włoski relaks

Co kraj to obyczaj, co obyczaj to stereotypy, co stereotypy to zaskoczenia.

Czym zaskoczyły mnie Południowe Włochy na samym początku mojego italo-venture? Lista jest długa. Choć miałam już spore doświadczenie w kontaktach z Włochami dopiero po bliższym ich poznaniu  zaczęłam dostrzegać to co dla oka turysty albo partnera biznesowego jest niewidoczne. To dlatego, że ludzi tak naprawdę poznaje się w kontaktach prywatnych kiedy zaproszą do domu i do grona rodzinnego, kiedy spędza się z nimi więcej czasu. I oczywiście kiedy nauczy się ich języka, a wręcz lokalnego dialektu, by poczuć swobodę kontaktach.

A oto kilka luźnych obserwacji bardziej i mniej oczywistych:

1)    Czas jest płynny i relatywny. Nie jest to jakieś odkrycie na temat Włoch, natomiast to trzeba przeżyć, żeby w pełni zrozumieć. Nie istnieje coś takiego jak stricte początek i stricte koniec. Jeśli wychodzisz żeby coś zrobić (np. pracować) zwykle coś się wydarzy, kogoś spotkasz, ktoś dzwoni. To wszystko powoduje, że w międzyczasie wydarzają się historie sprawiające, że zapominasz co tak naprawdę robisz lub miałeś zamiar zrobić. Po pewnym czasie jesteś skłonny przytaknąć, że normalne jest zostawienie samochodu u mechanika i przypomnienie sobie o tym fakcie po trzech tygodniach (!)

2)    Życie toczy się nie w domu ale na zewnątrz. Jeśli nawet zachodzi się do domu to tylko po to, żeby zaraz z niego wyjść. Zamiana jeansów na wygodny dres a butów na pantofle po przyjściu do domu jest dla południowca niezrozumiałe a wręcz denerwujące.

3)    Życie rozkwita się po godzinie 20:00. Po 21:00 spływają klienci do pizzerii i restauracji, ulice i place się zapełniają. Wychodzi się raczej z rodziną, nie znajomymi co oznacza, że dzieci dzielnie towarzyszą rodzicom nawet do północy. Oczywiście pizza (np., bagatela, 500kcal) zjedzona o 22:00 to normalka.

4)    Pomimo długiego celebrowania wieczorów nie spotyka się podpitych lub wręcz pijanych. Do jedzenia zwykle wszyscy zamawiają wodę (rzadziej wino, ale nie butelkę: mniejszą karafkę do podziału). Młodzi tłoczący się na zewnątrz barów również zachowują umiar. Duży plus!

5)    Na podłogach w mieszkaniach są marmury lub płytki, chodzi się w butach. Jak mi wyjaśniono należy być czujnym i zawsze gotowym do wyjścia. Brak butów na nogach wprowadza niepokój.

mamurowo - płytkowe podłogi
mamurowo – płytkowe podłogi

6)    W czasie zimy wcale nie jest tak ciepło i nie ma się gdzie ogrzać: kiedy na wewnątrz jest wilgotno i 5st. tak jest i w pomieszczeniach. W domu często siedzi się w kurtkach (i butach).

7)    Głośne mówienie, a często wręcz krzyki, wcale nie oznacza kłótni, a po prostu żywą rozmowę. Kiedy natężenie krzyku dochodzi do momentu kiedy zastanawiasz się czy dzwonić po policję ? odpuść. Prawdopodobnie sąsiedzi zastanawiają się gdzie spędzić najbliższy weekend albo gdzie wyjść wieczorem.

8)    Znajomość języka włoskiego w żaden sposób nie pomaga ci w zrozumieniu otoczenia. Nie licz, że przez wzgląd na obecność obcokrajowca zaczną rozmawiać po włosku (lub obcym języku, który możesz znać).

9)    Całkowicie lekceważą twoje imię wymawiając jedynie jego pierwszą (max 2) sylabę. Jeśli masz na imię Katarzyna będą ci mówić Ka (Kata) a jeśli Piotr ? Pio. Oczywiście kończąc samogłoską, jak na prawdziwego Włocha przystało! :) Ale spokojnie: swoje imiona też skracają. Nadal wywołuje uśmiech na mojej twarzy nazywanie dojrzałych panów Gigi (Luigi) albo Toto (Salvatore).

10)  Cmentarze są w formie osiedla domków. Bardzo często ulokowane są w pięknych, malowniczo- widokowych miejscach. Wieczorem wyglądają upionie: zwykle jest jeden większy budynek, którego okna świecą na czerowno-pomarańczowy kolor.

panorama Neapolu
Neapol nad domkami cmentarza

11)  Szanuje się ludzi starszych. Dzięki spędzaniu wolnego czasu z rodziną, zwykle fuori, starsi również wychodzą i prowadzą życie społeczne. Do naśladowania!

12)  Administracja, biurokracja, CZAS! A raczej jego strata. Oczekiwanie na poczcie 3 godziny może być normalne, po prostu do pewnych rzeczy należy się przyzwyczaić. Dla własnego zdrowia psychicznego.

13)  Nadal funkcjonujący tradycyjny podział na świat mężczyzn i kobiet. Pamiętam jak na wyjazdach biznesowych po spotkaniach z dostawcami zatrzymywałam się  w kafejce i przy lampce wina ?siadałam na maile?. Wszyscy się na mnie patrzyli. Zaczęłam zamawiać kawę, żeby się nie wyróżniać. Wszyscy się na mnie patrzyli. Dopiero potem się okazało, że (poza centrami większych miast) nie spotyka się kobiet siedzących w barach. Znam kilka takich, które nigdy by nie weszły same do kawiarni, a jeśli idą z mężem stają grzecznie krok za nim nie zamawiając nic. W zamian za to na każdym rogu spotkać można grupę siedzących panów, którzy siedzą tam w celu siedzenia (i czekania na posiłek przygotowany przez żonę w domu).

piazza maggiore
włoskie rodziny są tradycyjne – panie pracują a panowie odpoczywają

14)  Pewność siebie i niezachwiane przekonanie o własnej wartości. Coś cennego czego nie da się wyuczyć jeśli od niemowlęcia nie byłeś przekonywany przez wszystkich dookoła ciebie, że jesteś najlepszy. Patrzę z zadziwieniem i zazdrością choć z drugiej strony myślę jak może im samym być ciężko żyć w społeczeństwie: wszak prawdziwa gwiazda może być tylko jedna!

15)  Beztroska i brak spięcia. Najlepszym tego przejawem jest to co się dzieje na drogach (prawdopodobnie to również konsekwencja pkt. 14): zatrzymać się na środku drogi blokując ruch tylko po to żeby pogawędzić z napotkanym znajomym ? czemu nie? Jeśli zatrąbię często słyszę: ?znasz go?? W sumie to nie znam i w sumie to nie wiem po co trąbię. Tak samo jak na parkujących w potrójnej linii. Przecież można objechać poboczem, czemu tak od razu trąbić?!

włoskie ulice
I wszystko ładnie poukładane. Kto mówi o nieładzie na drogach?!

 

  • Ala

    Spędziłam na południu Włoch,a konkretnie na Sycylii kilkanaście lat.Zgadzam się z tym,że aby poznać Włochów,trzeba żyć wśród nich…..spotkałam tam różnych ludzi,dużo by mówić na ten temat,ogólnie zgadzam się z obserwacjami opisanymi w artykule.

    • Kilkanaście lat to kawał czasu… Pewnie znasz Sycylijczyków od podszewki :). Mnie z każdym dniem zaskakują nowe sytuacje i zachowania włoskie. Jedno jest pewne: moje pierwsze wrażnie okazało się daleko odbiegające od rzeczywistości :)

      • Wieńczysława Sobesto

        A mnie się podoba ten luz, nie mieszkałam we Włoszech ale mieszkałam z Włochem w Polsce. Na południu byłam dwa razy i chcę częściej. W tym całym zabieganym i zwariowanym świecie, taki luz jest potrzebny. Nie zapomnę scenki, przystanek autobusowy, rozkład jazdy bez rozpisanych godzin, pytam kogoś o której przyjedzie autobus? Odpowiedź: jak przyjedzie to będzie, jeżdżą tak mniej więcej co pół godziny. Luzik. Pytam o bilety, odpowiedź : kupię w autobusie. Pytam w autobusie, nie ma, pytam kierowcy co teraz, a on na to: nic, siadaj, jest niedziela.

  • Pingback: Jakie cechy pilota przydają się w życiu codziennym? - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino -()

  • Pingback: Oto jak praca pilota przydaje mi na co dzień - Primo CappuccinoPrimo Cappuccino -()

  • mirmon

    Uwielbiam Włochów szczególnie z południa inne życie

  • Karolina Kafka

    Dodatkowo dostęp do nowoczesnych materiałów, interaktywnych ćwiczeń pomoże Tobie przełamać nudę i w szybki sposób opanować język włoskiego. Dzięki tej stronie http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737 , nauka włoski biznesowy poznań jest przyjemna, zabawna i odbywa się poniekąd mimochodem. Zanim jednak zdradzę ci sprawdzony i co najważniejsze działający sposób na szybką naukę włoskiego w domu to chcę napisać kilka największych zalet samodzielnej nauka przez Internet przez które tak wiele osób rezygnuje z tradycyjnej formy nauki na rzecz edukacji online. Nie tracisz więc czasu na naukę skomplikowanych zasad gramatycznych, których przyswojenie trwa bardzo
    długo – dlatego uczysz się szybko i wygodnie tylko tego co jest ważne i potrzebne. Na co czekasz zapraszam na włoski biznesowy poznań.

  • Anna Maria

    6 lat mieszkałam na Sycylii… Twoje obserwacje są idealne! :)) wszystko piano, piano… olewka na cały świat 😀 całe szczęście wyjechałam na kilka lat w USA, bo kolejny rok na Sycylii by mnie zabił! :)

    • Chi va piano va sano e va lontano 😉

      • Anna Maria

        tak się tłumaczą :))

  • Co do trąbienia, to w Rzymie cały czas trąbią. Wszędzie, non stop :) Fajne obserwacje, utwierdzają mnie tylko w moich przekonaniach :)

    • Jeśli lubisz spektakle uliczne zapraszam do Neapolu ;). Oj, tu się można napatrzeć!

  • Halina Różańska

    Wiesz, ja mieszkam na północy i tu używamy kaloryferów i ogrzewania :) gdy jest zimno tj. , gdy temperatura w domu spada poniżej 19 st. C. Ale faktycznie na południu raczej są co do gorzewania „ostrożni”. Gdy mój mąż był przez 9 mcy na Sardynii, też narzekał, że właścicielka mieszkania nie włączała ogrzewania. Podobnie inni sardyńczycy. Niestety podobne rozwiązania stosują niektóre hotele we Włoszech, im dalej na południe tym częściej.

    • Zgadza się, na północy jeszcze nie zdarzyło mi się zmarznąć w hotelu. Na południu często. Były przypadki, że dogrzewałam suszarką ale na niewiele to się zdało. Po prostu siedzi się w kurtkach i już.

      • Jesteś dzielna, że postanowiłaś pozostać na południu i to nie tylko ze względu na ogrzewanie 😉

        • :)

        • jeziora alina

          Zgadzam się. Ciężka decyzja. Porzucić wszystko dla niewiadomego. ..

    • GieZlo

      W zeszłym tygodniu mieszkałem 3 dni w Tropei – było ogrzewanie gazowe i „normalne” kaloryfery – następnie 3 dni w Scilli – ogrzewanie było z klimatyzatora ale „dawało radę”. W obu kwaterach było po prostu ciepło (na dworzu od 9-15 stopni w dzień).

  • GieZlo

    W niedzielę stamtąd wróciłem (Lamezia – Tropea – Scilla – Reggio di Calabria – Messina). Byłem ponad tydzień i mogę większość z tych uwag potwierdzić! Szczególnie tę, o zatrzymaniu ruchu w celu pogawędzenia z przechodzącym kolegą! Widziałem dokładnie taką sytuację! Facet pogadał z 30 sek, stało za nim z pięć samochodów – NIKT nie zatrąbił! Podobnie o „soborach” mężczyzn! Pełno ich siedzi na ławeczkach i plotkują – żadnej kobiety! No i ten flegmatyzm! Wszyscy mają czas! Pani wprowadzała nas na kwaterę i w czasie przekazywania ponad 5 minut rozmawiała z koleżanką a my musieliśmy „cierpliwie” poczekać! Dodał bym do tej listy jeszcze ruch uliczny – kompletnie chaotyczny, często nie przestrzegają przepisów i nawet policja ma to w d… Jechaliśmy prywatnym transportem i kierowca nie kazał zapinać pasów. Ja się pytam: – Nie ma takiego obowiązku? – Jest. – A nie zapłacimy mandatu? – To Kalabria! Za to policja tu nie karze!

  • Lech Slomianowski

    Autorka tych piętnastu obserwacji najwyraźniej zakłada, że południe Italii jest niesamowicie egzotyczne podczas gdy Polska to standard „normalności”. Stąd część obserwacji jest albo nieistotna albo sporo przesadzona. Dla mnie najdziwniejsze jest jak bardzo Kalabria podobna jest do Polski, ale od tej polskiej pozytywnej strony. Część obserwacji bierze się chyba z nie przemyślenia kontekstu.
    ad 1) Czas jest płynny i relatywny……Hmmm. Kalabryjczycy są mniej więcej tak samo punktualni jak Polacy, choć ci którzy prowadzą jakieś firmy. przy całej obcej Polakowi wylewności, są bardzo punktualni.
    ad 3) Życie rozkwita po godzinie 20:00….. To nie obyczaj południowców, ale słońce które efektywnie hamuje życie w godzinach tkz. sjesty, nie tylko w Neapolu, ale równie dobrze w Teksasie, Kairze, Tel-Avivie, Andaluzji czy Bangkoku. Dla południowców Polacy nie rozumieją słońca, jak może być niebezpieczne. Południowcy odpoczywają i śpią w czasie sjesty, Polacy w nocy. Za „polskie” życie w czasie sjesty (spuszczanie wody, głośne rozmowy, używanie głośnych narzędzi) może się wami zainteresować policja (byłem świadkiem w Atenach).
    ad 5) Na podłogach w mieszkaniach są marmury lub płytki, chodzi się w butach…. I znowu…tak jest w wielu krajach połduniowych. Wylewasz kubeł wody na podłogę i tak schładzasz wnętrze….
    ad 7) Głośne mówienie, a często wręcz krzyki, wcale nie oznacza kłótni,….Tak, wiem, „wszyscy wiemy”, że Włosi, zwłaszcza południowcy, są głosni. Przecież na wszystkich filmach….etc.etc. Dlatego takim zaskoczeniem w Kalabrii jest….cisza i spokój ludzi. Oczywiście w dużych miastach jest więcej hałasu niż na wsi. Ale ogólnie jest cicho. Co to za przyjemność pójść do kawiarni, w której z głośników nie leci discopolo i co najwyżej słychać rozmowy przy sąsiednich stolikach. Jeśli ktoś szuka atmosfery jak z filmów De Sico, to będzie zawiedziony. Oczywiście Neapol jest głośny ale też nie tak jak Warszawa gdzie samochody zagłuszają i zadymiają wszystko i wszystkich.
    ad 8) Znajomość języka włoskiego w żaden sposób nie pomaga ci w zrozumieniu otoczenia. Nie licz, że przez wzgląd na obecność obcokrajowca zaczną rozmawiać po włosku (lub obcym języku, który możesz znać)……Coś się tu nie zgadza….Nie mówię dobrze po włosku, ot przeczytam bez trudu gazetę codzienną…..i w Kalabrii nie mam żadnych problemów językowych. Ludzie są cierpliwi i bardzo przyjaźnie nastawieni do obcych. Wystarczy być….grzecznym, ewentualnie poprosić o powtórzenie. Parę razy gdy nie zrozumiałem carabinieri ci zaczęli mi wyjaśniać…..po angielsku.
    ad 9) Całkowicie lekceważą twoje imię wymawiając jedynie jego pierwszą (max 2) sylabę…. Oczywiście niczego nie lekceważą, ale tak samo jak Anglicy, Francuzi czy Szwedzi mają spore kłopoty ze słowiańskimi dźwiękami. Jesteśmy dla nich przybyszami z dzikiej Europy, „barbarzyńcami”, którym
    jednak sporo się wybacza bo to goście (czyt. płacący turyści). Warto o tym pamiętać bo dzisiejszy Polak w większości nie ma „kompleksów” i to go co rusz pogrąża.
    ad 12) Administracja, biurokracja, CZAS! A raczej jego strata. Oczekiwanie na poczcie 3 godziny może być normalne,…. No właśnie….w polskich urzędach człowiek nie jest nawet „klientem” tylko zawsze petentem, co to niepotrzebnie przerywa ceremonię picia herbaty. Nigdy nie spotkałem się z lekceważącym stosunkiem włoskiego urzędnika. Do tego obsługa w sklepach jest wzorcowa i ZAWSZE zna swój towar. W Polsce klient to intruz, który tylko przerywa ciekawe życie towarzyskie jakie kwitnie w każdym polskim sklepie, na poczcie, urzędzie etc.etc.
    ad 14) Pewność siebie i niezachwiane przekonanie o własnej wartości….. Cóż to jest właśnie to….polski brak kompleksów…w kraju, którego PISANA historia sięga starożytnej Grecji, gdzie grecki alfabet przerodził się w rzymski….700 lat przed Chrystusem i prawie 2000 lat zanim Polanie „zeszli z drzew”.
    ad 15) Beztroska i brak spięcia. Najlepszym tego przejawem jest to co się dzieje na drogach….. Cóż, gdyby to była opinia kierowcy ze Szwecji to może by nie szokowała. Ale jeśli to mówi kierowca z kraju, w którym z czystej bezroski ginie na drogach najwięcej ludzi w Europie i gdzie każdy może zastawić swoim samochodem tramwaj (poszukajcie w sieci), każdą bramę wyjazdową (sprawdźcie co się dzieje w Warszawie, a kierowcy lekceważą wszystkie podstawowe zasady przekraczając nagminnie miejski limit szybkości dwu i trzykrotnie…..to możecie być pewni, że Kalabria was zdziwi. Na wąskich i krętych górskich drogach na widok pieszych samochody zwalniają do 20 km/godz i to na odległość 100 m. Wioski i miasteczka wyglądają jak przed wiekami bo…..na ulicach prawie nie ma samochodów. Szok!!! Gdzie oni je parkują????? Oczywiście latem w kurortach jest ich sporo ale nie parkują na dziko a już z pewnością nie na chodnikach. Nie wiem gdzie zrobione było zdjęcie, ale z pewnością nie w Pizzo, nie w Tropea ani Cosenza…… Oczywiście Polak nie zatrzymuje samochodu na 30 sek by z kimś porozmawiać…bo Polacy nie rozmawiają. Za to mamy nagminne blokowanie ulic przez dostawczaki na pół godziny, „bo przecież muszą dostarczyć towar”. Wystarczy umyć uszy i posłuchać co polskich kierowcach mówi cała Europa…..i to byłoby za najlepszy komentarz…