rukola to jedno z popularniejszych ziół we włoskiej pizzerii

Zielono mi, zielono…

W piątek tydzień temu zostałam zaproszona przez znajomych do spędzenia z nimi popołudnia i wieczoru. Małżeństwo prowadzi niewielką pizzerię koło Neapolu więc, jak można było się spodziewać, nie było to leniwe popołudnie.

Przyszła rukola na weekend więc przez trzy godziny oddzielałam listki od łodyżek. No, w końcu  rukola to jedno z popularniejszych ziół, które dodaje się do pizzy. To również jeden z popularniejszych dodatków do mięs, sałatek, przystawek. Zatem zamawia się od razu całą skrzynkę – schodzi w kilka dni.

Nie było dostawy bazylii tego dnia – ponoć obiera się zdecydowanie dłużej bo zużywa się znacznie większe jej ilości. Praktycznie listki bazylii są na każdej pizzy. No, może oprócz marinary i napoletany – tu dodaje się zmielone oregano.

Obieranie rukoli mnie zafascynowało. Jest to zajęcie na tyle żmudne, monotonne i nie wymagające myślenia, że można zająć się w międzyczasie innymi rzeczami. Na przykład myśleniem. Trochę przypomniało mi pracę w ogródku – przez kilka godzin pieli się grządki, a potem pieli, a potem pieli…  Zastanawialiście się kiedyś, jak bardzo nam brakuje takiego czasu? Ciągły bieg, praca, dom, dzieci, wyjazdy, przyjazdy. Kiedy jest chwila spokoju bierzesz telefon bo zawsze do kogoś wartałoby zadzwonić. Zawsze coś się dzieje, nie dajemy sobie czasu na spokojne myślenie. 

Prace w ogródku albo monotonne obieranie rukoli to – jak się okazuje – naprawdę wartościowy czas!kartony pizzy

Po obraniu rukoli zabrałam się za składanie kartonów na pizzę. Zawsze patrzyłam się na pomocników pizzaioli jak potrafią robić to praktycznie jednym ruchem. Po niefortunnym początku przecięcia sobie palca kartonem już po setnym kartoniku nabrałam takiej wprawy, że nie jeden pizzaiolo mógłby mi pozazdrościć! :)

I tu przyszła druga refleksja – praca fizyczna, oprócz dania nam czasu na myślenie, umożliwia nam również aktywne spędzanie czasu z całą rodziną i bliskimi. Oczywiście każdy biega, ma swoje zajęcie – pizzeria musi przecież sprawnie działać. Ale w niczym to nie przeszkadza, by obok ciebie przy stoliku rozłożyły się dzieci pizzaiolo z kredkami i kolorowankami zabawiając cię rozmową.  A ty nie musisz i ich odganiać musząc się skupić nad pracą. Ba! W pracy mogą ci pomóc – składanie kartonów to dla nich zabawa!

Tego dnia był tak spory ruch, że właściciel pizzerii i pizzaiolo w jednej osobie zaczął się obawiać czy starczy ciasta. Wiadomo, że wieczór wcześniej ciasto trzeba przygotować, uformować w odmierzone kulki, włożyć na noc do lodówki a rano wyciągnąć, żeby ciasto zdążyło urosnąć i było lekkie. Przygotowanie ciasta „na szybko” w szanującej się pizzerii nie wchodzi w grę.

Dostałam więc kluczyki od samochodu i polecenie odbioru dwóch kanisterków kulek pizzowych od brata, który prowadzi pizzerię nieopodal. I takim to sposobem pracując można bez przeszkód podtrzymywać bliskie kontakty z całą rodziną! 

Ostatecznie ciasta na pizzę wystarczyło, gwar klientów ucichł i wszyscy zasiedli przy stole na wspólnym posiłku. A dzieci już smacznie spały u pomocnika pizzaiolo, który ma dzieci w podobnym wieku. Wszystko pozostaje w rodzinie. :)

włoska pizza
mangiamo!

Czy zatem praca fizyczna, czyli ta, która nie absorbuje cię w 100% nie daje ci całej gamy możliwości dobrego wykorzystania czasu? Zdecydowanie tak!

Hmmm… może czas się przebranżowić? :)

Z tą refleksją pozostawiam was w ten piękny poniedziałkowy dzień.

  • arek_malka

    a poza tym można się najeść dobrej pizzy!

  • Weronika Kalisz

    To mi się podoba we Wlochach. Są super rodzinni i jak mają problem, zamiast kminic samemu organizują się wspólnie. Tak jak piszesz o dziecku odsylanym do pomocnika pizzaiolo :)

    • A tak, Włosi mają zaszczepiony gen wspólnoty. Wiele razy zauważyłam, że Włoch kiedy zabiera się za coś, np postanowi się zakredytować, to zwykle wykonuje napierw kilkadziesiąt telefonów do znajomych i rodziny, potem robi rundkę po okolicy (bary, pogawędki na ulicy itp), zagaduje sąsiada. Ktoś kogoś podeśle, ktoś poleci. Podczas gdy ja po prostu siadłabym do kompa albo zadzwoniła na infolinię czy umówiła się z konsultantem, żeby posprawdzać opcje. Ewentualnie podpytała znajomego lub dwóch, którzy już się zakredytowali. Ale faktycznie, z tego co się przekonałam, takie na pierwszy rzut oka tracenie czasu na długie godziny pogawędek niby-o-niczym ma sens bo wiele ciekawych sytuacji i możliwości się rodzi.