowu wygonieni z pociągu, znowu biegnący gdzieś tam… Nasz bohater dzielnie pozostaje na stanowisku. Chyba słusznie bo po kilku minutach ten sam tłum truchtem powraca. Kolejne niepowodzenie. No, no, mi- dis-pia-ce. Pociąg nie jedzie do Salerno. Odjeżdża w sobie jedynie znanym kierunku…

Nie pozostaje nic innego jak popędzić na powrót za tłumem do budynku dworca: tu jest tablica z rozkładami. Tablica-prawdę-ci-powie zaczyna pokazywać nowy peron. Jest! Było jakieś nieporozumienie. Ale skoro peron jest wskazany to i pociąg na niego zaraz wjedzie. Wszyscy pędzą na miejsce. Nasz turysta młody to i oko sokole ma: od razu węszy podstęp. W Casercie jest tylko jeden peron rozkopany i właśnie na niego kierują biedny tłum (!), który, jak się można domyślić, tak jak szybko pobiegł tak i szybko wrócił: peronu nie ma. Znaczy jest ale rozkopany.

włoskie pociągi
pociąg widmo?

Tablica-prawdę-ci-powie robi kolejne podejście na nowo pokazując peron 2. I przyjeżdża pociąg.

Hmmm…. może słowo pociąg w tym przypadku brzmi zbyt hucznie bo z prędkością kilometra na godzinę wtoczyła się kolejeczka-ciuchcia. I znowu haczyk dla udręczonych podróżnych. Można wsiąść tylko ze specjalnym biletem wykupionym na tą kolejeczkę. Kilku chętnych biletem pomachało i weszło a kolejeczka tak „szybko” jak przyjechała tak „szybko” i odjechała.

Wszyscy z powrotem pędzą pod tablicę-prawdę-ci-powie. I na ich udręczonych oczach tablica robi tryk! Przetasowanie i pociąg canellato! A to ci niespodzianka.

I tu powstaje pytanie: jak ktoś wyliczył, że pociąg będzie opóźniony o 10 minut skoro nigdy i nigdzie go nie było?

Jedziemy panie kierowco!

Bez zbytniego wyboru milion udręczonych podróżnych pakuje się do pociągu do Neapolu. Po dyskusjach okienkowych, z których nic konkretnie nie wynikało bo w języku migowo-angielsko-quasiwłoskim nie wszystko da się ustalić, nasz bohater dołącza do tłumu nie do końca będąc przekonanym czy bilet do Salerno daje możliwość jechania do Neapolu. Grunt, że cel osiągnięta, Neapol wita! I tu kolejna niespodzianka: pociąg do Salerno dopiero o 12:40. Pac!

Szybka reorganizacja planów – SITA do Agerola! Po eksploracji wszystkich okolicznych uliczek czyli zgodnie ze wskazówkami chętnych do pomocy, choć niezbyt się orientujących miejscowych, cel osiągnięty. Przystanek SITA, autobus o 12:00.

Sentiero Degli Dei
Sentiero Degli Dei – wejście na ścieżkę

Dzień wcześniej Dobrze Zorganizowany Turysta sprawdził, że można kupić bilet Unicocostiera na 24 godziny obejmujący i linię SITA i CIRCUMVESUVIANA w cenie 7,6EUR.  I tu pierwsze zaskoczenie: Unicocostiera można kupić tylko na dworcu (no tak, po co w autobusie jak można podejść na dworzec i kupić, ci turyści…). Kolejne zaskoczenie: trzeba wziąć trzy bilety 140-minutowe bo kierowca nie ma innych i nie ma wydać (przecież zawsze trzeba mieć drobne, ci turyści…). Po negocjacjach kierowca obiecuje, że jeśli ktoś jeszcze wsiądzie to wyda resztę. No nic, najważniejsze, że autobus rusza. Ci do Salerno pewnie nadal biegają pomiędzy peronami. Reszty uzbierało się na jeden bilet czyli z dwoma biletami w ręku o godzinie 13:30 turysta dociera do celu: Ścieżki Bogów na Wybrzeżu Amalfitańskim.

Co należy zrobić jeśli jedyna droga jest zamknięta?

Zejście z Ageroli do Positano zajmuje niecałe trzy godziny. Widoki są przecudne, ścieżka wije się po stromych zboczach schodząc po stoku. Ostatni odcinek już jest również malowniczy choć nieco bardziej męczący bo ścieżka przemienia się w szlak tysiąca schodów. Na koniec dociera się do spokojnego o tej porze roku (listopad) Positano. Ostatnie promienie słońca, relaks na plaży, autobus za pół godziny. Chyba to właśnie ta chwila kiedy z uśmiechem wspomina się dojazd licząc na spokojny powrót „wolno” sobie interpretując przekaz „nic dwa razy się nie zdarza”. Autosugestia. A poza tym przecież wszystko jest zorganizowane.

Poranna trasa Salerno-Amalfi autobusem SITA jadącym wzdłuż malowniczego Wybrzeża Amalfitańskiego nie wyszła. Cóż. Przynajmniej po ciemku nasz bohater się przejedzie – plan: uparcie do Salerno. Autobusy na Wybrzeżu są podzielone na linię wschodnią Salerno-Amalfi i zachodnią Amalfi-Sorrento. Ponieważ Positano leży już na linii zachodniej plan jest taki by podjechać do Amalfi, zobaczyć miejsce i przejechać do Salerno.

Wybrzeże Amalfitańskie - widok ze Ścieżki Bogów
Ścieżka Bogów. Cel drogi.

Przyjeżdża autobus do Amalfi, wszyscy już zaczynają wsiadać i… mi-dis-pia-ce! Droga Positano-Amalfi zamknięta: roboty drogowe. Nie ma innej drogi, jedynie o wiele dłuższa tam i z powrotem przez góry, więc trasa jest skrócona. Co więc należy zrobić jeśli jedyna droga jest zamknięta? Pojechać gdzie indziej! Na przykład do Sorrento. :) Never give up!

Circumvesuviana – Veni Vidi Mori

Ściskając w ręku bilet 140-minutowy otrzymany w ramach reszty turysta dociera do Sorrento. Niby minęła niecała połowa czasu ale jak wejść do Circumvesuviana z Sorrento do Neapolu skoro Unicocostiera 24 godziny niezakupiona (ci turyści…) leży nadal na dworcu głównym? Po dokładne analizie sytuacji i szybkości zamykania się bramek na stację wychodzi na to, że najlepiej wejść Na Jana.

W kolejce szał-ciał. Stara, rozklekotana, pamiętająca świetne czasy burbońskie kolejka rozpędza się do prędkości światła będąc całkiem emocjonującym wydarzeniem dla każdego turysty ekstremalnego. I dzieci.

circumvesuviana
circumvesuviana

W każdej dobrej podróży powinna być wisienka na torcie. I była.

Nauczony doświadczeniem dnia człowiek sprawdza odjazdy na tablicy-prawdę-ci-powie. Jako, że połączenie się wyświetla kupuje bilet Neapol-Marcianise. Wystarczy jednak chwila nieuwagi w toalecie, żeby tablica zrobiła swój dobrze znany trick – tryk i połączenia nie ma. Po raz enty tego dnia nasz bohater udaje się do informacji gdzie językiem migowo-angielsko-quasiwłoskim dopytuje się czy na tym bilecie może jechać do pobliskiej Caserty. Pan z informacji tradycyjnie nie rozumie powtarzając no-no-no i mi-dis-pia-ce pomimo długich tłumaczeń pozostałych pasażerów, że turysta nie pyta czy ten pociąg jedzie do Caserty ale czy na tym bilecie może tam pojechać. Okienkowy powtarza swoją mantrę no-no-no-no pomimo, że turysta zniknął już w pociągu, którego koła wystukiwały wśród nocnej ciszy monotonny rytm no-no-no-no i mi-dis-pia-ce…

  • Porozumienie się z czasem „głuchoniemą” obsługą okienek informacji/kas biletowych bywa dla przeciętnego turysty prawdziwą mission-impossible 😉 Tak samo jak dojazd do celu zgodnie z rozkładem jazdy :)

  • EMI

    Wszystkie Pendolino Włosi wysłali do Polski i teraz został im stary, zawodny sprzęt…;)

  • świetny post :) Dlatego mimo wszystko wolę swoje cztery kółka :)

    • Ja też zwykle wybieram cztery kółka. Ale mimo wszystko czasem trzeba skorzystać z dobrodziejstw komunikacji publicznej:)

  • Kaśka

    He he he – no normalnie w Indiach jest łatwiej :) No i to ze w Marcianise, gdzie zatrzymują się jedynie pociągi podmiejskie, w wypasionym, działającym biletomacie można kupić jedynie bilety na pociągi dalekobieżne, które się tam nie zatrzymują :) A na podmiejskie bilety są jedynie z kawiarni 200 m od stacji :)

    • A propos M. Taka sytuacja: przychodzimy. Pociąg ma odjechać z peronu 1. Wszyscy tu czekają. Jakiś pociąg o mniej więcej tej godzinie wjeżdża na peron 2. Mówię: wygląda, że to ten bo w tym kierunku nic innego nie jedzie. Pociąg stoi. Po jakimś czasie pojawia się komunikat, że zmiana peronów i odjazd z peronu 2. Wszyscy rzucają się do przejścia podziemnego. Kiedy pierwsi pasażerowie dobiegają do drzwi pociągu ten drzwi zamyka i odjeżdża. Około 20-tka pasażerów złorzecząc na czym świat stoi musi czekać do następnego: za godzinę.

      Najlepsze jest to, że w M. są tylko 2 perony więc możliwość wpadki niewielka. Teoretycznie. :)

      • luca

        w wakacje mozna sie posmiac ale gorzej jak masz do pracy dojezdzac !

  • Kurcze, uwielbiam pociągi, a szczególnie ciekawe kadry kolejek na torach! Szczególnie podobają mi się te całe kolorowe wagony! Pięknie trafiłąś :)

    • Andrzej, jeśli lubisz pociągi w południowych Włoszech znajdziesz ich cały przegląd. Z jednej strony nowoczesne freccie (ponoć są dwa modele frecciarossa, które rozpędzają się do 500km/h i są w czołówce tych najszybszych na świecie) a z drugiej strony regularne antyki jak Circumvesuviana i inne regionalne pociągi. Pewnie żeby je trochę odświeżyć graficiarze wkroczyli do akcji.

  • Ewa

    Lubię włoskie pociągi. Wybieram sobie jakieś miasteczko, w którym rezerwuję hotel, a później jeżdżę pociągami zwiedzając okolicę. Kiedyś oczekując na pociąg powrotny z Rimini do Ravenny (tuż przed północą) też zobaczyłam na tablicy „Cancellato”. Na szczęście za godzinę był kolejny pociąg i podróż wspominam z rozbawieniem, chociaż do hotelu wróciłam po 2.00 w nocy.

    • Na szczęście nie było to ostatni pociąg tego dnia (lub raczej nocy) …:)