Campi Flegrei koło Neapolu

Czy wyobrażasz sobie życie ze świadomością, że niewiele niżej utworzyła się gigantyczna komora wypełniona magmą? A wyobrażasz sobie, że teren pod twoimi stopami żyje własnym życiem? Bierze oddech – podnosisz się razem z nim, a potem opadasz… A w końcu wyobrażasz sobie spokojnie budować dom na wulkanie – bo piękna okolica, bo mama niedaleko, bo plaża nieopodal? I ten widok na Wezuwiusza!

Trochę jak historia Pana Maluśkiewicza. Jeździsz sobie rowerkiem tu i tam, rozbijasz namiocik wypatrując wielorybiego Wezuwiusza a tu… wyspa kichnęła!

Campi Flegrei – oddech wieloryba

O jakim miejscu mowa? O Campi Flegrei obejmujących tereny Pól Flegrejskich – Neapolu, Pozzuoli i okolic oraz Zatoki Neapolu i Zatoki Pozzuoli z wulkanicznymi wyspami – Ischia, Procida, Vivara. Dokładniej mówiąc jest to teren rozległej, 13-kilometrowej kaldery, czyli zapadniętego krateru, wytworzony podczas erupcji Ignimbrite Campana (39 000 lat temu). Erupcja uznawana jest za największą w historii w obszarze Morza Śródziemnego. Wybuch był tak gigantyczny, że drobniejsze popiołu niesione przez wiatr dotarły nawet do Rosji(!). Uważa się, że ten wybuch spowodował prawdziwą „wulkaniczną zimę” obniżając na wiele lat globalną temperaturę nawet o kilka stopni Celsjusza. A według niektórych teorii, wybuch przyczynił się do zniknięcia neandertalczyków.

Rozrzucone na dużym obszarze wulkaniczne gardła albo spokojnie dymiły albo, zwłaszcza w okresie wzmożonej aktywności, stawały się bardziej „wylewne”.:)  Tak jak około 15 000lat temu kiedy podczas mocnej erupcji Tufo Giallo Napoletano powstał miękki tuf – surowiec przez wieki chętnie wykorzystywany przez neapolitańczyków jako materiał budowlany pod budynki, akwedukty. W tym materiale z łatwością można było drążyć sobie grobowce, cysterny (podziemia Neapolu są dziś udostępnione do zwiedzania) i szlaki komunikacyjne (rzymskie korytarze Sejana we wzgórzu Posillipo).

Dziś kaldera nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Dopiero z lotu ptaka albo z wyżej położonych punktów widokowych można zobaczyć szczególne urzeźbienie terenu. Charakterystyczna linia brzegowa, jeziorka, „wklęsłe” wzgórza, łukowate kształty wysp. Jakby teren  był usiany mniejszymi lub większymi kraterami niektóre na lądzie , niektóre częściowo lub całkowicie zanurzonymi. A wszystko wygląda tak spokojnie. Mogło by się wydawać, że wulkan urzeźbił pięknie teren, dał żyzne gleby i poszedł spać.

Campi Flegrei. Pozzuoli

Życie na magmie

O tym, że wulkan nie śpi przekonali się mieszkańcy Pozzuoli i okolic zaledwie kilkadziesiąt lat temu. W latach 1969-72 i 1982-84 teren zaczął się podnosić. Zaledwie w ciągu kilku miesięcy wydźwignął się o 3,5m. Popękały ściany domów, musiano ewakuować setki ludzi. Co się stało?

Nic szczególnego, jeśli sięgniemy do historii nieco odleglejszej. Tego rodzaju krótkoterminowe deformacji koniec końców doprowadziły do podniesienia się centralnej części kaldery o 90m w ciągu 15.000 lat. Przy czym w ciągu wieków teren raz się podnosił a raz opadał. Takie powolne ruchy nazywane są bradysism – pozytywny jeśli ziemia rośnie i negatywny jeśli klęśnie (z greckiego bradus = powolny i sism = ruch).

Miejsce, które bardziej niż jakiekolwiek inne, może być uznane za dowód tutejszego bradysismu na przestrzeni wieków jest macellum położony on w pobliżu portu w Pozzuoli . Jest to pozostałość rynku z okresu rzymskiego, lepiej znanego jako Świątynia Serapide (na początku myślano, że to pozostałości świątyni).  Kolumny zachowane z budynku (z końca pierwszego wieku naszej ery) są swoistą metryczką pozwalającą na rekonstrukcję ruchów ziemi dzięki otworom wykonanym przez lithodomes (mięczaków morskich, które żyją na obszarach przybrzeżnych). Metryczka rynkowa wykazuje, że w ostatnich 2 tysiącach lat woda podchodziła nawet na wysokość do prawie 7 metrów wysokości kolumn. Od 1985 roku (czyli po ewakuacji ludności) kaldera na nowo zaczęła się obniżać w średnim tempie około 1,5 cm/rok.

Wieloryb wypuszcza powietrze. A Pan Maluśkiewicz gotuje ragu’.

Campi Flegrei. Pozzuoli

W poszukiwaniu Atlantydy

Przenieśmy się teraz do pobliskiego Baia. Zwiedzać można, trzeba tylko nie zapomnieć o kombinezonie, płetwach i butli z tlenem bo miastu troszku się opadło. 😉

Zarówno antyczne miast Baia jak i zapadnięta wysepka Gaiola koło Neapolu, też już pod wodą to znane na całym świecie przykłady typowego bradyseismu. Linia brzegowa czasów rzymskich jest teraz na głębokości 10 m obecnego poziomu dna morza, a resztki struktur portowych i ruin miasta z tego samego wieku ciągną się  na różnej głębokości wzdłuż dawnego wybrzeża.

“Nullus in orbe sinus Baiis praelucet amoenis” (żadna zatoka na świecie nie lśni tak jak czarująca Baia) – wychwalał miejsce Horacy.  Baia urzekająca swoim pięknem i znana ze swoich źródeł termalnych o właściwościach leczniczych szybko stała się modna wśród rzymskiej arystokracji – bywali tu Seneka, Tacyt, Cyceron, Pompejusz Wielki, a później cesarzowie August, Tyberiusz, Klaudiusz, Caligula, Hadrian. Budowali oni rezydencje albo zatrzymali się w jednym z luksusowych nadmorskich willi. Wśród wielu zatopionych budynków znajdują się cesarskie „Ninfeo” Punta Epitaffio, willa Pisoni, łażnie, spa, brukowane drogi. Pod koniec IVw. pojawiły się pierwsze oznaki bradyseismu, który doprowadził do zatopienia wybrzeża pociągającego za sobą nadmorskie wille, rezydencje, ogrody, spa… A wraz z nimi struktury portowe Portus Iulius.

Dziś znajduje się tutaj chroniony obszar morski – Parco Sommerso di Baia. Można zwiedzać miasto i port ze stateczków lub samemu zniżając się na poziom antycznego miasta – nurkując. Wszystkie informacje – trasy, ceny, opisy – można znaleźć na stronie Parku. Przed wybraniem się w podwodną podróż polecam oglądnąć wideo z podwodnych światów. :)

Podwodny świat można odwiedzić również na pokładzie łodzi Cymba. Łódź jest bardzo charakterystyczna bo pod pokładem ma przeszklony korytarz, z którego można obserwować podwodny świat. Jedynym minusem jest, że nie da się zejść niżej – na poziom kilku metrów.

Niedaleko od Baia jest też inne ciekawe miejsce – wyspa Gaiola. Zwykle wyspy się wynurzają i tak stają się wyspami;). A ta natomiast się zanurzyła ciągnąc za sobą bogaty świat cesarskiego przepychu.

Dno morskie na wysepce Gaiola jest bogate w archeologiczne cudeńka – wysepka była częścią większej osady ludzkiej zbudowanej wokół „willi” Publio Vedio Pollione przejętej właśnie przez cesarza Augusta. Tutaj również można zawitać zanurzając się w falach morskich:)

Siarkowy posmak ziemi

Kto po podwodnych podróżach nadal szuka wrażeń na pewno nie zawiedzie się podjeżdżając na Solfatarę w Pozzuoli. Solfatara jest jednym z 40 wulkanów tworzących Campi Flegrei i znajduje się około trzech kilometrów od centrum miasta Pozzuoli.

Campi Flegrei. Pozzuoli

To starożytny krater wulkaniczny wciąż aktywny, ale w stanie spoczynku od około dwóch tysięcy lat. Nadal jednak żyje a przejawem tego są wydobywające się z ziemi opary siarki  temperaturze 160° C i dwutlenku węgla z fumaroli oraz wrzących błotnych wulkanów. Podczas gdy wyjście na Wezuwiusza jest (jedynie) miłym i przyjemnym spacerem widokowym, tu widać żyjącą ziemię. I czuć bo osobliwy zapach oparów jajecznych przenosi cię w świat suchych kąpieli siarczanych i inhalacji w pozzuolskim SPA. 😉

A proposito SPA, siarki i wulkanów – to wszystko oferuje największa wyspa w Zatoce Neapolitańskiej czyli Ischia. Wielu korzysta ze słynnych gorących źródeł położonych bezpośrednio w kraterze wulkanu, gorących okładów z bagna pochodzenia wulkanicznego z wysoką zawartością soli mineralnych, z inhalacji. Każdy kojarzy to znane włoskie spa ale nie każdy wie, że i Ischia jest superwulkanem super-kontrolowanym przez Osservatorio Vesuviano. Choć od 1883r. (kiedy wyspę nawiedziło katastrofalne w skutkach trzęsienie ziemi) aktywność sejsmiczna jest tu raczej skromna, są i okresy wzmożonych ruchów sejsmicznych. Tak było np. w pierwszej połowie 2011r. – zanotowano 11 mniejszych ruchów ziemi…

„- A wyspa? – Jaka znów wyspa?
To mego nosa koniuszek!”

Campi Flegrei. Pozzuoli

Superwulkan Europy

Stany mają swój Yellowstone, a my, Europejczycy, swój superwulkan. Campi Flegrei to jeden z najniebezpieczniejszych wulkanów świata, najdokładniej monitorowany wulkan w Europie. Skutki jego wybuchu i zasięg zniszczeń byłyby katastrofą ekologiczną i gospodarczą w skali świata.