Monte Faito

Za co kochamy Włochy? Długo nikt się nie zastanawia i meraviglie italiane, w ilości przekraczającej wszelkie granice przyzwoitości, wystrzeliwują z mocą i prędkością karabinu maszynowego!

Rzeczywiście. Włochy to przede wszystkim różnorodność – mozaika regionów, który każdy jest wyjątkowy. Każdy podsuwa nam swoje lokalne specjały, koi zachwycającymi pejzażami,  łechce słońcem. Ciężko nam wybrać „najpiękniejsze piękności”. Nie jesteśmy przecież Włochami. Wiadomo, oni mają ułatwione zadanie: każdy z nich po prostu uważa, że słońce jego regionu jest lepsze, kuchnia smaczniejsza a wiatr bardziej orzeźwiający.

Planując wyjazd do Włoch nie można określić miejsca wakacji mówiąc  „jadę do Włoch”. Nic to nie mówi. Jest tak generalne i ogólnikowe jakby Amerykanin powiedział „jadę do Europy”. Ale gdzie dokładnie?

Ja Wam powiem gdzie dokładnie dziś pojedziemy: do Kampanii!

Wraz z dziewczynami z Klubu Polek, w ramach majowo – czerwcowego projektu,  zabieramy Was do swoich miejsc w krajach gdzie mieszkamy. TOP 5 moich ukochanych miejsc. A jako lokalna patriotka zabiorę Was do moich miejsc w Kampanii. Nie będzie to opowieść o miejscach z kategorii MUST SEE, czyli takich, których każdy szanujący się turysta musi zobaczyć. Opowiem Wam o najpiękniejszych miejscach, których przestrzeń, aura i magnetyczność mają działanie mocno terapeutyczne, a każdy odkrywa z w sobie pokłady artysty, estety i romantyka.

Capri
Capri

Gotowi? A zatem przenosimy się do Monti Lattari.

Dla mnie Monti Lattari ciągnące się od Salerno aż po wiszące na wysokim klifie Sorrento to TOP 1 nie tylko w Kampanii ale i w całych Włoszech. Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląd PRZESTRZEŃ to bez namysłu właśnie tutaj kierujcie swoje kroki.

Po horyzont ciągną się góry coraz bardziej ściskane przez Półwysep Sorrentyński tak, by ostatecznie dramatycznie (jak to mówią Anglicy) opaść w taflę morza na Punta Campanella. Kropkę nad „i” stawia Capri wyłaniając się nagle na przedłużeniu linii łańcucha górskiego. Patrząc w dal czasem nie wiadomo czy to jeszcze góry czy chmury budujące się u wybrzeży.

Półwysep Sorrentyński - w tle Wybrzeże Amalfitańskie
Półwysep Sorrentyński – w tle Wybrzeże Amalfitańskie

Kraina Syren wabiących swoim śpiewem biednych żeglarzy. Nie tylko Ulisses przepadł z kretesem docierając w to miejsce…

A wędrując szczytami gór przez Monte Faito albo schodząc stokiem jedną ze ścieżek na południowych stokach gór spoglądamy w dół na przyklejoną do wzgórz mozaikę miejscowości – Amalfi, Positano, Minori… Tak, już wiecie gdzie jesteśmy: u stóp ciągnie się Wybrzeże Amalfitańskie! A jedna ze ścieżek schodzących w dół to Sentiero Degli Dei. Ja już sama nie wiem czy nazwę tłumaczyć jako Ścieżkę Bogów czy Boskie Doznania…

Wybrzeże Amalfitańskie
Wybrzeże Amalfitańskie

Ravello. Zwieszone nad taflą morza

Nie, nie, oczywiście nie zapomnę wspomnieć o Ravello! Zawieszona na grzbietach miejscowość, która skradła już rząd dusz.  Przecież i Ryszard Wagner po wejściu do ogrodu Willi Rufolo zakrzyknął „Magiczny ogród Klingsora został odnaleziony!” i niezliczone rzesze rycerzy wpadały w sidła tego miejsca rozkoszy, kuszenia przez dziewczęta-kwiaty, pełnego  tajemniczości i niezwykłości tak odległego od świata Świętego Graala.

Ravello - śniadanie na tarasie
Ravello – śniadanie na tarasie

Dziś miejscowość od marca do października rozbrzmiewa muzyką. Koncerty odbywają się i w zamkniętych aulach i na świeżym powietrzu. Wyobrażacie sobie koncert w takich okolicznościach przyrody?

Ravello
Ravello – concerto all’alba www.ravellofestival.com

Ravello rzuciło mnie na kolana ale, żeby mieć czyste sumienie muszę przyznać, że mam i kilka innych miejscowości, które z wysokości patrzą na dobijające u ich stóp morskie fale. Jedną z nic jest Vico Equense – niewielkie miasteczko zawieszone na wysokim klifie. Spojrzysz na południe i zobaczysz ciągnącą się aż po Sorrento linię klifów. Odwracasz się w drugą stronę a panoramę zamyka Jego Wysokość Wezuwiusz… Benvenuti al Sud!

Castellabate – witajcie na południu!

No właśnie. A proposito: wiecie gdzie kręcono ten film? Lubicie? Ja też lubię i dlatego z chęcią powracam do malowniczego Castellabate i Santa Maria di Castellabate. Choć poczta w tym miejscu gdzie myślimy nie istnieje, wracam tu z przyjemnością.

Miasteczko rozwinęło się wokół murów „Castello dell’abate” czyli zamku opata. Wystarczyło pokleić słowa i wyszła  jakże melodyjna nazwa. Choć dla mnie l’abate kojarzy się gorzej bo to również nazwisko jednej z bardziej wpływowych kalabryjskich rodzin z ciemnej strony mocy. Opaci ciemności…

Samo miasteczko jest urocze – niewielkie, stare, z powykrzywianymi murami i powybijanymi brukowanymi chodnikami. A dodatkowo urzeka górskie położenie, niezliczona ilość schodów, tarasów widokowych i rozległa panorama z Capri i Ischią majaczącymi gdzieś tam na horyzoncie. Świat z góry wygląda lepiej – rozleglej, przepastniej. A problemy stają się takie malutkie jak te maluśkie kostki domów widziane z góry. Nie macie takiego wrażenia?

Miejscowość leży na skraju Parku Narodowego Ciliento wpisanego na listę UNESCO więc w bardziej upalne dni można schować się w leśnych wzgórzach okolicy.

Przenosimy się nad wspomnianą kropkę nad „i”. Lądujemy na Capri.

Wiem, wiem, przereklamowane, drogie i w okolicy jest wiele innych piękniejszych miejsc. A ja Was zaskoczę. Dlaczego Capri kojarzy się tylko z Błękitną Grotą i zatłoczonym wybrzeżem? Zaglądnijcie na Anticapri a dokładnie w okolice Monte Solaro i zrozumiecie dlaczego Capri znalazło się na Mojej Liście.

Wysokie na niemal 600 metrów Mt. Solaro wyrosło prosto z tafli morza właśnie po to by sprezentować nam bezkresną panoramę delikatnie poznaczoną łańcuchem Monti Lattari, Wezuwiuszem i wyspami Zatoki Napolitańskiej. Poza tym widać bezkres – czy to błękit morza czy już lazur nieba? A może odwrotnie…

Monte Solaro
Widok z Monte Solaro w kierunu Półwyspu Sorrentyńskiego

Tutaj rozumie się nazwę okolicznego baru “Canzone del cielo”

Dla tych zmęczonych życiem stworzono nawet seggiovia wyjeżdżającą z Piazza Vittoria. “Ekstremalni” podróżnicy decydują się na wędrówkę Sentiero del Passetiello albo drogą z Axel Munthe.

Pozostańmy w tematach wyspiarskich.

Procida i wszystko jasne

Wioski rybackie i kolorowe domy czyli pierwsze skojarzenie z wyspą. Ja dorzucę jeszcze uroczą marinę z odbijającymi się w tafli morza łódkami i przymorskie restauracje i trattorie słynące z dań ze świeżych owoców morza. Mam wrażenie, że na wyspach czas płynie innym torem a życie toczy się swoim rytmem. Jeśli chce się odpocząć, zrelaksować, wyciszyć to właśnie maleńka Procida jest miejscem najwłaściwszym.

wyspy zatoki neapolu
Procida, w tle wyższa Ischia

Co najbardziej mnie zaskakuje to fakt, że Procida leży zaledwie kilka wioseł od Neapolu – città frenetica e pazza! Miasta szalonego i szaleńczego pod każdym względem. Tam spokoju nie zaznasz a takich jak neapolitańczyków naprawdę trzeba szukać ze świecą. Krzyk, pęd, zapał, agresja, dominacja to pierwsze skojarzenia z mieszkańcami Neapolu. A Procida to moja spokojna, pogodna, wyciszona przystań.

Dostać się tutaj jest łatwo – można dopłynąć z portów w Neapolu, Pozzuoli i Casamicciola. A ja polecam Wam wynająć sprzęt pływający (nie jest potrzebny żaden patent żeglarski) i popływać sobie przez cały dzień wokół wyspy, przy okazji zahaczając o Ischię.

Procida koło NEapolu
Kolorowa Procida

Włoskie TOP 5 – ten projekt jest dedykowany Stowarzyszeniu Piękne Anioły. Jeżeli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć Fundację dowolną kwotą. Więcej informacji na blogu Klub Polek na Obczyźnie: http://klubpolek.pl/?page_id=1702.

Piękne Aniły


Zdjęcie w nagłówku: Monte Faito –  www.sorrentohiking.com

  • Widzę, że wisienkę na torcie zostawiasz na koniec 😀 Kolorowa Procida podbiła moje serce! Piękne miejsce, zachwycające. Ja mam sentyment do takich miejsc. Jest woda, są góry, jest słońce. Tam bym mogła mieszkać :))) bo jak tak patrze na te zdjecia to wydaje mi sie że mieszkam nie w tym miejscu co powinnam!!! buu Pozdrawiam

  • Marzy mi się taka dłuższa podróż po Włoszech. Każdy dzień w innym miejscu, noclegi pod namiotem albo w hostelach. Takie wakacje pozwalają poznać różne miejsca, posmakować i zdecydować gdzie wrócić w przyszłości. W zeszłym roku spędziliśmy w ten sposób urlop w Chorwacji i Bośni. W tym roku będzie Rumunia i Mołdawia. Może w przyszłym roku Włochy… hmm?

    • Na takie wędrówki bardzo polecam południe: Kalabrię, Bazylikatę, południową Kampanię, Apulię. Wolność, przestrzeń, świetna kuchnia, towarzyscy ludzie, słońce, morze, góry…

  • Uwielbiam Włochy, chociaż zwiedziłam niewiele i to tylko na północy. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości dotrzeć do miejsc, które polecasz, bo zdjęcia są piękne!

    • Zwykle się jeździ na północ, a ja południem jestem zauroczona…

  • TropiMy Przygody

    wow, super miejsca, fajna inspiracja do następnego wyjazdu do Włoch :) Swoją drogą to choć Włoch jakoś super nie znam niestety, to wrażenie na mnie zrobiła sama podróż z północy na południe kraju, dwa różne światy :)

  • Fajne zestawienie, ja niestety nie znam zupełnie południowych Włoch… Za to Lombardię mam w jednym palcu! A to Wybrzeże Amalfitańskie po prostu cudne! Marzy mi się Capri….

  • No to kolejny cel do zrealizowania. Pierwsze zdjęcie – rewelacyjne!

  • Pingback: PROJEKT "TOP 5 UKOCHANYCH MIEJSC" - Klub Polki na Obczyźnie()

  • Viennese breakfast

    Po twoim wpisie nie da się nie chcieć tego zobaczyć :)

  • uwielbiam Positano i okolice! Jedno z miejsc, które chyba nawet przerosło moje oczekiwania (chociaż sto lat temu tam byłam, w 2008, i może teraz bym je inaczej odebrała).

    • Kiedy kolejny raz przyjedziesz na pewno się nie rozczarujesz. Warto wyjechać ponad Wybrzeże – na Monti Lattari, do Ravello, na Punta Campanella. W Ravello w przez 3 letnie miesiące odbywają się koncerty, można wypożyczyć łódeczki i popływać po okolicy. Jest co robić! :)

  • claudio

    Witam Autoròw i dziekuje za przyjazne nastawienie do mego kraju, ja na poludniu Wloch jestem conajmniej trzy razy do roku. Niestety poludnie Wloch jest wcale nie tanie, a jak wiadomo na turystach sie zarabia, tego lata o zgrozo wprowadzono prawie wszedzie dodatkowe oplaty za parkingi i tak by pòjsc na nowa i darmowa plaze w Salerno placi sie dwa euro za godz. Robi sie wiec kase nawet bezczelnie i wszystko sie kreci , panstwo kasuje coraz wyzszy WAT, miasta podatek pobytowy, ja moge w obecnej dobie pozwolic sobie nawet na krytyke systemu, wyciagania pieniedzy z turystòw zagranicznych czy miejscowych, bowiem w mysl zasady Voltaire , ja nie podzielam twojego zdania, ale oddalbym zycie bys ty mògl sie na ten temat swobodnie wypowiedziec, ale moja krytyka jest rzeczowa i w….dobrym guscie,nie znosze powierzchownych artykulòw w ktòrych opisuje sie zycie w tym kraju jakby zylo sie w bajce, mamy duzo problemòw mòwie o dobrym guscie, bo po prostu oburzam sie na dzisiejsza satyre CHarlie Hebddo dotyczaca naszych zabitych i rannych na skutek ostatniego trzesienia ziemi, zyczylbym im tj jak to troche ironicznie nazywaja w Polsce zabojadom by mniej wiecej co 5 lat mieli do czynienia z katastrofami naturalnymi jakie trapia nasz kraj, przeciez nie zdazymy odbudowac miast po jednym trzesieniu a juz mamy drugie a dzis pojawia sie rysunek mezczyzny oblanego krwia i on jest wedlug ich dziennikarza makaronem w sosie pomidorowym penne sauce Tomate, kobiety tez okrwawiowej to penne gratinèes , a zabici przywaleni gruzami kilkoma warstwami gruzòw to lasagne, gdy studiowalem w Polsce to nauczylem sie takiego okreslenia po prostu dno i chyba nic wiecej dodawac nie trzeba pozdrawiam ps bedac na poludniu widzialem wiele ogloszen nawet w samach na temat imprez kulturalnych w regionie Kampania, ktòre odbywaja sie we wrzesniu, np pochody w strojach sredniowiecznych, pojedynki na koniach etc podaje prywatny adres kto bylby nimi zainteresowany, claudio1152@tiscali.it