riwier rzymska

Są takie miejsca na wybrzeżu włoskim gdzie czujesz się kameralnie, z dala od wszystkiego, gdzie z lokalnymi możesz usiąść w przybrzeżnym barze i już… czujesz się jak u siebie. Słychać tylko szum fal, grające w piłkę dzieci i nieśpieszne  rozmowy.

I takie właśnie NIE są plaże koło Rzymu. W sezonie.

A kiedy przyjedziesz tu wczesną wiosną nie poznasz tego miejsca. Czy warto tu przyjechać poza sezonem? Zależy czego szukasz.plaża pod Rzymem

 

Cisza, spokój, kameralność

Po sezonie plaża cichnie. Znikają leżaki, budki, parkingowi i gwarny tłum poszukujący ochłody. Spotkasz tu jedynie tych, którzy są mocno zżyci z morzem – przyjeżdżają tu choć na chwilę żeby zaczerpnąć od niego energię, pospacerować, spokojnie wypić kawę na plaży. Niektórzy nawet nie wysiadają z samochodu: mają sjestę więc zaparkowali przodem do morza i odpoczywają wpatrzeni w horyzont.

Ci bardziej aktywni surfują albo biegają. Nikt nikomu nie przeszkadza, każdy ma swoją przestrzeń i swoją ciszę.

Tego szukasz?plaża koło rzymu

 

Plaże 40 minut drogi od Rzymu

Rzym leży zaledwie około 20 kilometrów od morza. Jeśli przylatujecie na lotnisko Fiumicino możecie z lotu ptaka zobaczyć położenie Rzymu krążąc nad linią wybrzeża przed podejściem do lądowania. Wystarczy wskoczyć do pociągu albo samochodu.przylot na Fiumicino

I w ciągu zaledwie paru chwil tłoczny i gwarny Rzym znika za plecami a ty zaczynasz słyszeć ciszę i miarodajne uderzenie fal. Jeśli potrzebujecie kilku chwil  odpoczynku po zwiedzaniu tłocznego i głośnego Rzymu, tutaj go znajdziecie.

Po drodze można się zatrzymać w starożytnej Ostia Antica. Również i tu wczesną wiosną znajdziesz ciszę miasta zaklętego w ruinach. Ja poczułam jeszcze jedno – cudowny zapach świeżo skoszonej trawy. A w Polsce śnieg…

samochodem na wybrzeże

Dojazd za 1,5EUR

Na plażę dojedziesz pociągiem podmiejskim, w którym kasujesz te same bilety co w komunikacji miejskiej. Kiedy wysiądziesz z metra linii B na stacji Piramide już bez dodatkowego płacenia i konieczności wychodzenia poza bramki wchodzisz na początkową stację kolejki FC2 na Porta San Paolo.

Bilet kosztuje 1,5EUR i można kupić w automacie na każdej stacji. Nie trzeba jechać do końcowej stacji  Cristoforo Colombo. Można wysiąść kilka stacji wcześniej w Lido Centro. Cztery ostatnie stacje leżą już na wybrzeżu.

pociągiem na wybrzeże
Stacja Ostia Antica

Świeże ryby na talerzu

Wielu Rzymian tu właśnie przyjeżdża na spokojny obiad rezerwując sobie stoliki przy plaży. Zwykle restauracje są pustawe więc bez większego problemu można wybrać  sobie stolik najbliżej morza.

My pobuszowaliśmy po miasteczkach – nieco w głębi działają te restauracje, które obsługują lokalnych gości, stałych bywalców. I właśnie tu zwykle jest najlepsze jedzenie. Nos i tym razem nas nie zawiódł. Na talerzu wylądowało frutti di mare fritti, melanzane i vino di casa.

Z takich miejsc aż się nie chce wychodzić…

frutti di mare rzym
Menu di Mare

Prosecco na wolnych obrotach

Czyli to co w sezonie nie jest możliwe. Nawet jeśli przybrzeżne bary są otwarte, gośćmi są ci, którzy chodzą wolniej i mówią ciszej.

Niektórzy przyjeżdżają tu tylko żeby napić się łyk espresso i zapalić papierosa patrząc w morze. Po kilku minutach wskakują w samochód i jadą dalej. A inni siedzą twarzą do morza od czasu do czasu rzucając jakieś słowo. Nie rozmowa jest tu najważniejsza.

plaże pod Rzymem

Powiew karnawału na plaży

A, że wczesną wiosną mamy przecież karnawał, który we Włoszech obchodzi się przez wielkie „K”, ulice zamieniają się w królestwo księżniczek i światy Spidermanów.

Jestem przyzwyczajona do południowo-włoskiego świętowania karnawału. W tym okresie dzieci praktycznie nie przebierają się w normalne ubrania. Na zakupy, na spacer, po domu – wszędzie chodzą w swojej wymarzonej kreacji. W Rzymie nie widać szaleństwa karnawałowego, a w małych miejscowościach na wybrzeżu karnawał powraca!

Karnawał

Długi, wiosenny dzień

W mieście tego nie zauważyłam. Dopiero tutaj, na plaży.

Kiedy w Polsce o godzinie 17 – 17:30 zaczynasz się zbierać do wyjścia z pracy, dnia już nie zobaczysz. Przez 5 dni żyjesz w trybie zoombi widząc słońce dopiero w weekend.

Wystarczyłaby nam jedna dodatkowa godzina żeby po wyjściu z pracy zobaczyć „jasność”. I właśnie tego zazdroszczę południowcom. Na początku lutego o godzinie 17 jest tak:

bar na plaży
Carpe Diem i hakuna Matata!

Czy warto wczesną wiosną przyjechać na wybrzeże?