Kampania

Wakacje się skończyły i nastały spokojniejsze, powolniejsze i cichsze, choć nadal jeszcze słoneczne i ciepłe dni. To najlepszy moment, żeby wybrać się na urocze i malownicze wycieczki w miejsca, które w sezonie unikam omijam baaardzo szerokim łukiem.

Jednym z takich uroczych ale zdecydowanie pozasezonowych miejsc jest Costiera Sorrentina – Wybrzeże  Sorrento rozciągające się na południe od Neapolu.

Vico Equense

 

Costiera Sorrentina to północny brzeg Penisola Sorrentina czyli Półwyspu Sorrentyńskiego oblany wodami Golfo di Napoli – Zatoki Neapolitańskiej. Choć wielu uważa, że nie warto tutaj tracić czasu, bo prawdziwe piękno to południowa część Półwyspu Sorrentynskiego, ja pozawalam sobie nie zgodzić się z taką opinią.

Wybrzeże Amalfitańskie – czyli właśnie to wspominane południowe piękno – czaruje również i mnie, każąc mi do niego powracać tak często jak to tylko możliwe,  ale dusza estetki nie pozwala mi przejść obojętnie koło zachwycających krajobrazów jego północego sąsiada. Dlaczego? Zapraszam na spacer:)!

Sorrentyński

Sorrento i jego okolice to przestrzeń. Podczas gdy amalfitańskie miejscowości są jakby przyklejoną do skalistych gór kolorową mozaiką, opadającą  wraz z nimi w taflę morza, Sorrento wygodnie rozsadowiło się na szczycie wysokich klifów. Pewnie dlatego powstały tu wygodne wille i cała masa większych hoteli oferujących bajowe widoki. I pewnie dlatego moje pierwsze skojarzenie z Sorrento to: korki, niestety nawet poza sezonem.

Costiera Sorrentina

 

W tym roku, w kwietniu (!) miałam wątpliwą przyjemność utknąć w korku i po godzinie jazdy-nie-jazdy nie pozostało nam nic innego jak porzucić samochód i udać się coś przekąsić. Oczywiście nie w restauracji gdzie za samo coperto płaci się tyle co za pizzę w przydrożnej rosticerii. No cóż, piękne miejsca wabią nie tylko nas więc warto przemyśleć czas podróży! A nie piszę tego, żeby zaraz na wstępie zniechęcić was do miejsca ale żeby podkreślić, że Wybrzeże Sorrentyńskie to nie tylko Sorrento.

okolice Sorrento
okolice Sorrento

Korków i tłumów nie lubimy więc podróżując dramatycznie malowniczą drogą docieramy do położonej nieco na północ Meta’. To jedno z moich ulubionych miasteczek. Jeżeli zjedziemy z głównej drogi, a potem pojedziemy stromo w dół to dojedziemy nad plażę.

Meta'
Ukwiecone alejki prowadzą na wybrzeże w Meta’

Zostawiamy samochód i ukwieconymi alejami, zatrzymując się na tarasach widokowych dotrzemy do plaży. Tam urocze kafejki w malowniczych domach, piękne widoki na klify i ożywcze morze dopełniają szczęścia. Ja tu zostaję!

plaża w Meta'
plaża w Meta’

A jeśli nie zostaję to tylko dlatego, że jedziemy po sąsiedzku: do Vico Equense. Miejscowość, jak Sorrento, rozsiadła się na wysokim klifie. Stąd widoki nie mają sobie równych! Czy ja już mówiłam, że tu zostaję?

W Vico można również zjechać stromymi serpentynami w dół na plażę – nieco na pn-wsch od XIII-wiecznego zamku Giusso. Pierwszy raz dotarłam tu poza sezonem. Wśród wyciągniętych na brzeg łódek zajadałam się frittatą di spaghetti przygotowaną przez włoskich przyjaciół stwierdzając, że wcale nie potrzeba mi wiele do szczęścia.

Plaża w Vico Equense
Plaża w Vico Equense

Kto zaś woli bardziej dzikie klimaty i mniejsze, odludniejsze miejscowości proponuję nie zatrzymywać się w Sorrento a kontynuować drogę na pd-zach. Tu, w krainie tysiąca serpentyn, można zaszyć się w niewielkich miejscowości  – Massa Lubrense, Termini, Nerano z Mariną Del Cantone.

kaktus

Niezwykle malownicze miejscowości, położone na wzgórzach, z marinami głęboko wcinającymi się w skały (uwielbiam klimatyczą Marinę Del Cantone)… – nie znam nikogo kto oparłby się urokowi miejsca. A jeśli dodam, że stąd rozciągają się nieprawdopodobne widoki na sklaiste wybrzeża, lazurowe morze i Capri, które stąd jest na wyciągnięcie ręki? Spacer wzdłuż morza w Massa Lubrense albo po połoninach Monti S. Costanzo z morzem u stóp i vis a vis Capri  to niezapomniane chwile.

Półwysep Sorrentyński

widoki na Zat. Neapolitańską

Sorrento

Capri zachód słońca

 

Jeśli uda się nam oderwać wzrok o czarującej Capri, popatrzmy na lewo – na niewielkie skaliste Li Galli czyli Wyspy Syrenie. Miejsce gdzie jesteśmy jest bowiem krainą syren, których śpiewy wabiły żeglarzy. Ginął każdy, kto je usłyszał, porażony dźwiękiem ich głosu przestawał wiosłować i nie mógł uchronić swojej łodzi przez rozbiciem. Według tej legendy, Odyseusz (Ulisses) i jego towarzysze zatkali sobie uszy woskiem by uniknąć wpływu tego zgubnego śpiewu. Tak to jednak upokorzyło syreny, że zamieniły się w skały zwane dziś Li Galli.

Ot, takie widoczki
Ot, takie widoczki

Odpoczywając przy Le Campanelle, czyli na samym krajuszku Półwyspu, wsłuchujemy się w morze szumiące opowieść odzielnym Odyseuszu:

?Ty w kraj Syren zajedziesz, czarownic, co zdradzą
Tych wszystkich, jacy tylko o nie tam zawadzą.
Szaleniec, kto się zbliży i Syren tych śpiewy
Usłyszy! On nie ujrzy nigdy, póki żywy,
Ni małżonki, ni dziatek, ni ziemi rodzinnéj:
Tak go sczaruje śpiew tych Syren słodkopłynny,
Które siedzą na łące, a wkoło nich gnaty
Ludzkie leżą stosami i ciał wyschłych szmaty.
Ty je mijaj, i zalep uszy towarzyszy
Woskiem miodnego plastru! Niech żaden nie słyszy
Głosu ich; lecz jeżeli sam byłbyś ciekawy
Posłuchać, to powrozem każ do masztu nawy
Przywiązać się a mocno, za nogi i ręce,
A wtedy się przysłuchaj dwóch Syren piosence.
Lecz gdybyś się wyrywał, wołał, by zdjąć pety,
To masz być jeszcze mocniej powrozem ściśnięty.

Punta Campanella

Gdy tak szczęśliwie miniesz Syrenie pobrzeże,
Nie wytykam ci drogi. Czy okręt obierze
Drogę w prawo lub w lewo, sam rozważysz sobie,
Która lepsza. Ja tylko opiszę ci obie:
Na jednej z wód wyłażą skał stromych urwiska,
Wzdęty wał Amfitryty o nie się rozpryska.
Skały te zowią bogi w swej mowie: błędnymi… ?

[Homer – Odyseja, Pieśń XII]

  • Dorota

    To moje marzenie :)

  • Kamila Toporek

    jakie piekne zjecia z mojego Vico! :) Vico Equense to nasze odkrycie sprzed wielu lat. Gdy zjezdza sie serpentynami w dół, nieco ponad zameczkiem, byl kiedys malutki kemping prowadziny przez starsza pare. Kilka miejsc pod drzewkami cytrynowymi. Niesamowite miejsce, niestety juz zamkniete. Mafia, smieci, kasa. Ale Vico ma tez perłę w „górnej” części – czyli nie tam gdzie plaza i port, ale tam gdzie ów przecudny kościółek. Pizzeria. Nie wiem jaka nazwa, poza „Pizza a metro”. Najlepsza pizza świata. Nawet w poniedzialki sa tam tłumy! Klimat i wystroj jak za glebokiego PRL, ale wlasciele krążą, zagaduja, a ludzi ful co dzien. Polecam, mozna siedziec godzinami do czasu az sie nie peknie w przejedzenia. vino della casa tez maja swietne!
    ehhh, juz nie moge sie doczekac kiedy znow pojedziemy do Vico

  • Aga z podróży szczypta

    dziękuję za cudowny spacer. I kolejne miasto zostało wpisane na listę :-)