Włoska Nutella

Taka historyjka:
JA: Gdzie jedziesz na wakacje? Włochy czy gdzieś z granicę?
WŁOCH: Wybrzeże włoskie, wolę Włochy niż zagranicę.

JA: A w jakich krajach byłeś?
WŁOCH: W żadnym, Włochy są najpiękniejsze. A poza tym mają najlepszą kuchnię.

JA: A którą inną próbowałeś?
WŁOCH: Po co mam próbować inne jak włoska jest najlepsza.

(lipiec 2013, Caserta, Włoch to właściciel lokalnej rosticerii)

Włoskie marki – znane i cenione na świecie

Kto z nas
nie zna Fiata, Ferrari czy Maserati, nie kosztuje słodkiej Nutelli czy Ferrero, popijając boską, esencjonalną Lavazzą lub lampką Martini czy Campari, wybierając sprzęt domowy nie ogląda pralki lodówki Candy, Zanussi albo Indesit, nie kojarzy butów i odzieży Diesel, Geox czy Kappa (i tysiąca innych odzieżowych marek), marząc niekiedy o zegarku Bulgari czy torebce od Prady, Gucciego, Armaniego, D&G…

Markowy zawrót głowy!

mozarellaA to nie koniec bo któż z nas nie zna szynki parmeńskiej, mozzarelli di buffala (czyli z bawoła) z Campanii, gorgonzoli i mascarpone z Lombardii albo parmezanu z regionu Emilia-Romania? I tak dalej?

Zdecydowanie marketing działa dobrze, bo produkty włoskie nie dość, że są znane, to do cenione i chętnie używane w kuchni. Najlepszymi marketingowcami są sami Włosi, którzy kultywują regionalne zwyczaje, w kuchni bazują na swoich produkty, ubierają się w swoje marki i nie dają się przekonać, że Honda (czyli jak mówią Londa) jest lepsza od Fiata (Honda Accord vs Grande Punto, heh!). Kto jest bardziej zasobny kupuje po prostu droższy model Fiata lub nieco wyższe klasą Alfa Romeo czy Lancię. Lub Ferrari.

Markowe bo włoskie

Ten narodowy patriotyzm jest niespotykany a wynika on z naprawdę najgłębszego przekonania, że ich marka jest o niebo lepsza!

60 milionów ambasadorów włoskich marek. Myślę, że żadna firma stawiająca na marketing bezpośredni jako główne narzędzie do pozyskiwania klientów nie może nawet śnić o tak rozbudowanej sieci lojalnych pracowników!

Pracując w branży fashion również od drugiej strony – w bezpośrednich kontaktach z markami podczas zamówień kolekcji – przekonywałam się, że taka wierność klientów w kraju jest bardzo ceniona przez same marki. To właśnie rynek włoskich odbiorców stanowi zwykle ponad 60% ogólnej sprzedaży marek odzieżowych pomimo ich mocnej pozycji z rozwiniętą siecią sprzedażową również w innych krajach. Jednocześnie żaden Włoch nawet nie bierze pod uwagę kupna nie-włoskiej marki kawy (przecież mają kawę Lavazza, Illy) czy makaronu (mają makaron Barilla i Divella).

W czym tkwi sukces?

Nie do przecenienia jest również sam charakter i zachowanie tychże „pracowników”. Kiedy obserwuję Włochów potwierdza się moje przekonanie, że żeby odnieść sukces kluczowe są te miękkie umiejętności – dynamizm działania, komunikatywność, współpraca, przebojowość, pewność siebie, dodatkowo podparte przekonaniem o swojej włoskiej wartości.

Włoch przyjeżdżając do Krakowa zakłada pizzerię, wychodzi przed drzwi zachęcając gości w łamanym polskim (lub włoskim: lepiej!) „wejdź, posmakuj, dobra bo włoska!”. Po czym rozgłasza wszystkim znajomym i całej rodzinie jaką cudowną pizzerię otwarł i, pomimo, ze gości jeszcze nie ma, jest przekonany o świetności swojej inicjatywy.

Polak, produkując kosmetyki, na wszelki wypadek umieszcza na opakowaniu Made in EU i protestuje, kiedy Unia chce wprowadzić nakaz umieszczania krajów jako miejsca produkcji. Zakładając biznes we Włoszech usuwa wszelkie ślady mogące świadczyć, że jest Polakiem i wytrwale uczy się włoskiego, żeby ktoś nie spytał czy jest może nie-Włochem. A rodzinie i znajomym mówi o biznesie dopiero kiedy zauważy pierwsze oznaki powodzenia biznesu.

polski balaton
polski balaton

A rodzinie i znajomym mówi o biznesie dopiero kiedy zauważy pierwsze oznaki powodzenia biznesu. Pstyk! Potrzeba nam przestawić się na pozytywne myślenie i dobre ambasadorowanie Polsce – zwłaszcza za granicą. Era Pewexu z „dobrymi bo zagranicznymi” markami minęła.

DOBRE BO POLSKIE!

Przy kieliszku dobrego wina z Toskanii, przegryzając parmezanem (bo czemu nie?) zapraszam na polskie wyśmienite piwo z tradycyjnych browarów, które można przegryzać oscypkiem niczym nie ustępującym parmezanowi! :)

  • Verissimo!

  • Jogi

    Trafne spostrzeżenie

  • Słusznie, nie jesteśmy dumni z tego, co nasze. Włochy to marka sama w sobie, jest w tym też coś z mitu. Konkursy na najlepszych szefów kuchni, dieta light śródziemnomorska, marketing zrobił swoje. Dla mnie problemem jest to, że Włosi są też trochę dusigrosze i w we włoskich restauracjach mało kto używa dobrych włoskich produktów, te lądują zagranicą. Lepszą włoską pizzę zdarza mi się jeść w Polsce niż we Włoszech. Włoskie supermarkety są pełne pomidorów i mozzarelli z importu i te często są używane przez restauratorów ;-(

    • Pozostając przy wątku gastronomiczym ale trochę z innej beczki: we Włoszech jeśli ktoś kończy szkołę alberghiero albo inną gdzie uczy się na kucharza jest to całkiem pozytywnie odbierane. W Polsce gastronomik kojarzy się raczej z najsłabszymi w nauce. Czy nie powinno sie to zmienić?

      • również prawda! po prostu ciągle nie traktujemy gotowania jak sztuki CHOCIAŻ chyba powoli się to zaczyna zmieniać. Niestety jeśli chodzi o szkoły- nie wiem jakie te nasze mają prestiż, ale na pewno też od niego zależy :/