Volterra

– To co dzisiaj robimy?

– No nie wiem, może gdzieś pojedziemy?

– A gdzie?

– Gdzieś niedaleko, gorąco.

– Okej, to może Florencja?

– Dla mnie bomba, nie byłam.

– Ja byłam ale chętnie pojadę. To może pętelka, żeby nie ciągnąć się tą samą drogą?

Jakiś czas później…

– Ty, popatrz, coś tam widać u góry!

– Faktycznie, a co to?

– Nie wiem ale wygląda fajnie. Zatrzymajmy się w najbliższym barze to popatrzę na mapę.

Chwilę później. Bar.

– Jakaś Volterra…

I takim to szczęśliwym zbiegiem okoliczności i pętelek wiele lat temu po raz pierwszy dotarłam do Volterry. :)mapa volterra

Dałyśmy pstryczek w nos Florencji. Masz za swoje: przez wieki uznawałaś się za pępek świata podporządkowując sobie wszystkich dookoła, w tym Volterrę, to teraz cierp. Dziś wygrywa urok Volterry!

uliczki Volterry
Pod urokiem Volterry

Od samego początku było wiadomo, że decyzja jest słuszna: wyjeżdża się fantastycznymi serpentynami będącymi obetnicą jeszcze bardziej fantastycznych widoków. Rozczarowania nie ma. Już sama panoramiczna sesja zdjęciowa wystarczyłaby, żeby uznać dzień za udany.

Volterra
Tak właśnie się rozłożyła Volterra

A niespodzianek jeszcze więcej. Dlaczego? Bo Volterra to kamienne miasto, które idealnie wkomponowało się w skalne podłoże. Etruskie z pochodzenia, średniowieczne z aparycji.

Porta Arco Voltera
Porta Arco

Otoczone murami pełne jest wąskich uliczek, schodów, podcieni, zaułków. Czyli to co lubimy.

krążąc po uliczkach Volterry
krążąc po uliczkach Volterry

Ktoś może powiedzieć: no dobrze ale w Toskani jest cała masa takich miasteczek. Czym akurat Volterra przebija swoje sąsiadki?uliczka w Volterze

To było nasze kolejne zaskoczenie: alabaster! Wydobywany w okolicy materiał był szeroko stosowany przez tysiąclecia, począwszy od etruskich rzemieślników rzeźbiących urny na prochy zmarłych. Choć wydobywany jest w wielu krajach na świecie, w Europie m.in. w Hiszpanii i Rumunii, ten pozyskiwany z Toskani jest ponoć najwyższej jakości.

alabaster z Volterry
alabastrowy korek, a co!

Skuszona zakupiłam sobie piękny wazon koloru brązowego (tak, alabarster to nie tylko biel) i korek wyglądający na scaglione – czyli najpopularniejszą jego odmianę. Prezentując wazon przekonuję wszystkich, że wykonany jest on z najbardziej cennej, rzadkiej i bardzo wymagającej w obróbce odmiany alabastru – agata. Całe szczęście, że w Chinach posiedli wszelkie techniki i sztuczki alabastrowe…

Volterra
Można zaglądnąć do starych warsztatów

Alabastrowe rzemiosło artystyczne jest żywe w każdym zakątku miasta. Miejscowi rzeźbiarze pracują do dziś w niewielkich, jednopokojowych warsztatach, przysunięci do okna żeby złapać trochę światła. I dlatego można podglądać ich pracę. A może to część „muzealnych” prezentacji? 😉

Volterra Piazza
Na czarno-biało

Zaopatrzone w alabastrowe piękności i nasycone wspaniałymi widokammi i atmosferą miasta myślałyśmy, że już nic nas nie zaskoczy. A tu…

Teatro Romano w Volterze
Teatro Romano w Volterze

Tak, dobrze widzicie: to amfiteatr! Też i nam tak się wydało na pierwszy rzut oka. A taki musiał wystarczyć bo czas już się kończył. Dopiero podczas kolejnej wizyty w mieście okazało się, że amfiteatr jest nie-byle-jaką perełką. Teatro Romano pochodzi z I w. pne a do dziś zachowała się spora część widowni, cavea, mieszczącej w czasach swej świetności 3 500 osób oraz elementy zapleczy scenicznych. Odkryty w latach pięćdziesiątych XX wieku jest jednym z lepiej zachowanych we Włoszech rzymskich amfiteatrów a dziś każdego roku gości uczestników Festival Internazionale di Volterra.

amfiteatr voltera
Pozostałości Amfiteatru

Pełne wrażeń z tego cudownego dnia niestety przeoczyłyśmy fakt, że w tym mniej więcej czasie kończono kręcić drugą część sagi Zmierzch: Księżyc w Nowiu. A może przeoczyłyśmy również dlatego, że producenci filmu zdecydowali się na usytuowanie filmowego miasta Volturi w pobliskim Montepulciano. Podobno ze względu na ciekawsze krajobrazy, piękniejsze miasto i lepszą ekspozycję na światło alabastrowego księżyca…

Twierdza Medyceuszów
Niemiecko… Wunsiedel, król porcelany, to miasto partnerskie Volterry. Przy okazji się pstryknęła, jak się później okazało, Fortezza Medicea
  • Czasem fajnie się naczytac o mieście po powrocie z podróży, a nie przed, jak to zwykle w naszym zawodzie bywa. Ile (mile widzianych) niespodzianek na trasie :)

    • Dokładnie! :) O ja fajnie kiedy czasami po prostu można sobie pozwolić na zaskoczenie, zwłaszcza na wakacjach! 😉

  • Koza Domowa

    Wspaniałe widoki! Uwielbiam takie wycieczki nie do końca planowane, wynikające z potrzeby chwili. Pozdrawiam!

  • A ja z tęsknotą spoglądam na te słoneczne zdjęcia, na te dachówki, na kolor cegieł…
    Czas na Włochy, najwyższy :)!

  • Ola

    Jak zobaczyłam tytuł od razu skojarzyło mi się ze Zmierzchem :-)

    • A wiesz? Też włosko: bo kręcili w Montepulciano :).

      • Ola

        Tego nie wiedziałam, doczytałam :-)

  • Kocham włoskie miasteczka, a u Ciebie Jagódko, tak pięknie są opisane i pokazane! :)

    • Aż musiałam do Ciebie kliknąć żeby zobaczyć kto tak ładnie do mnie mówi :). Świetny blog – pisany z motora, ze zdjęciami specjalistki. Jest energia:)

      • Z motora nie zawsze da się pisać, ale dziękuję kochana! :)

        • Pisać a jednocześnie zdjęcia robić 😉